wtorek, 25 września 2018

Wege stało się koniecznością

Każdy kotlet jest cegiełką do globalnego ocieplenia. Jedzenie przestało być prywatną sprawą i stało się cywilizacyjnym wyzwaniem.

Sto lat temu człowiek zjadał mniej niż 10 kg mięsa rocznie, dziś ponad 43 kg. Jeśli ta tendencja wzrostowa utrzymałaby się, to w 2050 roku spożycie mięsa wyniesie 52 kg na osobę! Aby wykarmić rosnącą liczbę ludności, która będzie jadła szczątki martwych zwierząt, produkcję mięsa trzeba będzie znacząco zwiększyć.


Ponad 70% powierzchni ziemi wykorzystywanej rolniczo służy obecnie do produkcji mięsa i nabiału, zapewniając tylko około 15% światowej podaży kalorii. Produkcja mięsa odpowiada za emisję ogromnej ilości gazów cieplarnianych, przyczyniając się do degradacji środowiska naturalnego i ocieplenia klimatu. Przemysł mięsny zużywa też mnóstwo wody. Pół kilograma wołowiny wymaga ponad 7 tys. litrów wody. A wody pitnej jest coraz mniej. Aby wykarmić 22 miliardy zwierząt hodowlanych, 1/3 wszystkich upraw przeznacza się na paszę. Uprawy te, pod które wycina się lasy, głownie Amazonii, skutkują dalszą produkcją gazów cieplarnianych.

Najgorszy wpływ na środowisko ma hodowla bydła, bo wymaga najwięcej ziemi i wody, zużywa najwięcej azotu i wytwarza najwięcej dwutlenku węgla. Wycieki gnoju zanieczyszczają ujęcia wodne. Wypas zwierząt też prowadzi do ekologicznej destrukcji. Zwierzęta hodowlane skubiąc trawę usuwają sadzonki drzew, a ich właściciele zabijają zagrażające stadom drapieżniki.

Poświęcenie terenów pod hodowlę zwierząt jest najmniej wydajnym sposobem produkcji żywności. Obsianie tych samych terenów roślinami i oparcie diety na nich byłoby zdecydowanie bardziej efektywne, a dodatkowo w znaczący sposób ograniczyłoby emisję gazów - powiedział Nick Hewitt, prof. na Uniwersytecie Lancaster.

Intensywna hodowla doprowadziła do tego, że dziś ceny mięsa są niższe niż 40 lat temu, kiedy ludzie jedli go kilka razy mniej. Kulisy jego produkcji skrywane są przed konsumentami, a w telewizji można zobaczyć co najwyżej śmieszne reklamy parówek. "Gdyby rzeźnie miały szklane ściany, każdy byłby wegetarianinem" - powiedział Paul McCartney. Wiele osób, które poznały prawdę, rezygnuje z mięsa, nie chcą mieć nic wspólnego z okrutną eksploatacją zwierząt.

Nie dotyczy ona tylko bydła i drobiu. W tragicznych warunkach żyją też ryby.
"Ryby trzymane są w ciasnych pomieszczeniach - do 50 tys. łososi w jednej morskiej klatce. Chorują na zaćmę, doznają urazów płetw i ogona oraz deformacji ciała, zarażają się pasożytami i są zmuszane do walki o przestrzeń i tlen. Łososie są hodowane w zagęszczeniu odpowiadającym wannie wody na 75-centymetrowego osobnika. Przez ciągłe ocieranie się o siebie nawzajem i o brzegi klatki ich płetwy i ogony są obolałe" - pisze Philip Lymbery w książce "Farmagedon". Uwięzione ryby atakowane są przez pasożyty, a hodowcy walczą z wszami morskimi za pomocą środków chemicznych. Takie właśnie mięso ryb zjadają wszyskożercy.
Powiedzenie "zdrowy jak ryba" dawno przestało być aktualne.

Mięso jest w grupie czynników rakotwórczych. Już nawet znane organizacje zdrowia, jak WHO, umieszcza mięso przetworzone w grupie największej szkodliwości dla zdrowia - obok papierosów i alkoholu!
Mimo tego konsumpcja mięsa wciąż rośnie, głównie w krajach rozwijających się, takich jak Nepal, Indie, czy Chiny, gdzie stało się ono wyznacznikiem społecznego statusu. Na zachodzie Europy ten trend powoli się odwraca i jest coraz większe grono osób, które w ogóle zrezygnowały z mięsa, w trosce o swoje zdrowie oraz martwiąc się stanem środowiska i losem zwierząt.
Wpis na podstawie artykułu Joanny Nikodemskiej, Focus - sierpień 2018

Umiejętność prawidłowego odżywiania to wielka sztuka. Nie wystarczy smacznie gotować, trzeba się nauczyć prawidłowo odżywiać.

Leonardo da Vinci, żyjąc na przełomie XV i XVI wieku, już w tamtych czasach twierdził, że: „Przyjdzie czas, kiedy ludzie traktować będą zabójstwa zwierząt, jak traktują obecnie zabójstwa ludzi”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz