Soja jest uznawana za "dobre" źródło białka i jest traktowana jako substytut mięsa. Niegdyś została nawet okrzyknięta jako cudowne pożywienie, które ma ochronić ludzkość przed klęską głodu. Pomimo dość bogatego składu odżywczego, produkty sojowe są bezużyteczne dla ciała. Mało tego, fakt, że są uprawiane na farmach, gdzie używa się najsilniejszych pestycydów, potwierdza, że są niebezpieczne dla zdrowia. Jedzenie soi, napoju (mleka) sojowego i zwykłego tofu zwiększa ryzyko poważnych problemów zdrowotnych.
Świadomy konsument wie, że soi i produktów zawierających soję powinno się unikać. Dlaczego?
• Najczęściej jest modyfikowana genetycznie, a do jej uprawy używa się pestycydów i herbicydów (glifosat) - toksycznych środków ochrony roślin. Może większość z nas nie spożywa soi w dużych ilościach, natomiast jest ona masowym produktem rolnym używanym powszechnie jako składnik pasz w hodowli zwierząt rzeźnych. Glifosat trafia więc na stoły także z mięsem zwierząt karmionych paszami sojowymi.
• Osłabia układ odpornościowy.
• Powoduje niebezpieczne dla życia alergie pokarmowe.
• Zaburza gospodarkę hormonów płciowych, poprzez izoflawony, które przekształcają się w fitoestrogeny, mające wpływ na płodność.
• Zwiększa ryzyko zachorowalności m. in. na raka piersi, czy trzustki.
• Zwiększa ryzyko zniszczenia mózgu oraz patologii wśród niemowląt.
• Ma niekorzystny wpływ na rozwój płciowy chłopców. W okresie prenatalnym chłopcom wykształcają się mniejsze jądra i powiększa się gruczoł krokowy, czyli prostata.
• Spożycie soi powoduje też spadek liczby plemników w spermie.
• Spożywana przez dzieci ma wpływ na procesy dojrzewania; u dziewczyn przyspiesza ten proces, a u chłopców go opóźnia; chłopcy mogą mieć problemy z wykształceniem cech męskich; dzieci mogą mieć anomalie organów płciowych.
• Może zaburzać funkcjonowanie tarczycy i prowadzić do jej niedoczynności.
• Przyspiesza utratę tkanki mózgowej, zwłaszcza u osób starszych.
• Soja powoduje zlepianie się erytrocytów, co uniemożliwia im łączenie się z tlenem i rozwój.
• Zawiera aluminium, które ma toksyczny wpływ na układ nerwowy i nerki oraz może być powiązane z występowaniem demencji i chorobą Alzheimera.
• Zawiera kwasy fitynowe, które ograniczają wchłanianie witamin i minerałów, powodując tym samym ich niedobór w organizmie.
• Żywność zawierająca w składzie soję powoduje zwiększenie zapotrzebowania na witaminę D.
Niemowlęta karmione mlekiem modyfikowanym na bazie soi mają olbrzymią ilość cząsteczek estrogenowych we krwi, porównywalną z ilością, którą osiąga się po zażyciu 5 tabletek antykoncepcyjnych dziennie. Dlatego też przedwczesne dojrzewanie dziewcząt zostało powiązane z mlekiem na bazie soi, tak samo jak niedorozwój dzieci płci męskiej.
Producenci żywności używają soi do różnego rodzaju produktów, co doprowadza do masowej zachorowalności. Dlatego czytaj etykiety i unikaj produktów zawierających soję.
Jedynie sfermentowane produkty sojowe w postaci miso, tempeh i natto mogą dostarczyć składników z soi, które są przyswajalne i do wykorzystania przez nasze ciało. Aby produkty sojowe były zdrowe i odżywcze muszą zostać dokładnie sfermentowane. Zazwyczaj soja musi fermentować przez co najmniej 2 lata, a najlepiej dłużej, zanim stanie się użyteczna dla ludzkiego ciała. Sfermentowane produkty sojowe nie są powszechnie znane w Polsce i z pewnością ciężko je zdobyć.
Tofu to niefermentowany produkt sojowy, dlatego można do niego odnieść wszystkie powyższe zastrzeżenia dotyczące soi. Fatalnym wyborem jest także olej sojowy. Ponadto mleko (napój) sojowe, oprócz wspomnianych szkodliwych substancji, często zawiera również cukier i sól rafinowaną, emulgatory i inne niepożądane dodatki.
Pomimo udowodnionego naukowo faktu, że niefermentowane produkty sojowe są rakotwórcze i uszkadzają DNA i chromosomy, bogaty przemysł sojowy sprawił, iż mianowano ten bezużyteczny produkt jednym z najbardziej "odżywczych" produktów.
W pisemnym oświadczeniu, przedstawiciel firmy Protein Technologies niegdyś powiedział: "mamy zespoły prawników, którzy zniszczą decydentów, możemy kupić naukowców, aby dostarczali dowodów naukowych, jesteśmy właścicielami stacji telewizyjnych i gazet, możemy zamieniać programy szkół medycznych, jak również mamy wpływ na rządy..." (hm, przykra analogia do obecnej fałszywej pandemii 🤔). Dlatego nie ma podstaw, aby spodziewać się, że potężny przemysł sojowy niebawem zniknie. Ale tu przynajmniej możemy dokonywać świadomych wyborów unikając soi i produktów zawierających soję.
Rozpowszechniaj dobro. Nie bądź obojętny.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 sierpnia 2020
czwartek, 2 lipca 2020
Cukry proste a cukry złożone
Cukier towarzyszy nam od urodzenia. Pierwszy pokarm - mleko matki - jest słodkie i tłuste.
Po pierwszym, najdoskonalszym pokarmie przychodzi jednak pora na najgorsze jedzenie. Dla niepoznaki też jest słodkie i też dobrze smakuje. Dodatkowo, spożywanie łakoci jest często podsycane atmosferą radosnych chwil, świąt, celebracji, nagrodami, a nawet ukojeniem np. w czasie płaczu dziecka, czy w sytuacjach stresowych u dorosłego. Cukier, nie dość, że jest smaczny, to dobrze nam się kojarzy i towarzyszy nam w wielu najważniejszych momentach. Dlatego tak ciężko jest się jemu oprzeć.
Problem polega na tym, że brakuje nam umiejętności odróżniania co jest dobre, a co niekorzystne dla naszego organizmu. Sekretem jest przedłożenie i wywyższenie cukrów złożonych nad cukrami prostymi i tłuszczów nierafinowanych nad rafinowanymi.
Kontynuując temat cukrów, sprzed tygodnia, zajmiemy się teraz ich ogólnym podziałem.
Otóż, węglowodany są nazywane cukrami, a ze względu na budowę dzielimy je na cukry proste i cukry złożone.
Węglowodany złożone znajdziemy przede wszystkim w produktach zbożowych, w nasionach roślin strączkowych oraz w owocach i warzywach.
Natomiast węglowodany proste, to słodycze i wyroby cukiernicze. Takiego pokarmu należy unikać, gdyż dostarcza on jedynie energii krótkotrwałej (następuje skok insulinowy, a po nim - "zjazd"). Nie zawierają żadnych wartościowych składników odżywczych. Stąd określenie "puste kalorie". Skok insulinowy oznacza dużą ilość insuliny we krwi, która stymuluje przekształcanie glukozy w tkankę tłuszczową.
Węglowodany są głównym źródłem energii, zwłaszcza dla mózgu. Nie trzeba i można wyeliminować ich całkowicie, ale potrzebujesz zadbać, aby były to węgle złożone.
Owoce mogą być korzystne, ponieważ zawierają błonnik (substancje włókniste), ale już niekoniecznie dla kogoś, kto chce zrzucić masę, ponieważ zawierają duże ilości fruktozy - cukru owocowego. Owoce będą dobre z rana, ale już wieczorem będą fermentować. Dlatego trzeba brać różne aspekty pod uwagę. Dla kogo, co, gdzie, kiedy? Niezależnie, czy będą to cukry proste, czy złożone, jego nadmiar przekształci się w nagromadzenie tłuszczu w ciele. Dlatego aktywność fizyczna i umysłowa 😊 jest niezbędna. Wszystkie węglowodany przekształcają się w cukier, który jest uzależniającym paliwem. Paliwo może zostać spalone albo może kumulować się w ciele zamieniając się w tkankę tłuszczową. A najgorzej kiedy w Twoim jadłospisie króluje cukier prosty.
Węglowodany dzielą się na takie, które uwalniają się powoli - złożone, i te powodujące wyrzut cukru do krwi - proste. Należy umieć je odróżniać. Oczywiście nadmiar cukrów złożonych, zwłaszcza przy dużej masie ciała i małej ilości ruchu, też może dawać odwrotny efekt do zamierzonego. Dlatego przy odchudzaniu, redukcji i utrzymywaniu szczupłej sylwetki warto wyciąć ze swojego jadłospisu produkty zawierające:
. Cukry proste - podnoszące poziom glukozy we krwi oraz intensyfikujące reakcje zapalne. Dotyczy to m. in. ciastek, ciast, słodyczy, napojów, soczków pasteryzowanych itp.
. Tłuszcze trans, czyli tłuszcze uwodornione - znajdujące się w margarynie, wyrobach cukierniczych oraz wszystkich artykułach o długich okresach przydatności do spożycia.
. Produkty mleczarskie - zawierają cukier mleczny - laktozę. Sprzyjają stanom zapalnym. Naładowane są hormonami, antybiotykami i innymi szkodliwymi substancjami (w procesach hodowli, przetwarzania i konserwacji).
. Sztuczne słodziki, takie jak aspartam itp. wiążą się z poważnymi chorobami.
. Chemiczne dodatki.
. Oleje kulinarne (rafinowane) - szybko jełczeją. Ich używanie powoduje uszkodzenia komórek przez wolne rodniki oraz stany zapalne.
. Wędliny (kiełbasy, balerony, bekon itp.) są konserwowane kancerogennymi azotynami wywołującymi stany zapalne.
Opcjonalnie (okresowo), zwłaszcza w czasie redukcji wagi, można też zrezygnować z:
. Alkohol - podwyższa poziom cukru i obciąża wątrobę. Nadużycie może pobudzać też reakcje zapalne organizmu.
. Pszenica i wszystkie ziarna zawierające gluten. Są nie tylko ciężkostrawne, lecz także zakwaszające i sprzyjające stanom zapalnym. Alternatywą zmniejszającą szkodliwość glutenu jest fermentacja. Mam na myśli chleb przygotowywany na zakwasie. A także duża aktywność fizyczna (wtedy pszenica będzie paliwem dla organizmu).
Powiązane posty:
link Cukier
link Błonnik ≠ błonnik
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Po pierwszym, najdoskonalszym pokarmie przychodzi jednak pora na najgorsze jedzenie. Dla niepoznaki też jest słodkie i też dobrze smakuje. Dodatkowo, spożywanie łakoci jest często podsycane atmosferą radosnych chwil, świąt, celebracji, nagrodami, a nawet ukojeniem np. w czasie płaczu dziecka, czy w sytuacjach stresowych u dorosłego. Cukier, nie dość, że jest smaczny, to dobrze nam się kojarzy i towarzyszy nam w wielu najważniejszych momentach. Dlatego tak ciężko jest się jemu oprzeć.
Problem polega na tym, że brakuje nam umiejętności odróżniania co jest dobre, a co niekorzystne dla naszego organizmu. Sekretem jest przedłożenie i wywyższenie cukrów złożonych nad cukrami prostymi i tłuszczów nierafinowanych nad rafinowanymi.
Kontynuując temat cukrów, sprzed tygodnia, zajmiemy się teraz ich ogólnym podziałem.
Otóż, węglowodany są nazywane cukrami, a ze względu na budowę dzielimy je na cukry proste i cukry złożone.
Węglowodany złożone znajdziemy przede wszystkim w produktach zbożowych, w nasionach roślin strączkowych oraz w owocach i warzywach.
Natomiast węglowodany proste, to słodycze i wyroby cukiernicze. Takiego pokarmu należy unikać, gdyż dostarcza on jedynie energii krótkotrwałej (następuje skok insulinowy, a po nim - "zjazd"). Nie zawierają żadnych wartościowych składników odżywczych. Stąd określenie "puste kalorie". Skok insulinowy oznacza dużą ilość insuliny we krwi, która stymuluje przekształcanie glukozy w tkankę tłuszczową.
Węglowodany są głównym źródłem energii, zwłaszcza dla mózgu. Nie trzeba i można wyeliminować ich całkowicie, ale potrzebujesz zadbać, aby były to węgle złożone.
Owoce mogą być korzystne, ponieważ zawierają błonnik (substancje włókniste), ale już niekoniecznie dla kogoś, kto chce zrzucić masę, ponieważ zawierają duże ilości fruktozy - cukru owocowego. Owoce będą dobre z rana, ale już wieczorem będą fermentować. Dlatego trzeba brać różne aspekty pod uwagę. Dla kogo, co, gdzie, kiedy? Niezależnie, czy będą to cukry proste, czy złożone, jego nadmiar przekształci się w nagromadzenie tłuszczu w ciele. Dlatego aktywność fizyczna i umysłowa 😊 jest niezbędna. Wszystkie węglowodany przekształcają się w cukier, który jest uzależniającym paliwem. Paliwo może zostać spalone albo może kumulować się w ciele zamieniając się w tkankę tłuszczową. A najgorzej kiedy w Twoim jadłospisie króluje cukier prosty.
Węglowodany dzielą się na takie, które uwalniają się powoli - złożone, i te powodujące wyrzut cukru do krwi - proste. Należy umieć je odróżniać. Oczywiście nadmiar cukrów złożonych, zwłaszcza przy dużej masie ciała i małej ilości ruchu, też może dawać odwrotny efekt do zamierzonego. Dlatego przy odchudzaniu, redukcji i utrzymywaniu szczupłej sylwetki warto wyciąć ze swojego jadłospisu produkty zawierające:
. Cukry proste - podnoszące poziom glukozy we krwi oraz intensyfikujące reakcje zapalne. Dotyczy to m. in. ciastek, ciast, słodyczy, napojów, soczków pasteryzowanych itp.
. Tłuszcze trans, czyli tłuszcze uwodornione - znajdujące się w margarynie, wyrobach cukierniczych oraz wszystkich artykułach o długich okresach przydatności do spożycia.
. Produkty mleczarskie - zawierają cukier mleczny - laktozę. Sprzyjają stanom zapalnym. Naładowane są hormonami, antybiotykami i innymi szkodliwymi substancjami (w procesach hodowli, przetwarzania i konserwacji).
. Sztuczne słodziki, takie jak aspartam itp. wiążą się z poważnymi chorobami.
. Chemiczne dodatki.
. Oleje kulinarne (rafinowane) - szybko jełczeją. Ich używanie powoduje uszkodzenia komórek przez wolne rodniki oraz stany zapalne.
. Wędliny (kiełbasy, balerony, bekon itp.) są konserwowane kancerogennymi azotynami wywołującymi stany zapalne.
Opcjonalnie (okresowo), zwłaszcza w czasie redukcji wagi, można też zrezygnować z:
. Alkohol - podwyższa poziom cukru i obciąża wątrobę. Nadużycie może pobudzać też reakcje zapalne organizmu.
. Pszenica i wszystkie ziarna zawierające gluten. Są nie tylko ciężkostrawne, lecz także zakwaszające i sprzyjające stanom zapalnym. Alternatywą zmniejszającą szkodliwość glutenu jest fermentacja. Mam na myśli chleb przygotowywany na zakwasie. A także duża aktywność fizyczna (wtedy pszenica będzie paliwem dla organizmu).
Powiązane posty:
link Cukier
link Błonnik ≠ błonnik
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
czwartek, 25 czerwca 2020
Cukier
Zostaliśmy wpędzeni w chemiczny stan nałogowego obżarstwa i uzależnienia od cukrów (prostych) ukrytych w pożywieniu. Stan taki, jeśli nie jest kontrolowany, utrzymuje człowieka w ciągłym cyklu łaknienia i objadania się.
Łakniemy potraw bardzo słodkich, słonych i tłustych zarazem, z powodów innych niż głód. Skłaniają nas do tego przyczyny emocjonalne oraz obawa przed nieprzyjemnymi uczuciami, wywołanymi przez organizm w obronie przed niedosytem. Lęk przed głodem jest zakorzeniony głęboko w naszej naturze, a producenci żywności świetnie wiedzą jak go podsycać. Szczególnie jaskrawym przykładem może być reklama batonów Snickers, z hasłem: " Nie pozwól żeby dopadł cię głód".
Jeśli żywność wysoko przetworzona zbyt dobrze smakuje, to oznacza, że przemysł spożywczy tak spreparował ten pokarm, by był wyjątkowo smaczny i w tym względzie zbliżył się do tzw. punktu granicznego (Bliss Point). Oznacza to taki dobór proporcji cukru (prostego), tłuszczu (rafinowanego) i soli (rafinowanej) byśmy odebrali produkt zmysłem smaku jako prawdziwy rarytas.
Od dziesięcioleci większość z nas opiera swoje decyzje żywieniowe na głośno propagowanej i dogmatycznie traktowanej "prawdzie", usankcjonowanej przez prawodawców, naukowych ekspertów, przemysł spożywczy i czynniki rynkowe. Dogmat ten, skwapliwie wykorzystywany przez producentów żywności, doprowadził nas do życia w świecie niskotłuszczowego i wysoko przetworzonego pożywienia oraz jego nieuchronnych konsekwencji - otyłości i cukrzycy.
W żadnym badaniu naukowym nie stwierdzono, że tłuszcze nasycone podwyższają poziom cholesterolu, powodując choroby serca. Natomiast z pewnością, cukry proste powodują odkładanie się tłuszczu w organizmie i otyłość.
Tak wygląda niszczenie zdrowia przez cukier, czekoladę i pokarmy wysoko przetworzone. A zaczyna się to od subtelnych ostrzeżeń, takich jak: bóle głowy, cieknący nos, trądzik w wieku dojrzałym.
Każdego roku statystyczny Amerykanin spożywa w wysoko przetworzonych produktach spożywczych 80 kg cukru.
Syrop kukurydziany (wysokofruktozowy) to jedna z głównych przyczyn zwiększania porcji handlowych - i naszych obwodów w talii.
Tworzenie komórek tłuszczowych to nie jedyny sposób pozbywania się nadmiaru cukru przez organizm. Jest on także wydalany innymi sposobami, np. przez błony śluzowe.
Dieta wysokocukrowa upośledza również działanie układu odpornościowego.
Dieta obfitująca w rafinowane węglowodany podnosi poziom trojglicerydów w krwiobiegu. Sprzyja to formowaniu się kamieni żółciowych w woreczku.
Chwiejny, niepewny krok może być oznaką neuropatii cukrzycowej.
Rozwój neuropatii w stadium 1. może być łatwo powstrzymany a nawet odwrócony - jeśli pacjent zechce wyeliminować ze swojej diety cukier, pokarmy wysoko przetworzone, a nawet czasowo lub na stałe pszenicę oraz poprawić proporcję nierafinowanych tłuszczów. Takie działanie jest jedynym, pewnym i szybkim sposobem zahamowania postępów otyłości i neuropatii. W stadiach bardziej zaawansowanych leczenie neuropatii staje się coraz trudniejsze, a skutki coraz groźniejsze.
Cukier niszczy nasze nerwy, kierując na drogę wiodącą do permanentnych bólów, niedołęstwa, cukrzycowych owrzodzeń stóp, amputacji i śmierci. Sądzę, że świadomość tego stanowi wystarczającą motywację do wyrzeczenia się słodyczy.
Cukry rafinowane (proste) + urazy = uszkodzenie nerwów, bóle i zaburzenia czynnościowe, gangrena.
Co 7 sekund ktoś umiera z powodu cukrzycy, ale w wiadomościach słyszymy tylko o fałszywej pandemii.
Po kilku tygodniach diety bez cukru odkrywamy nową wrażliwość smakową. Słodycze stają się zbyt słodkie. Zdajemy sobie również sprawę, że wiele innych wysoko przetworzonych produktów spożywczych - nawet takich jak sos pomidorowy i zupa pieczarkowa - zawierają dodatki cukru. Kubki smakowe, nieobciążone cukrem, odzyskują uwrażliwienie na inne smaki. Wszelkie jedzenie zaczyna nam bardziej smakować, więcej przyjemności dostarcza spożywanie różnorodnych potraw.
Nie tyjemy od tłuszczu, a tyjemy od węglowodanów (cukrów). A konkretniej od nadmiaru cukrów prostych.
Kontrolowanie diety, czyli jedzenia i stylu życia, to jedyna droga sprzyjająca utrzymaniu zdrowia. Droga do leków, wypełniających kieszenie oszukańczych baronów Wielkiej Farmacji, to droga do degeneracji.
Wmawia się nam, jak niebezpieczny jest cholesterol. A to co zabija społeczeństwo, to nie cholesterol a cukier i przejadanie się.
Ordynowanie pacjentom "leków" obniżających poziomy cholesterolu dla zapobieżenia zawałom jest medycznie niewłaściwym, długofalowym biznesplanem Wielkiej Farmacji.
Po pierwsze, należy wziąć pod uwagę, że podłożem choroby naczyń wieńcowych, polegającej na blokowaniu i niedrożności tętnic, nie są tłuszcze, lecz cukier. A wieloletnia propaganda obciążająca winą cholesterol opiera się na całkowicie błędnej koncepcji.
Usiłując naprawić uszkodzenia, które są wywołane głównie przez cukier, organizm gromadzi cholesterol, tworząc tzw. płytki miażdżycowe.
Chirurgiczne zabiegi wszczepiania bypassów lub implantacji stentu w zablokowanej tętnicy w celu jej otwarcia i udrożnienia nie rozwiązuje problemu stanów zapalnych wywołanych zbyt dużą ilością cukru w diecie.
! Cholesterol jest substancją o podstawowym znaczeniu dla życia, a jego poziom we krwi nie ma nic wspólnego z jego zawartością w pożywieniu. Mimo tego w samym tylko 2013 roku firmy farmaceutyczne zainkasowały 23 mld dolarów ze sprzedaży statyn.
Przestań jeść cukry proste. Zamień je na węglowodany (złożone) i nie bój się jeść więcej tłuszczów (nierafinowanych). Pomyślisz sobie, że to jakaś bzdura, tylko dlatego, że przez całe Twoje życie sprzedawano Tobie kłamstwo. Czas się przebudzić i zmienić kurs.
Dlaczego świat medyczny i farmaceutyczny łączy tłuszcze nasycone z chorobami serca? Spytaj pieniędzy.
Spożywanie wszelkich produktów przetworzonych i pakowanych przemysłowo (w tym sprzedawanych w barach szybkiej obsługi) zawierających cukry, sztuczne słodziki, szkodliwe oleje (rafinowane), chemiczne dodatki itp. sprzyja otyłości i stanom zapalnym. Pokarmy, których należy unikać to:
. Cukier - w każdej postaci - podnosi poziom glukozy we krwi oraz intensyfikuje reakcje zapalne. Dotyczy to m. in. napojów gazowanych, energetycznych, pasteryzowanych soków owocowych, słodyczy itp.
. Tłuszcze trans, czyli tłuszcze uwodornione, znajdują się w margarynie, wyrobach cukierniczych oraz wszystkich artykułach o długich okresach przydatności do spożycia.
. Produkty mleczarskie - sprzyjają stanom zapalnym, naładowane są hormonami, antybiotykami i innymi szkodliwymi substancjami (w procesach hodowli, przetwarzania i konserwacji).
. Pszenica i wszystkie ziarna zawierające gluten są nie tylko ciężkostrawne, lecz także zakwaszające i sprzyjające stanom zapalnym. Alternatywą zmniejszającą szkodliwość glutenu jest fermentacja. Mam na myśli chleb przygotowywany na zakwasie. A także duża aktywność fizyczna (wtedy pszenica będzie paliwem dla organizmu).
. Sztuczne słodziki, takie jak aspartam, sacharyna, sukraloza itp. wiążą się z poważnymi chorobami.
. Chemiczne dodatki, takie jak substancje smakowe, np. MSG, sztuczne barwniki, stabilizatory, konserwanty, środki przeciwzbrylające, wypełniacze, emulgatory, substancje glazurujące, powlekające i zagęszczacze itp.
. Oleje kulinarne (rafinowane) - w szczególności oleje kukurydziane, sojowe i rzepakowe, które szybko jełczeją. Ich używanie powoduje uszkodzenia komórek przez wolne rodniki oraz stany zapalne.
. Alkohol - podwyższa poziom cukru i obciąża wątrobę. Nadużycie może pobudzać też reakcje zapalne organizmu.
. Wędliny (kiełbasy, balerony, bekon itp.) są konserwowane kancerogennymi azotynami wywołującymi stany zapalne.
! Przestańmy jeść cukier!
! Zacznijmy jeść tłuszcze (nierafinowane, nasycone)!
! Nie podkradajmy miodu pszczołom. Niech się nim żywią i ich kolejne pokolenia zapylają kwiaty naszej planety.
Cukier + rafinowane węglowodany = stany zapalne + uszkodzenie nerwów + trauma
Prawdopodobnie nie musiałem Cię do niczego przekonywać. Przecież każdy wie, że cukier szkodzi. Teraz tylko dodatkowo wiesz, jak szkodzi i dlaczego. Mimo tego, myśl o rezygnacji z ulubionego batonu, czy kolejnego kawałka ciasta z kremowym nadzieniem lub z czegoś podobnego (co kto lubi), jest trudne. Dlaczego? Ponieważ cukier uzależnia. A więc - jak przy wszystkich innych narkotykach - pierwszym krokiem do odzyskania panowania nad sobą jest uświadomienie, że cukier - podobnie jak inne obiekty nałogów - zawładnął Twoimi zachowaniami i fizjologią, Jedząc cukier, konsumujemy biały proszek uzależniający tak samo jak kokaina. Serotonina i endorfiny należą do sześciu głównych grup neuroprzekaźników odpowiedzialnych za zmiany nastroju i chemię mózgu. To dokładnie ten sam szlak, który aktywizują opiaty, takie jak kokaina, heroina i morfina, a także nikotyna zawarta w produktach tytoniowych. Każdy, kto próbował rzucić palenie, wie, jak trudno przezwyciężyć fizyczny głód tych uzależniających substancji. Cukier jest legalny. Uzależnia jednak tak samo jak inne wymienione substancje. Za ten nałóg płacimy otyłością, cukrzycą, kandydozą i uszkodzeniami nerwów.
Rafinowane produkty spożywcze przepełnione cukrem, solą przemysłową i tłuszczami trans są potężnymi siłami w nienaturalnym jedzeniu. Do nas jednak należy ostateczna decyzja. To my decydujemy co kupić i to my decydujemy co i ile będziemy jeść.
Powiązane posty:
link Statyny - "leki" na cholesterol
link Azotany i azotyny
link Sól
link Chleb powszedni, cz. II
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Łakniemy potraw bardzo słodkich, słonych i tłustych zarazem, z powodów innych niż głód. Skłaniają nas do tego przyczyny emocjonalne oraz obawa przed nieprzyjemnymi uczuciami, wywołanymi przez organizm w obronie przed niedosytem. Lęk przed głodem jest zakorzeniony głęboko w naszej naturze, a producenci żywności świetnie wiedzą jak go podsycać. Szczególnie jaskrawym przykładem może być reklama batonów Snickers, z hasłem: " Nie pozwól żeby dopadł cię głód".
Jeśli żywność wysoko przetworzona zbyt dobrze smakuje, to oznacza, że przemysł spożywczy tak spreparował ten pokarm, by był wyjątkowo smaczny i w tym względzie zbliżył się do tzw. punktu granicznego (Bliss Point). Oznacza to taki dobór proporcji cukru (prostego), tłuszczu (rafinowanego) i soli (rafinowanej) byśmy odebrali produkt zmysłem smaku jako prawdziwy rarytas.
Od dziesięcioleci większość z nas opiera swoje decyzje żywieniowe na głośno propagowanej i dogmatycznie traktowanej "prawdzie", usankcjonowanej przez prawodawców, naukowych ekspertów, przemysł spożywczy i czynniki rynkowe. Dogmat ten, skwapliwie wykorzystywany przez producentów żywności, doprowadził nas do życia w świecie niskotłuszczowego i wysoko przetworzonego pożywienia oraz jego nieuchronnych konsekwencji - otyłości i cukrzycy.
W żadnym badaniu naukowym nie stwierdzono, że tłuszcze nasycone podwyższają poziom cholesterolu, powodując choroby serca. Natomiast z pewnością, cukry proste powodują odkładanie się tłuszczu w organizmie i otyłość.
Tak wygląda niszczenie zdrowia przez cukier, czekoladę i pokarmy wysoko przetworzone. A zaczyna się to od subtelnych ostrzeżeń, takich jak: bóle głowy, cieknący nos, trądzik w wieku dojrzałym.
Każdego roku statystyczny Amerykanin spożywa w wysoko przetworzonych produktach spożywczych 80 kg cukru.
Syrop kukurydziany (wysokofruktozowy) to jedna z głównych przyczyn zwiększania porcji handlowych - i naszych obwodów w talii.
Tworzenie komórek tłuszczowych to nie jedyny sposób pozbywania się nadmiaru cukru przez organizm. Jest on także wydalany innymi sposobami, np. przez błony śluzowe.
Dieta wysokocukrowa upośledza również działanie układu odpornościowego.
Dieta obfitująca w rafinowane węglowodany podnosi poziom trojglicerydów w krwiobiegu. Sprzyja to formowaniu się kamieni żółciowych w woreczku.
Chwiejny, niepewny krok może być oznaką neuropatii cukrzycowej.
Rozwój neuropatii w stadium 1. może być łatwo powstrzymany a nawet odwrócony - jeśli pacjent zechce wyeliminować ze swojej diety cukier, pokarmy wysoko przetworzone, a nawet czasowo lub na stałe pszenicę oraz poprawić proporcję nierafinowanych tłuszczów. Takie działanie jest jedynym, pewnym i szybkim sposobem zahamowania postępów otyłości i neuropatii. W stadiach bardziej zaawansowanych leczenie neuropatii staje się coraz trudniejsze, a skutki coraz groźniejsze.
Cukier niszczy nasze nerwy, kierując na drogę wiodącą do permanentnych bólów, niedołęstwa, cukrzycowych owrzodzeń stóp, amputacji i śmierci. Sądzę, że świadomość tego stanowi wystarczającą motywację do wyrzeczenia się słodyczy.
Cukry rafinowane (proste) + urazy = uszkodzenie nerwów, bóle i zaburzenia czynnościowe, gangrena.
Co 7 sekund ktoś umiera z powodu cukrzycy, ale w wiadomościach słyszymy tylko o fałszywej pandemii.
Po kilku tygodniach diety bez cukru odkrywamy nową wrażliwość smakową. Słodycze stają się zbyt słodkie. Zdajemy sobie również sprawę, że wiele innych wysoko przetworzonych produktów spożywczych - nawet takich jak sos pomidorowy i zupa pieczarkowa - zawierają dodatki cukru. Kubki smakowe, nieobciążone cukrem, odzyskują uwrażliwienie na inne smaki. Wszelkie jedzenie zaczyna nam bardziej smakować, więcej przyjemności dostarcza spożywanie różnorodnych potraw.
Nie tyjemy od tłuszczu, a tyjemy od węglowodanów (cukrów). A konkretniej od nadmiaru cukrów prostych.
Kontrolowanie diety, czyli jedzenia i stylu życia, to jedyna droga sprzyjająca utrzymaniu zdrowia. Droga do leków, wypełniających kieszenie oszukańczych baronów Wielkiej Farmacji, to droga do degeneracji.
Wmawia się nam, jak niebezpieczny jest cholesterol. A to co zabija społeczeństwo, to nie cholesterol a cukier i przejadanie się.
Ordynowanie pacjentom "leków" obniżających poziomy cholesterolu dla zapobieżenia zawałom jest medycznie niewłaściwym, długofalowym biznesplanem Wielkiej Farmacji.
Po pierwsze, należy wziąć pod uwagę, że podłożem choroby naczyń wieńcowych, polegającej na blokowaniu i niedrożności tętnic, nie są tłuszcze, lecz cukier. A wieloletnia propaganda obciążająca winą cholesterol opiera się na całkowicie błędnej koncepcji.
Usiłując naprawić uszkodzenia, które są wywołane głównie przez cukier, organizm gromadzi cholesterol, tworząc tzw. płytki miażdżycowe.
Chirurgiczne zabiegi wszczepiania bypassów lub implantacji stentu w zablokowanej tętnicy w celu jej otwarcia i udrożnienia nie rozwiązuje problemu stanów zapalnych wywołanych zbyt dużą ilością cukru w diecie.
! Cholesterol jest substancją o podstawowym znaczeniu dla życia, a jego poziom we krwi nie ma nic wspólnego z jego zawartością w pożywieniu. Mimo tego w samym tylko 2013 roku firmy farmaceutyczne zainkasowały 23 mld dolarów ze sprzedaży statyn.
Przestań jeść cukry proste. Zamień je na węglowodany (złożone) i nie bój się jeść więcej tłuszczów (nierafinowanych). Pomyślisz sobie, że to jakaś bzdura, tylko dlatego, że przez całe Twoje życie sprzedawano Tobie kłamstwo. Czas się przebudzić i zmienić kurs.
Dlaczego świat medyczny i farmaceutyczny łączy tłuszcze nasycone z chorobami serca? Spytaj pieniędzy.
Spożywanie wszelkich produktów przetworzonych i pakowanych przemysłowo (w tym sprzedawanych w barach szybkiej obsługi) zawierających cukry, sztuczne słodziki, szkodliwe oleje (rafinowane), chemiczne dodatki itp. sprzyja otyłości i stanom zapalnym. Pokarmy, których należy unikać to:
. Cukier - w każdej postaci - podnosi poziom glukozy we krwi oraz intensyfikuje reakcje zapalne. Dotyczy to m. in. napojów gazowanych, energetycznych, pasteryzowanych soków owocowych, słodyczy itp.
. Tłuszcze trans, czyli tłuszcze uwodornione, znajdują się w margarynie, wyrobach cukierniczych oraz wszystkich artykułach o długich okresach przydatności do spożycia.
. Produkty mleczarskie - sprzyjają stanom zapalnym, naładowane są hormonami, antybiotykami i innymi szkodliwymi substancjami (w procesach hodowli, przetwarzania i konserwacji).
. Pszenica i wszystkie ziarna zawierające gluten są nie tylko ciężkostrawne, lecz także zakwaszające i sprzyjające stanom zapalnym. Alternatywą zmniejszającą szkodliwość glutenu jest fermentacja. Mam na myśli chleb przygotowywany na zakwasie. A także duża aktywność fizyczna (wtedy pszenica będzie paliwem dla organizmu).
. Sztuczne słodziki, takie jak aspartam, sacharyna, sukraloza itp. wiążą się z poważnymi chorobami.
. Chemiczne dodatki, takie jak substancje smakowe, np. MSG, sztuczne barwniki, stabilizatory, konserwanty, środki przeciwzbrylające, wypełniacze, emulgatory, substancje glazurujące, powlekające i zagęszczacze itp.
. Oleje kulinarne (rafinowane) - w szczególności oleje kukurydziane, sojowe i rzepakowe, które szybko jełczeją. Ich używanie powoduje uszkodzenia komórek przez wolne rodniki oraz stany zapalne.
. Alkohol - podwyższa poziom cukru i obciąża wątrobę. Nadużycie może pobudzać też reakcje zapalne organizmu.
. Wędliny (kiełbasy, balerony, bekon itp.) są konserwowane kancerogennymi azotynami wywołującymi stany zapalne.
! Przestańmy jeść cukier!
! Zacznijmy jeść tłuszcze (nierafinowane, nasycone)!
! Nie podkradajmy miodu pszczołom. Niech się nim żywią i ich kolejne pokolenia zapylają kwiaty naszej planety.
Cukier + rafinowane węglowodany = stany zapalne + uszkodzenie nerwów + trauma
Prawdopodobnie nie musiałem Cię do niczego przekonywać. Przecież każdy wie, że cukier szkodzi. Teraz tylko dodatkowo wiesz, jak szkodzi i dlaczego. Mimo tego, myśl o rezygnacji z ulubionego batonu, czy kolejnego kawałka ciasta z kremowym nadzieniem lub z czegoś podobnego (co kto lubi), jest trudne. Dlaczego? Ponieważ cukier uzależnia. A więc - jak przy wszystkich innych narkotykach - pierwszym krokiem do odzyskania panowania nad sobą jest uświadomienie, że cukier - podobnie jak inne obiekty nałogów - zawładnął Twoimi zachowaniami i fizjologią, Jedząc cukier, konsumujemy biały proszek uzależniający tak samo jak kokaina. Serotonina i endorfiny należą do sześciu głównych grup neuroprzekaźników odpowiedzialnych za zmiany nastroju i chemię mózgu. To dokładnie ten sam szlak, który aktywizują opiaty, takie jak kokaina, heroina i morfina, a także nikotyna zawarta w produktach tytoniowych. Każdy, kto próbował rzucić palenie, wie, jak trudno przezwyciężyć fizyczny głód tych uzależniających substancji. Cukier jest legalny. Uzależnia jednak tak samo jak inne wymienione substancje. Za ten nałóg płacimy otyłością, cukrzycą, kandydozą i uszkodzeniami nerwów.
Rafinowane produkty spożywcze przepełnione cukrem, solą przemysłową i tłuszczami trans są potężnymi siłami w nienaturalnym jedzeniu. Do nas jednak należy ostateczna decyzja. To my decydujemy co kupić i to my decydujemy co i ile będziemy jeść.
Powiązane posty:
link Statyny - "leki" na cholesterol
link Azotany i azotyny
link Sól
link Chleb powszedni, cz. II
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
czwartek, 18 czerwca 2020
Przeciwbólowa głupota
Wyobraźmy sobie, że w środku nocy z głębokiego snu budzi nas dźwięk alarmu pożarowego. Czujemy swąd dymu i intensywne ciepło, ale wyjmujemy baterię z urządzenia alarmowego i wracamy do łóżka. Czy byłoby to sensowne działanie? W ten sposób, lekceważąc istotę problemu, dolewamy oliwy do ognia. Każdy, kto zaczął przyjmować leki jako remedium, kończy tak, jak życzy sobie Wielka Farmacja: jako dożywotni konsument drogich "leków" łagodzących jedynie objawy i nie leczących głębszych przyczyn choroby. Wielka Farmacja bogaci się wtedy, gdy nasi pacjenci są coraz bardziej chorzy i coraz biedniejsi. Uśmierzanie bólu nie usuwa przyczyn choroby.
Na rynku jest mnóstwo środków przeciwbólowych i można je kupić niemal wszędzie - w aptece, w dyskoncie, na stacji benzynowej, w kiosku itd. - i to bez recepty! Są to niebezpieczne środki, które nie likwidują bólu, a blokują tylko sygnały bólowe, które docierają do mózgu. Nie usuwamy dzięki temu przyczyny dolegliwości. Przecież nie wyleczymy tabletką przeciwbólową np. próchnicy zęba. Trzeba ustalić przyczynę bólu i rozpocząć leczenie.
Wraz z bólem pogarsza się jakość życia. Są różne sposoby łagodzenia dolegliwości, jak np. wszelka forma kalisteniki, joga, medytacja, ziołolecznictwo, aromaterapia, fizykoterapia...
Ból głowy to częsty sygnał odwodnienia. Czasem pomoże po prostu szklanka wody. Na pewno nie zaszkodzi. Faszerowanie się tabletkami, to najgorszy ze sposobów.
Każdego roku tysiące osób doznaje uszczerbku na zdrowiu z powodu nadużywania leków przeciwbólowych. Dotyczy to też preparatów zwalczających objawy przeziębienia i grypy, ponieważ te środki mają te same substancje czynne (NLPZ - niesteroidowe leki przeciwzapalne). Niestety, Polacy są w czołówce, jeśli chodzi o "konsumpcję leków" bez recepty.
Skutkami ubocznymi leków przeciwbólowych są: niewydolność nerek i wątroby, dolegliwości przewodu pokarmowego, czy układu krążenia. W konsekwencji pojawiają się: bóle brzucha, zgaga, nudności, wymioty, uszkodzenie przewodu pokarmowego. Co więcej, zaburzają one krzepnięcie krwi, mogą powodować reakcje alergiczne, duszności, a nawet wstrząs anafilaktyczny.
"Leki" przeciwbólowe prowadzą do uzależnienia! Organizm przyzwyczaja się do tabletki, zmniejsza się siła jej działania i aby uzyskać oczekiwany efekt, trzeba brać coraz większe dawki, a to prowadzi do nasilenia wymienionych powyżej skutków ubocznych. Niektórzy biorą leki z przyzwyczajenia, a nie dlatego, że coś boli.
Żyjemy w społeczeństwie lekomanów.
Tak nawiasem, to nigdy nie sięgnąłem po tabletkę przeciwbólową.
A jak każdy, wiele razy odczuwałem różnego rodzaju bóle.
Przykładowo, w grudniu 2016 roku złamałem rękę z przemieszczeniem (podczas biegania). Następnego dnia miałem "nastawianie" kości, bez znieczulenia. Miesiąc bólu bez żadnych prochów.
I nie umarłem... z bólu.
Usuwanie skutków choroby nie jest ochroną zdrowia - to raczej ochrona chorób!
A jak każdy, wiele razy odczuwałem różnego rodzaju bóle.
Przykładowo, w grudniu 2016 roku złamałem rękę z przemieszczeniem (podczas biegania). Następnego dnia miałem "nastawianie" kości, bez znieczulenia. Miesiąc bólu bez żadnych prochów.
I nie umarłem... z bólu.
Usuwanie skutków choroby nie jest ochroną zdrowia - to raczej ochrona chorób!
czwartek, 28 maja 2020
Krew
Krew to dużo więcej niż tylko ciecz do dystrybucji substancji odżywczych i tlenu. Nasza krew jest najcenniejszą rzeczą, jaką mamy w organizmie. Przenosi ona wszystkie nasze myśli, emocje oraz wspomnienia i udostępnia je każdej części ciała. Krew jest twórcą życia w naszym ciele i jest ona inna u każdego człowieka. Każdy z nas ma unikalną strukturę krwi, co współdecyduje o wyjątkowości naszej struktury fizycznej i osobowości. Klasyfikacja krwi na kilka grup ignoruje tę fundamentalną wyjątkowość każdej ludzkiej istoty. W rzeczywistości istnieje tylko jeden rodzaj krwi dla każdej osoby na świecie - jego własna. Krew niesie odkodowane DNA, które wie, jakie składniki odżywcze i gdzie trzeba dostarczyć. Zna ona i reaguje na wszystkie nasze problemy, rozbieżności, mocne strony i słabości. Krew jest wypełniona wzorami i geometrycznymi konstrukcjami, które zmieniają się w zależności od naszego stanu świadomości. Każde nowe pragnienie, uczucie czy intencja, natychmiast programuje krew i wpływa na wszystkie części ciała.
Jakość naszej krwi zmienia się w zależności od naszych myśli, uczuć i emocji. Negatywne myśli tworzą toksyczną krew, natomiast szczęśliwe myśli czynią ją zdrową. Na przykład, straszne myśli wypełniają Twoją krew adrenaliną, a myśli pełne miłości zaleją ją interleukinami. Obie wydzieliny dosłownie chwytają Cię za serce, ale mają przeciwne skutki. Strach i wzrost adrenaliny powoduje panikę w sercu, zaś "zastrzyk" interleukiny wprowadza w nim emocje szczęścia i chroni przed chorobami.
Transfuzja krwi może powodować zamieszanie i chaos w organizmie oraz w ciele i umyśle. Można prawie zawsze obejść się bez transfuzji nawet przy najbardziej skomplikowanych operacjach. Chirurg musi się zdobyć na filozofię uznawania zasady poszanowania prawa pacjenta do nieprzyjmowania transfuzji krwi, a mimo to dokonywać zabiegów w sposób zapewniający pacjentowi bezpieczeństwo. Jeśli udasz, że jesteś Świadkiem Jehowy, szpital będzie zmuszony zapewnić Ci alternatywę.
Powszechna opinia na temat zaszczytnemu celowi krwiodawstwa to niestety mit. Dlaczego?
Po otrzymaniu krwi od innej osoby, otrzymasz także jej informację genetyczną i cząstkę osobowości. Układ odpornościowy może łatwo popaść w stan depresji, gdy obce DNA, od jednego lub kilku dawców, nagle i niespodziewanie wkracza do krwi przez transfuzję. W wielu przypadkach system odpornościowy nie jest w stanie odeprzeć tak dużej ilości cząsteczek wirusa i toksyn, które są obecne we krwi dawcy.
Oddawanie honorowo krwi niesie ze sobą negatywne skutki zdrowotne i nie jest takie bezpieczne. Zmęczenie, niedobór żelaza, rozstrój zdrowia - to konsekwencje dawstwa i pierwsze sygnały pogorszenia ogólnego stanu. Wielokrotne oddawanie może tylko potęgować destabilizację, a w konsekwencji prowadzić do poważnych problemów.
Moja Żona dwa razy w życiu oddała krew honorowo. Za drugim razem prawie straciła przytomność. Dostała wyraźny sygnał, że oddawać krwi nie powinna. Nie jest to "sport" dla każdego 😊 i jest obarczony dużym wysiłkiem. Nie polepsza zdrowia, a wręcz przeciwnie.
Jest jednak kilka powodów, dla których można oddać krew honorowo. W celu zmniejszenia nadmiernych ilości białka we krwi oraz obniżenia poziomu hematokrytu i gęstości krwi.
Konsekwencją nadmiernego wysiłku i wysokiej eksploatacji organizmu (np. częste krwiodawstwo, ciąża, czy choroba) może być spadek poziomu żelaza.
Naturalnym sposobem na niedobór żelaza jest przebywanie w wysokich partiach gór. U ludów, które od wielu tysięcy lat żyją na dużych wysokościach, ewolucja wykształciła nieproporcjonalnie duże klatki piersiowe i płuca, a gęstość ich czerwonych krwinek, odpowiedzialnych za transport tlenu jest o około 1/3 większa niż u reszty gatunku.
Jakość naszej krwi zmienia się w zależności od naszych myśli, uczuć i emocji. Negatywne myśli tworzą toksyczną krew, natomiast szczęśliwe myśli czynią ją zdrową. Na przykład, straszne myśli wypełniają Twoją krew adrenaliną, a myśli pełne miłości zaleją ją interleukinami. Obie wydzieliny dosłownie chwytają Cię za serce, ale mają przeciwne skutki. Strach i wzrost adrenaliny powoduje panikę w sercu, zaś "zastrzyk" interleukiny wprowadza w nim emocje szczęścia i chroni przed chorobami.
Transfuzja krwi może powodować zamieszanie i chaos w organizmie oraz w ciele i umyśle. Można prawie zawsze obejść się bez transfuzji nawet przy najbardziej skomplikowanych operacjach. Chirurg musi się zdobyć na filozofię uznawania zasady poszanowania prawa pacjenta do nieprzyjmowania transfuzji krwi, a mimo to dokonywać zabiegów w sposób zapewniający pacjentowi bezpieczeństwo. Jeśli udasz, że jesteś Świadkiem Jehowy, szpital będzie zmuszony zapewnić Ci alternatywę.
Powszechna opinia na temat zaszczytnemu celowi krwiodawstwa to niestety mit. Dlaczego?
Po otrzymaniu krwi od innej osoby, otrzymasz także jej informację genetyczną i cząstkę osobowości. Układ odpornościowy może łatwo popaść w stan depresji, gdy obce DNA, od jednego lub kilku dawców, nagle i niespodziewanie wkracza do krwi przez transfuzję. W wielu przypadkach system odpornościowy nie jest w stanie odeprzeć tak dużej ilości cząsteczek wirusa i toksyn, które są obecne we krwi dawcy.
Oddawanie honorowo krwi niesie ze sobą negatywne skutki zdrowotne i nie jest takie bezpieczne. Zmęczenie, niedobór żelaza, rozstrój zdrowia - to konsekwencje dawstwa i pierwsze sygnały pogorszenia ogólnego stanu. Wielokrotne oddawanie może tylko potęgować destabilizację, a w konsekwencji prowadzić do poważnych problemów.
Moja Żona dwa razy w życiu oddała krew honorowo. Za drugim razem prawie straciła przytomność. Dostała wyraźny sygnał, że oddawać krwi nie powinna. Nie jest to "sport" dla każdego 😊 i jest obarczony dużym wysiłkiem. Nie polepsza zdrowia, a wręcz przeciwnie.
Jest jednak kilka powodów, dla których można oddać krew honorowo. W celu zmniejszenia nadmiernych ilości białka we krwi oraz obniżenia poziomu hematokrytu i gęstości krwi.
Dawstwo przeplatałem bieganiem, nawet na dystansie pełnych maratonów. Po oddaniu równowartości 18 litrów - uzyskałem tytuł Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi I Stopnia - i spasowałem z krwiodawstwem |
Konsekwencją nadmiernego wysiłku i wysokiej eksploatacji organizmu (np. częste krwiodawstwo, ciąża, czy choroba) może być spadek poziomu żelaza.
Naturalnym sposobem na niedobór żelaza jest przebywanie w wysokich partiach gór. U ludów, które od wielu tysięcy lat żyją na dużych wysokościach, ewolucja wykształciła nieproporcjonalnie duże klatki piersiowe i płuca, a gęstość ich czerwonych krwinek, odpowiedzialnych za transport tlenu jest o około 1/3 większa niż u reszty gatunku.
Przy niskich wartościach hemoglobiny i żelaza pomoże także odpowiednie odżywianie. Trzeba zacząć od zapewnienia lepszej przyswajalności żelaza. Pomoże w tym unikanie w diecie błonnika nierozpuszczalnego oraz stworzenie środowiska kwaśnego w żołądku (nie mylić z zakwaszeniem organizmu). Pomocna też będzie woda z sokiem z cytryny i/lub z solą nierafinowana i używanie do potraw octu jabłkowego.
Produkty
bogate w żelazo:
-
zielony groszek - to bogactwo żelaza; zawiera również miedź potrzebną do syntezy żelaza,
-
banany - zawierają wysokie stężenie żelaza organicznego,
-
lapacho - odbudowuje krew zwiększając zawartość hemoglobiny oraz zawiera łatwo
przyswajalne (koloidalne) żelazo,
-
żółtka jaj,
-
natka pietruszki,
-
brokuły,
-
fasola,
-
groch,
Na zakończenie podaję przepis na nalewkę pokrzywową wg receptury dra Henryka Różańskiego:
Świeżą pokrzywę zalewamy 5% octem spirytusowym w proporcji 1:5, tzn. np. 100 g ziela zalewamy 500 ml octu. Najlepiej kupić ocet 10% i rozcieńczyć wodą w stosunku 1:1.
Świeżą pokrzywę zalewamy 5% octem spirytusowym w proporcji 1:5, tzn. np. 100 g ziela zalewamy 500 ml octu. Najlepiej kupić ocet 10% i rozcieńczyć wodą w stosunku 1:1.
Odstawiamy w szczelnie zakręconym słoiku w ciemne miejsce (lodówka) na
jakieś 2 tygodnie.
Pijemy 2 razy dziennie po 1 łyżce rozpuszczonej w 1/2 szklanki
wody.
Żelazo, którego pokrzywa zawiera duże ilości, przechodzi w tym
roztworze w łatwo przyswajalną formę octanu żelaza i nasz organizm może je w
całości wykorzystać na swoje potrzeby.
Mikstura działa również rozpuszczająco na kamienie w układzie
moczowym, przeciwcukrzycowo, oczyszcza organizm z substancji prozapalnych.
Można ją wcierać we włosy w celu poprawy ukrwienia skóry głowy a
zatem również poprawy wyglądu włosów i w miejsca objęte chorobą reumatyczną –
zawarty w niej kwas mrówkowy łagodzi objawy.
Powiązane posty:
link Miłość
link Błonnik ≠ błonnik
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Powiązane posty:
link Miłość
link Błonnik ≠ błonnik
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
czwartek, 21 maja 2020
W lesie
Minioną niedzielę spędziliśmy jak zwykle rodzinnie i głównie w terenie.
Tym razem byliśmy na dużym leśnym spacerze i małym szaberku.
Oto owoce naszej wyprawy:
W domu pachnie konwaliami jak J'adore.
Tym razem byliśmy na dużym leśnym spacerze i małym szaberku.
Oto owoce naszej wyprawy:
Konwalie |
Pędy sosny |
Pokrzywa |
Z pędów sosny powstaje syrop
A z pokrzywy została zrobiona nalewka pokrzywowa (ocet pokrzywowy) - o której szerzej napiszę w następnym tygodniu.
Pozostałe zmielone liście pokrzywy zostały wykorzystane do obiadu - jako a'la szpinak.
Wpis dedykuję dla tych co byli oburzeni zakazem wejścia do lasu, a nigdy do lasu nie chodzą 😊.
My uwielbiamy chodzić do lasu.
Zachęcam i Was.
Udanych leśnych wędrówek.
A z pokrzywy została zrobiona nalewka pokrzywowa (ocet pokrzywowy) - o której szerzej napiszę w następnym tygodniu.
Pozostałe zmielone liście pokrzywy zostały wykorzystane do obiadu - jako a'la szpinak.
Spaghetti z pokrzywą |
Wpis dedykuję dla tych co byli oburzeni zakazem wejścia do lasu, a nigdy do lasu nie chodzą 😊.
My uwielbiamy chodzić do lasu.
Zachęcam i Was.
Udanych leśnych wędrówek.
czwartek, 23 kwietnia 2020
Azotany i azotyny
Kilkakrotnie pokazywałem, dlaczego mięso nie powinno królować w jadłospisie człowieka (linki z tamtymi wpisami znajdziesz na końcu).
Często słyszę stwierdzenie, ale "przecież warzywa też zawierają chemię". Tak, m. in. azotany - sole kwasu azotowego - które mają zastosowanie jako nawóz. W wyniku stosowania azotanów warzywa mają podwyższoną jego zawartość. Jednak bardzo rzadko się zdarza, aby zawartość związków azotowych w warzywach przekraczała dopuszczalne normy. Dla przykładu, ilość azotanów w pomidorze wynosi średnio 6,5 mg/kg, a wartością dopuszczalną jest aż 200 mg/kg.
Trzeba zwrócić uwagę, że azotany w dużych dawkach przekształcają się w azotyny, a to właśnie one stwarzają niebezpieczeństwo dla zdrowia.
Oprócz tego, że azotany w dużych dawkach przekształcają się w toksyczne azotyny, to same azotyny występują w przetworach mięsnych, gdzie są używane jako konserwant chroniący przed jadem kiełbasianym oraz w produktach mlecznych.
Nadmierna ilość azotynów w żywności jest niebezpieczna dla zdrowia i może prowadzić do nowotworów.
Azotany - występujące w roślinach - są generalnie bezpieczne dla człowieka. Dopuszczalne spożycie azotanów wynosi 5 mg dziennie na kilogram masy ciała. To oznacza, że osoba ważąca 70 kg może spożyć do 350 mg azotanów dziennie. Skoro średnia zawartość w pomidorach to 6,5 mg/kg pomidorów, to proszę zobaczyć jak ciężko jest przekroczyć dzienny limit. Jeśli nawet jakimś trafem dopuszczalne spożycie azotanów zostałoby przekroczone, dopiero wówczas całkiem bezpieczne azotany przekształcają się w toksyczne azotyny.
Natomiast azotyny występujące w produktach mięsnych i mleczarskich stają się od razu toksyczne w zbyt dużych dawkach. Dopuszczalne spożycie dla azotynów wynosi tylko 0,1 mg dziennie na kilogram masy ciała. 70-kilowy osobnik może przyjąć zaledwie 7 mg szkodliwych związków, gdzie np. ilość azotynów w peklowanych produktach mięsnych może sięgnąć nawet 180 mg/kg.
Poza tym w procesie gotowania zawartość azotanów w warzywach zmniejsza się średnio o połowę (pozostała ilość pozostaje w wywarze). Stężenie azotanów w świeżo wyciskanych sokach jest również nieco mniejsze niż w surowych warzywach.
Związki azotu mogą występować także w wodzie pitnej. Jony te w niewielkiej ilości występują naturalnie, ale ich zawartość może zostać znacznie powiększona poprzez przedostawanie się w wyniku wypłukiwania z nawożonych pól uprawnych i przesiąkania przez grunt.
Z tego względu zawartość azotanów w wodzie jest znacznie większa na terenach wiejskich i może przekraczać dopuszczalne normy bezpieczeństwa. Dotyczy to wody wodociągowej (na wsiach), a także wody ze studni. Dlatego powszechna opinia, że woda ze studni jest bardzo zdrowa w wielu przypadkach może być mitem.
Jak już zostało powiedziane, azotyny są powszechnie stosowane jako konserwant w przetworach mięsnych i nabiale. Producenci na etykietach zamiast chemicznej nazwy "azotyn sodu" stosują nazwę handlową "E250 - substancja konserwująca". Jak również inne: E249, E251, E252. Brzmi lepiej, prawda.
Co więcej, azotyny utleniają jony żelaza zawarte w hemoglobinie. Krew traci zdolność transportowania tlenu, co prowadzi do niedotlenienia mięśnia sercowego i układu nerwowego.
Krótko mówiąc, warto ograniczyć lub wyrzucić z jadłospisu wędliny i mięso nie tylko ze względu na zawartość szkodliwych azotynów.
Patrząc na coraz większą suszę, w kraju i na świecie, weź pod uwagę również fakt, że spożycie mięsa także przyczynia się do jej pogłębiania.
Powiązane posty:
link Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
link Wege stało się koniecznością
link Odżywianie zgodne z grupą krwi
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Często słyszę stwierdzenie, ale "przecież warzywa też zawierają chemię". Tak, m. in. azotany - sole kwasu azotowego - które mają zastosowanie jako nawóz. W wyniku stosowania azotanów warzywa mają podwyższoną jego zawartość. Jednak bardzo rzadko się zdarza, aby zawartość związków azotowych w warzywach przekraczała dopuszczalne normy. Dla przykładu, ilość azotanów w pomidorze wynosi średnio 6,5 mg/kg, a wartością dopuszczalną jest aż 200 mg/kg.
Trzeba zwrócić uwagę, że azotany w dużych dawkach przekształcają się w azotyny, a to właśnie one stwarzają niebezpieczeństwo dla zdrowia.
Oprócz tego, że azotany w dużych dawkach przekształcają się w toksyczne azotyny, to same azotyny występują w przetworach mięsnych, gdzie są używane jako konserwant chroniący przed jadem kiełbasianym oraz w produktach mlecznych.
Nadmierna ilość azotynów w żywności jest niebezpieczna dla zdrowia i może prowadzić do nowotworów.
Azotany - występujące w roślinach - są generalnie bezpieczne dla człowieka. Dopuszczalne spożycie azotanów wynosi 5 mg dziennie na kilogram masy ciała. To oznacza, że osoba ważąca 70 kg może spożyć do 350 mg azotanów dziennie. Skoro średnia zawartość w pomidorach to 6,5 mg/kg pomidorów, to proszę zobaczyć jak ciężko jest przekroczyć dzienny limit. Jeśli nawet jakimś trafem dopuszczalne spożycie azotanów zostałoby przekroczone, dopiero wówczas całkiem bezpieczne azotany przekształcają się w toksyczne azotyny.
Natomiast azotyny występujące w produktach mięsnych i mleczarskich stają się od razu toksyczne w zbyt dużych dawkach. Dopuszczalne spożycie dla azotynów wynosi tylko 0,1 mg dziennie na kilogram masy ciała. 70-kilowy osobnik może przyjąć zaledwie 7 mg szkodliwych związków, gdzie np. ilość azotynów w peklowanych produktach mięsnych może sięgnąć nawet 180 mg/kg.
Poza tym w procesie gotowania zawartość azotanów w warzywach zmniejsza się średnio o połowę (pozostała ilość pozostaje w wywarze). Stężenie azotanów w świeżo wyciskanych sokach jest również nieco mniejsze niż w surowych warzywach.
Związki azotu mogą występować także w wodzie pitnej. Jony te w niewielkiej ilości występują naturalnie, ale ich zawartość może zostać znacznie powiększona poprzez przedostawanie się w wyniku wypłukiwania z nawożonych pól uprawnych i przesiąkania przez grunt.
Z tego względu zawartość azotanów w wodzie jest znacznie większa na terenach wiejskich i może przekraczać dopuszczalne normy bezpieczeństwa. Dotyczy to wody wodociągowej (na wsiach), a także wody ze studni. Dlatego powszechna opinia, że woda ze studni jest bardzo zdrowa w wielu przypadkach może być mitem.
Jak już zostało powiedziane, azotyny są powszechnie stosowane jako konserwant w przetworach mięsnych i nabiale. Producenci na etykietach zamiast chemicznej nazwy "azotyn sodu" stosują nazwę handlową "E250 - substancja konserwująca". Jak również inne: E249, E251, E252. Brzmi lepiej, prawda.
Co więcej, azotyny utleniają jony żelaza zawarte w hemoglobinie. Krew traci zdolność transportowania tlenu, co prowadzi do niedotlenienia mięśnia sercowego i układu nerwowego.
Krótko mówiąc, warto ograniczyć lub wyrzucić z jadłospisu wędliny i mięso nie tylko ze względu na zawartość szkodliwych azotynów.
Patrząc na coraz większą suszę, w kraju i na świecie, weź pod uwagę również fakt, że spożycie mięsa także przyczynia się do jej pogłębiania.
Powiązane posty:
link Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
link Wege stało się koniecznością
link Odżywianie zgodne z grupą krwi
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
czwartek, 26 marca 2020
Etymologia wirusa
Wirusy infekują wszystkie formy życia.
Wszystkie? Zatem, czy jest możliwe żeby stworzyć wirusa, który nie zakaża zwierząt? Czyżby był to "wirus celowany"? W takim razie, kto jest na celowniku?
Do namnażania wirus potrzebuje żywiciela, którym jest żywy organizm. Czyli krótko mówiąc są pasożytami i są całkowicie zależne od żywych komórek.
Zatem, wirus bez żywiciela nie może przetrwać zbyt długo. Więc nie może utrzymać się zbyt długo na powierzchniach i przedmiotach.
Słowem wstępu, chciałbym dodać, że występowanie chorób zakaźnych nie może być przypisane zarazkom/wirusom. Przyczyn należy szukać w różnych ludzkich słabościach.
W przeciwieństwie do powszechnego przekonania, zapalenie nie rozpoczyna się, gdy zakazimy się wirusem lub bakterią, ale gdy nasz organizm zaczyna swoją reakcję. Skala tej reakcji - nasilenie choroby - zależy nie tylko od wielkości zakażenia, ale także od wytrzymałości naszego organizmu. Siła uzdrawiania ciała zależy natomiast od wielu czynników, takich jak emocje, dieta, tryb życia, regularne oczyszczanie się organizmu (wydalanie) itp. Decydujące znaczenie dla silnej odporności ma zdolność naszego układu odpornościowego do utrzymania zarazków na dystans lub zwalczenie ich. Jeśli siła naszego układu odpornościowego jest mizerna, zarazki mogą nas zarazić. Objawy chorobowe wystąpią wówczas, gdy układ odpornościowy zadecydował, że konieczna jest agresywna obrona przed szkodliwymi wpływami.
Działając na wyobraźnię ludzką, wirusom przypisuje się miano drapieżników i padlinożerców. Występowanie chorób zakaźnych nie może być przypisywane zarazkom. Zarazki stają się trujące dla nas dopiero w konfrontacji z truciznami (toksynami), które my sami tworzymy w naszych organizmach, a które nie zostały w odpowiednim czasie wydalone. Może wystąpić wtedy jeden z trzech scenariuszy:
1. Nie nastąpił kryzys toksyczności. Nadmiary toksyn zostały jednak wydalone. Układ odpornościowy gładko przywraca funkcje organizmu. Organizm nabył odporność.
2. Pojawia się kryzys toksyczności i reakcja układu immunologicznego - gorączka i wyczerpanie; ma to na celu oczyścić organizm ze szkodliwych substancji, które w przeciwnym razie mogłyby doprowadzić do ostatecznej zagłady całego ciała,
3. System odpornościowy w ogóle nie reaguje na trucizny i zarazki, a ostre symptomy choroby nie pojawiają się. Nie ma gorączki ani stanów zapalnych. Wynikiem są przewlekłe, wyniszczające choroby - zwane zaburzenia alergicznymi, autoimmunologicznymi, czy wirusowymi.
Prawdopodobnie większość z nas miała już styczność z aktualnie najbardziej znanym wirusem na naszej planecie. Odporność na wirusy wynika z normalnej i zdrowej odpowiedzi immunologicznej (reakcji odpornościowej).
Generalnie w około 80% przypadków większość wirusów przechodzi przez człowieka lekko, objawiając się ogólnym osłabieniem. Jeśli jesteś zdrowy, w dobrej formie fizycznej i psychicznej, to z dużym prawdopodobieństwem w takiej pozostaniesz stykając się z tym, czy innym wirusem.
Wydawać by się mogło, że to już koniec ludzkości. Media pompują całe te wydarzenie. Nie czytaj tego! Przestań przeglądać najnowsze doniesienia! Wyłącz to!
Jakie jest prawdopodobieństwo, że koronawirus Cię uśmierci? Na pewno mniejsze niż wygrana w totka.
Gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady na temat powodów naszej śmierci, to kursy byłyby następujące:
Choroba serca – 6:1.
Nowotwór – 7:1.
Choroba układu oddechowego – 27:1.
Wypadek samochodowy – 109:1.
Nieszczęśliwy wypadek – 119:1.
Wypadek na ulicy w roli pieszego – 561:1.
Utonięcie – 1086:1.
Ogień, pożar, dym – 1506:1.
Zakrztuszenie się jedzeniem – 3138:1.
Wypadek na rowerze – 4050:1.
Ugryzienie przez robala – 54.093:1.
Porażenie piorunem – 114.195:1.
Wypadek kolejowy – 178.741:1.
Katastrofa lotnicza – 205.552:1.
Koronawirus – 1.000.000:1 - w chwili obecnej. A jak już będzie po "epidemii", to w ogóle nie przyjęliby takiego zakładu.
Połowa zgonów jest spowodowana chorobami układu krążenia.
1/4 populacji umiera na raka.
Ponad 400 tys. Polaków umiera rocznie w nieszczęśliwych wypadkach różnego rodzaju.
Nikt o tym nie mówi. Zwłaszcza teraz.
Z wirusem i z wszechobecną paniką związane są też stany lękowe, depresje, a nawet samobójstwa. A także kłopoty finansowe i bankructwa.
"Gdy fala opada, wtedy dopiero okazuje się, kto pływał nago" - Warren Buffett
Jak mawiał Winston Churchill: "Nigdy nie marnujcie dobrego kryzysu".
Co miał na myśli? Stań obok i spójrz na to jak na restart, który trzeba wykonywać co jakiś czas. Podczas recesji można, a nawet trzeba zarabiać.
Poniższe stwierdzenie może być dla Ciebie zupełnie niezrozumiałe. Ostatecznie jednak:
potrzebujemy chorób (konfliktów, kataklizmów), aby utrzymać wzrost gospodarczy.
Czy Ci się to podoba, czy nie:
Taki jest świat.
Powiązane posty:
link Telewizja kłamie
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Wszystkie? Zatem, czy jest możliwe żeby stworzyć wirusa, który nie zakaża zwierząt? Czyżby był to "wirus celowany"? W takim razie, kto jest na celowniku?
Do namnażania wirus potrzebuje żywiciela, którym jest żywy organizm. Czyli krótko mówiąc są pasożytami i są całkowicie zależne od żywych komórek.
Zatem, wirus bez żywiciela nie może przetrwać zbyt długo. Więc nie może utrzymać się zbyt długo na powierzchniach i przedmiotach.
Słowem wstępu, chciałbym dodać, że występowanie chorób zakaźnych nie może być przypisane zarazkom/wirusom. Przyczyn należy szukać w różnych ludzkich słabościach.
W przeciwieństwie do powszechnego przekonania, zapalenie nie rozpoczyna się, gdy zakazimy się wirusem lub bakterią, ale gdy nasz organizm zaczyna swoją reakcję. Skala tej reakcji - nasilenie choroby - zależy nie tylko od wielkości zakażenia, ale także od wytrzymałości naszego organizmu. Siła uzdrawiania ciała zależy natomiast od wielu czynników, takich jak emocje, dieta, tryb życia, regularne oczyszczanie się organizmu (wydalanie) itp. Decydujące znaczenie dla silnej odporności ma zdolność naszego układu odpornościowego do utrzymania zarazków na dystans lub zwalczenie ich. Jeśli siła naszego układu odpornościowego jest mizerna, zarazki mogą nas zarazić. Objawy chorobowe wystąpią wówczas, gdy układ odpornościowy zadecydował, że konieczna jest agresywna obrona przed szkodliwymi wpływami.
Działając na wyobraźnię ludzką, wirusom przypisuje się miano drapieżników i padlinożerców. Występowanie chorób zakaźnych nie może być przypisywane zarazkom. Zarazki stają się trujące dla nas dopiero w konfrontacji z truciznami (toksynami), które my sami tworzymy w naszych organizmach, a które nie zostały w odpowiednim czasie wydalone. Może wystąpić wtedy jeden z trzech scenariuszy:
1. Nie nastąpił kryzys toksyczności. Nadmiary toksyn zostały jednak wydalone. Układ odpornościowy gładko przywraca funkcje organizmu. Organizm nabył odporność.
2. Pojawia się kryzys toksyczności i reakcja układu immunologicznego - gorączka i wyczerpanie; ma to na celu oczyścić organizm ze szkodliwych substancji, które w przeciwnym razie mogłyby doprowadzić do ostatecznej zagłady całego ciała,
3. System odpornościowy w ogóle nie reaguje na trucizny i zarazki, a ostre symptomy choroby nie pojawiają się. Nie ma gorączki ani stanów zapalnych. Wynikiem są przewlekłe, wyniszczające choroby - zwane zaburzenia alergicznymi, autoimmunologicznymi, czy wirusowymi.
Prawdopodobnie większość z nas miała już styczność z aktualnie najbardziej znanym wirusem na naszej planecie. Odporność na wirusy wynika z normalnej i zdrowej odpowiedzi immunologicznej (reakcji odpornościowej).
Generalnie w około 80% przypadków większość wirusów przechodzi przez człowieka lekko, objawiając się ogólnym osłabieniem. Jeśli jesteś zdrowy, w dobrej formie fizycznej i psychicznej, to z dużym prawdopodobieństwem w takiej pozostaniesz stykając się z tym, czy innym wirusem.
Wydawać by się mogło, że to już koniec ludzkości. Media pompują całe te wydarzenie. Nie czytaj tego! Przestań przeglądać najnowsze doniesienia! Wyłącz to!
Jakie jest prawdopodobieństwo, że koronawirus Cię uśmierci? Na pewno mniejsze niż wygrana w totka.
Gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady na temat powodów naszej śmierci, to kursy byłyby następujące:
Choroba serca – 6:1.
Nowotwór – 7:1.
Choroba układu oddechowego – 27:1.
Wypadek samochodowy – 109:1.
Nieszczęśliwy wypadek – 119:1.
Wypadek na ulicy w roli pieszego – 561:1.
Utonięcie – 1086:1.
Ogień, pożar, dym – 1506:1.
Zakrztuszenie się jedzeniem – 3138:1.
Wypadek na rowerze – 4050:1.
Ugryzienie przez robala – 54.093:1.
Porażenie piorunem – 114.195:1.
Wypadek kolejowy – 178.741:1.
Katastrofa lotnicza – 205.552:1.
Koronawirus – 1.000.000:1 - w chwili obecnej. A jak już będzie po "epidemii", to w ogóle nie przyjęliby takiego zakładu.
Połowa zgonów jest spowodowana chorobami układu krążenia.
1/4 populacji umiera na raka.
Ponad 400 tys. Polaków umiera rocznie w nieszczęśliwych wypadkach różnego rodzaju.
Nikt o tym nie mówi. Zwłaszcza teraz.
Z wirusem i z wszechobecną paniką związane są też stany lękowe, depresje, a nawet samobójstwa. A także kłopoty finansowe i bankructwa.
"Gdy fala opada, wtedy dopiero okazuje się, kto pływał nago" - Warren Buffett
Jak mawiał Winston Churchill: "Nigdy nie marnujcie dobrego kryzysu".
Co miał na myśli? Stań obok i spójrz na to jak na restart, który trzeba wykonywać co jakiś czas. Podczas recesji można, a nawet trzeba zarabiać.
Poniższe stwierdzenie może być dla Ciebie zupełnie niezrozumiałe. Ostatecznie jednak:
potrzebujemy chorób (konfliktów, kataklizmów), aby utrzymać wzrost gospodarczy.
Czy Ci się to podoba, czy nie:
Taki jest świat.
Powiązane posty:
link Telewizja kłamie
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
czwartek, 27 lutego 2020
Dieta ketogeniczna
Dieta ketogeniczna, niskowęglowodanowa, Atkinsa albo polska wersja - dieta Kwaśniewskiego (zwana optymalną) - kierowane są dla osób z nadwagą i bazują głownie na założeniu "jedz tłuszcz, a zgubisz tłuszcz". Powyższe sposoby odżywiania są do siebie podobne. Zakładają niskie spożycie węglowodanów i zastąpienie ich produktami bogatymi w białko i/lub tłuszcz (mięso, ryby, nabiał, jaja). Z diety eliminuje się produkty węglowodanowe, takie jak: pieczywo, kasze, ryż, ziemniaki. Warzywa są dopuszczone, ale tylko te zawierające niską zawartość węglowodanów.
Co dzieje się po kilku latach stosowania tego sposobu odżywiania?
W wątrobie pojawiają się kamienie. Może również dojść do zaburzeń rytmu serca, reumatoidalnego zapalenia stawów i innych schorzeń. Dolegliwości te spowodowane są zatruciem białkowym.
Jeżeli stosujesz dietę ketogeniczną i chcesz na niej pozostać, proponuję uważną obserwację swojego ciała. Jeśli zaczynasz czuć tępy ucisk w woreczku żółciowym lub ból w stawach, mięśniach bądź w głowie, albo pojawia się śluz i problemy z zatokami, nalot na języku lub inne oznaki zatorów, prawdopodobnie będziesz musiał przemyśleć swoją dietę!
W takim razie, jaką dietę zastosować?
Wdrożenie na stałe zróżnicowanej diety wegetariańskiej jest odpowiedzią, której szukasz.
Ale to nie wszystko. Gdy odnajdziesz w swoim życiu odpowiedź, którą niejednokrotnie wykładam Tobie na tacy, i tę odpowiedź zastosujesz, to kolejnym krokiem ku lepszemu zdrowiu będzie oczyszczenie się z tego, co utworzyło się przez wiele lat w wątrobie i woreczku żółciowym.
Nie zauważysz negatywnych skutków diety o wysokiej zawartości białka do chwili, gdy ściany naczyń krwionośnych będą znacznie pogrubione przez nadmiar białka. Zbyt dużo białka zwierzęcego powoduje potężną reakcję immunologiczną w celu usunięcia obcego DNA i martwych, skoagulowanych i uszkodzonych białek z mięsa i produktów mlecznych. A tak naprawdę tylko ułamek energii potrzebnej ciału zaspokajany jest przez żywność.
Jeśli skoncentrowane białko byłoby niezbędnym elementem diety człowieka, to dlaczego natura nie odzwierciedla tej potrzeby, kiedy tworzy ludzkie mleko w piersi matki? Zawiera ono śladowe ilości białka, ok 1,1-1,6%, a mimo tego dziecko odżywiając się tylko na samym mleku matki przez pierwszych 6 miesięcy życia dokonuje skoku rozwojowego, rozwijają się u niego narządy i organy, i potraja swoją masę urodzeniową.
Jeśli najdoskonalsze jedzenie Natury nie zawiera dużej ilości białka, to dlaczego mielibyśmy jeść skoncentrowane białko mięsa, gdy jesteśmy starsi i już nie rośniemy?
Przyczyną otyłości jest spożywanie rafinowanego, przetworzonego żarcia oraz siedzący tryb życia, a nie geny.
Właściwy sposób odżywiania i detoksykacja pozwoli zachować zdrowie. Aby utrzymać dobrą kondycję i szczupłą sylwetkę nie można zapominać o ćwiczeniach fizycznych i o odpowiednim poziomie ruchu.
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Co dzieje się po kilku latach stosowania tego sposobu odżywiania?
W wątrobie pojawiają się kamienie. Może również dojść do zaburzeń rytmu serca, reumatoidalnego zapalenia stawów i innych schorzeń. Dolegliwości te spowodowane są zatruciem białkowym.
Jeżeli stosujesz dietę ketogeniczną i chcesz na niej pozostać, proponuję uważną obserwację swojego ciała. Jeśli zaczynasz czuć tępy ucisk w woreczku żółciowym lub ból w stawach, mięśniach bądź w głowie, albo pojawia się śluz i problemy z zatokami, nalot na języku lub inne oznaki zatorów, prawdopodobnie będziesz musiał przemyśleć swoją dietę!
W takim razie, jaką dietę zastosować?
Wdrożenie na stałe zróżnicowanej diety wegetariańskiej jest odpowiedzią, której szukasz.
Ale to nie wszystko. Gdy odnajdziesz w swoim życiu odpowiedź, którą niejednokrotnie wykładam Tobie na tacy, i tę odpowiedź zastosujesz, to kolejnym krokiem ku lepszemu zdrowiu będzie oczyszczenie się z tego, co utworzyło się przez wiele lat w wątrobie i woreczku żółciowym.
Nie zauważysz negatywnych skutków diety o wysokiej zawartości białka do chwili, gdy ściany naczyń krwionośnych będą znacznie pogrubione przez nadmiar białka. Zbyt dużo białka zwierzęcego powoduje potężną reakcję immunologiczną w celu usunięcia obcego DNA i martwych, skoagulowanych i uszkodzonych białek z mięsa i produktów mlecznych. A tak naprawdę tylko ułamek energii potrzebnej ciału zaspokajany jest przez żywność.
Jeśli skoncentrowane białko byłoby niezbędnym elementem diety człowieka, to dlaczego natura nie odzwierciedla tej potrzeby, kiedy tworzy ludzkie mleko w piersi matki? Zawiera ono śladowe ilości białka, ok 1,1-1,6%, a mimo tego dziecko odżywiając się tylko na samym mleku matki przez pierwszych 6 miesięcy życia dokonuje skoku rozwojowego, rozwijają się u niego narządy i organy, i potraja swoją masę urodzeniową.
Jeśli najdoskonalsze jedzenie Natury nie zawiera dużej ilości białka, to dlaczego mielibyśmy jeść skoncentrowane białko mięsa, gdy jesteśmy starsi i już nie rośniemy?
Przyczyną otyłości jest spożywanie rafinowanego, przetworzonego żarcia oraz siedzący tryb życia, a nie geny.
Właściwy sposób odżywiania i detoksykacja pozwoli zachować zdrowie. Aby utrzymać dobrą kondycję i szczupłą sylwetkę nie można zapominać o ćwiczeniach fizycznych i o odpowiednim poziomie ruchu.
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
czwartek, 30 stycznia 2020
Kanał
We wtorek, 22 stycznia 2019 roku, około godz. 19-ej straciłem zęba…
Mimo tego, przez ten okres, starałem się normalnie funkcjonować. Pracowałem, biegałem, ćwiczyłem. Mało tego, przez ten czas wielokrotnie oddawałem honorowo krew w krwiodawstwie. Raz nawet po oddaniu powiedziałem lekarce, że mam dzisiaj okropne, tępe bóle szczęki i głowy.
Ona zapytała: to dlaczego o tym pan nie powiedział przed oddaniem krwi?
Odpowiedziałem: bo nie dopuściłaby mnie Pani do donacji.
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Przez kilka dni po wyrwaniu miałem gorączkę, smak krwi w jamie ustnej,
a z nosa kapała żółta ropa. W 3 dni schudłem 3 kilo. Uwolniłem toksyny,
które nagromadziły się przez 3 lata.
Dlaczego tak długo zwlekałem? Nie
byłem świadomy o zapaleniu miazgi zębowej.
Pod koniec 2015 roku złamałem zęba na pestce suszonego daktyla
(niestety czasami się trafiają). Po kilku tygodniach poszedłem do dentysty i „połatałem”
tego zęba.
Prawdopodobnie w momencie złamania zęba doszło do naruszenia miazgi
zębowej. Innym powodem zapalenia mogło być nieprawidłowe leczenie dentystyczne.
Przed wizytą ząb mnie nie bolał. Dopiero po wizycie zaczęły się bóle.
Ból z
czasem ustępował, ale cyklicznie znów przychodził, z większą siłą niż
poprzednio. Aż doszedł do momentu, że „chodziłem po ścianach”!
Przez te 3 lata byłem u dentysty ze 3 razy (tylko u innego) i za każdym
razem prosiłem żeby szczególnie sprawdziła ten ząb. I za każdym razem
słyszałem, że ząb jest wypełniony i nic nie widać żeby coś złego się działo. A prawdopodobnie wystarczyło żeby ktoś podpowiedział: zrób prześwietlenie.
Chodziłem tak 3 lata, aż pojawił się ropień na dziąśle świadczący o
zapaleniu.
Zdrowie czasami po prostu wymyka się z przyczyn nieznanych lub z przyczyn, które ciężko zidentyfikować albo na które nie mamy większego wpływu. A jakaś dolegliwość, o której nie wiemy, może powodować, że działasz jak na zaciągniętym hamulcu ręcznym.
Mimo tego, przez ten okres, starałem się normalnie funkcjonować. Pracowałem, biegałem, ćwiczyłem. Mało tego, przez ten czas wielokrotnie oddawałem honorowo krew w krwiodawstwie. Raz nawet po oddaniu powiedziałem lekarce, że mam dzisiaj okropne, tępe bóle szczęki i głowy.
Ona zapytała: to dlaczego o tym pan nie powiedział przed oddaniem krwi?
Odpowiedziałem: bo nie dopuściłaby mnie Pani do donacji.
W momencie pojawienia się ropnia miałem do wyboru:
kanał lub wyrwanie!
Dlaczego nie kanał?
Każdy dentysta powie Tobie, że procedura wypełniania kanałów korzeniowych
zęba jest absolutnie bezpieczna, pomimo tego, że już ponad 100 lat temu
naukowcy ostrzegali przed jej niebezpieczeństwem.
Każdego dnia na świecie wykonuje się setki tysięcy tych procedur.
Zęby „leczone” kanałowo, są tzw. martwymi zębami, które staną się inkubatorami
bardzo toksycznych bakterii beztlenowych, które przedostaną się do krwiobiegu
i wywołają poważne problemy zdrowotne. Wiele z nich objawia się dziesiątki lat
później.
Odkrycia tego dokonał dentysta i badacz dr Weston Price. Ta leżąca u
podstaw przyczyna chorób jest odrzucana i milczą o niej profesjonaliści medyczni
oraz stomatolodzy.
Dr Price od około 1900 roku badał stałe infekcje korzeni zębowych i
zaczął podejrzewać, że kanały korzeni zębowych, jeśli zostaną zainfekowane, to pomimo
ich „leczenia”, infekcja nie zostanie cofnięta.
Price wykrył, że niemożliwa jest
mechaniczna sterylizacja kanału korzeniowego zęba. Następnie wykazał, że
wiele przewlekłych, wyniszczających chorób ma zaczątek w wypełnionych kanałach
zębowych. Najczęstsze to choroby serca, układu krążenia, układu nerwowego, mózgu, nerek
i stawów jak również może mieć związek z chorobą nowotworową. 97% pacjentów z rakiem
w stadium końcowym, miało „leczone” kanały korzeniowe. Jeśli badacze i lekarze,
którzy podają tę statystykę mają rację, to lek na raka może tkwić w usunięciu
zęba "leczonego" kanałowo, a następnie odbudowaniu systemu odpornościowego.
W 1922 roku Price napisał dwie książki omawiające jego badania - związku
między patologią zęba a chorobami przewlekłymi. Niestety jego prace celowo
zostały zatajone.
Tak jak organizm ma duże naczynia krwionośne rozchodzące się w bardzo
drobne naczynia włoskowate (kapilary), tak też każdy
ząb ma labirynt maleńkich kanalików, które mają długość 4,5 km!
Mikroskopijne organizmy stale poruszają się do wewnątrz i wokół tych kanalików,
jak kredy w podziemnych tunelach.
Kiedy dentysta „leczy” kanał korzeniowy, drąży ząb, a potem wypełnia
wydrążoną komorę substancją (zwaną gutaperką), która odcina ząb od dostawy
krwi. Natomiast labirynt maleńkich kanalików pozostaje. Bakteria, odcięta od
dostawy żywności, ukrywa się w tych tunelikach. Te wcześniej przyjazne
organizmy zmieniają się w bakterie beztlenowe, które produkują różne silne toksyny.
Dlaczego prawda o kanałach zębowych jest ukrywana?
Kanały są najbardziej zyskowną procedurą w stomatologii.
Raz stałem przed trudnym wyborem: wyrwać zęba, czy poddać się kanałowi.
Trudny wybór, szczególnie, gdy dentysta, po usłyszeniu, że jednak wyrywamy, powiedział: „to ja się Pana boję” i że kompletnie nie rozumie decyzji o usunięciu
zęba, który jest do "uratowania".
Wiele ludzi mają już zęby „leczone” kanałowo. Niestety, jeśli Ty
należysz do tych osób, to może powinieneś poważnie rozważyć usunięcie tego zęba wraz z wiązadłem przyzębia.
Przed tą przykrą dla mnie historią miałem pełne uzębienie. Wierz mi, ciężko jest rozstać się z teoretycznie zdrowym zębem, tylko dlatego, że miazga zębowa jest chora.
Na szczęście, w tym nieszczęściu, był to ząb z tyłu (szóstka górna) i nadal mam piękny uśmiech 😀, bez konieczności wstawiania sztucznego zęba.
Teraz mam 31 zębów i obym już nigdy nie potrzebował zabiegu usunięcia.
Na szczęście, w tym nieszczęściu, był to ząb z tyłu (szóstka górna) i nadal mam piękny uśmiech 😀, bez konieczności wstawiania sztucznego zęba.
Teraz mam 31 zębów i obym już nigdy nie potrzebował zabiegu usunięcia.
Statystyki pokazują, że Polacy między 35. a 60. rokiem życia mają tylko
21 swoich zębów.
Co to ma być! Dbajcie o zęby!
Teraz, gdy już wiesz, dlaczego „leczenie” kanałowe może „wpuścić Cię w
kanał”, ciekaw jestem:
Co byś zrobił jakby dentysta powiedział Tobie, że ten ząb nadaje się do
„leczenia” kanałowego? Jaką decyzję byś podjął?
Napisz, proszę, w komentarzu.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
czwartek, 16 stycznia 2020
Forum finansów i inwestycji
W dniach 10-11 stycznia 2020 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyło się Forum Finansów i Inwestycji - największa warszawska impreza finansowo-inwestycyjna.
Moją uwagę i obecność w tym wydarzeniu przyciągnęło wystąpienie Marcina Iwucia, autora bloga Finanse Bardzo Osobiste.
Marcin miał swój prawie godzinny panel dyskusyjny w sobotę (11 stycznia) od godz. 14.30.
Wraz ze swoim starszym, 4-letnim synem, Pawłem, przyjechaliśmy specjalnie tylko na ten wykład.
Z tego co zauważyłem, to ten panel przyciągnął największą liczbę zainteresowanych. Setki osób zgromadziło się wokół tego wystąpienia.
Po panelu dyskusyjnym uczestnicy imprezy mogli zadawać pytania Marcinowi i jak sam odpowiadający podkreślił, również osobiste.
Wszystkie pytania od uczestników forum były związane z finansami.
A ja wykorzystałem sugestię Marcina przed rozpoczęciem Q&A i zadałem jemu pytanie stricte nie związane z finansami, aczkolwiek nie do końca, ponieważ osoba dbająca o finanse powinna również zadbać o zdrowie. Co zrobisz jak już dorobisz się fortuny, ale zdobywanie jej okupisz kosztem Twego największego aktywa - zdrowia?
Podszedłem więc bliżej. Przedstawiłem siebie i mojego syna. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Podziękowałem za książkę, którą otrzymałem w zeszłym roku w konkursie walentynkowym, w którym uczestniczyła moja żona i ją dla mnie podarowała. Obiecałem, że jak kiedyś napiszę swoją książkę, to też wyślę ją dla niego za darmo. A potem zapytałem:
"Marcin, jakieś dwa lata temu wspomniałeś na swoim blogu, że przeszedłeś na weganizm. Czy nadal nie jesz mięsa? Opowiedz, proszę, o tym".
Marcin potwierdził, że od tamtej pory rzeczywiście nie je w ogóle mięsa. Mówił, że czuje się znakomicie. Co chwilę bije swoje własne rekordy w siłowni. Ma więcej energii do pracy. Powiedział, że nie jest to 100-procentowy weganizm, bo czasem zdarzy mu się zjeść jajko, ale mięso wykluczył całkowicie.
Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
Wege stało się koniecznością
Karnizm
Na koniec wrzucam jeszcze wywiad z Marcinem dla Comparic. Na początku filmu słychać mego synka, a chwilę później można zauważyć nas w odbiciu oszklenia 😀.
Wyszliśmy z domu o 13., a wróciliśmy o 18. Bawiliśmy się dobrze. To było wspaniałe, męskie popołudnie z moim Młodym Inwestorem 😊.
Moją uwagę i obecność w tym wydarzeniu przyciągnęło wystąpienie Marcina Iwucia, autora bloga Finanse Bardzo Osobiste.
Marcin miał swój prawie godzinny panel dyskusyjny w sobotę (11 stycznia) od godz. 14.30.
Wraz ze swoim starszym, 4-letnim synem, Pawłem, przyjechaliśmy specjalnie tylko na ten wykład.
Z tego co zauważyłem, to ten panel przyciągnął największą liczbę zainteresowanych. Setki osób zgromadziło się wokół tego wystąpienia.
Po panelu dyskusyjnym uczestnicy imprezy mogli zadawać pytania Marcinowi i jak sam odpowiadający podkreślił, również osobiste.
Wszystkie pytania od uczestników forum były związane z finansami.
A ja wykorzystałem sugestię Marcina przed rozpoczęciem Q&A i zadałem jemu pytanie stricte nie związane z finansami, aczkolwiek nie do końca, ponieważ osoba dbająca o finanse powinna również zadbać o zdrowie. Co zrobisz jak już dorobisz się fortuny, ale zdobywanie jej okupisz kosztem Twego największego aktywa - zdrowia?
Podszedłem więc bliżej. Przedstawiłem siebie i mojego syna. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Podziękowałem za książkę, którą otrzymałem w zeszłym roku w konkursie walentynkowym, w którym uczestniczyła moja żona i ją dla mnie podarowała. Obiecałem, że jak kiedyś napiszę swoją książkę, to też wyślę ją dla niego za darmo. A potem zapytałem:
"Marcin, jakieś dwa lata temu wspomniałeś na swoim blogu, że przeszedłeś na weganizm. Czy nadal nie jesz mięsa? Opowiedz, proszę, o tym".
Marcin potwierdził, że od tamtej pory rzeczywiście nie je w ogóle mięsa. Mówił, że czuje się znakomicie. Co chwilę bije swoje własne rekordy w siłowni. Ma więcej energii do pracy. Powiedział, że nie jest to 100-procentowy weganizm, bo czasem zdarzy mu się zjeść jajko, ale mięso wykluczył całkowicie.
Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
Wege stało się koniecznością
Karnizm
Na koniec wrzucam jeszcze wywiad z Marcinem dla Comparic. Na początku filmu słychać mego synka, a chwilę później można zauważyć nas w odbiciu oszklenia 😀.
Wyszliśmy z domu o 13., a wróciliśmy o 18. Bawiliśmy się dobrze. To było wspaniałe, męskie popołudnie z moim Młodym Inwestorem 😊.
czwartek, 12 grudnia 2019
Statyny - "leki" na cholesterol
Statyny są "lekami", które hamują wytwarzanie cholesterolu. Dzieje się to poprzez hamowanie produkcji mewalonianu, który jest prekursorem cholesterolu. Kiedy organizm wytwarza mniej mewalonianu, komórki produkują mniej cholesterolu, a tym samym poziom cholesterolu we krwi spada. Brzmi to dobrze dla większości ludzi. Ale mewalonian jest prekursorem również innych substancji o wielu ważnych funkcjach biologicznych, których na pewno nie chciałbyś zakłócić. Sztuczne obniżenie cholesterolu we krwi syntetycznymi lekami może powodować cały szereg problemów zdrowotnych, począwszy od zakłócania produkcji hormonów nadnerczy, co z kolei może prowadzić do:
• alergii
• astmy
• zmniejszenia popędu seksualnego (libido)
• niepłodności
• chorób układu rozrodczego
• problemów z cukrem we krwi
• obrzęku
• niedoboru minerałów
• przewlekłego zapalenia
• utrudnionego gojenia ran
• (a nawet) uszkodzenia mózgu
Inne skutki uboczne, które mogą wystąpić to:
• bóle brzucha, skurcze, gazy i rozstrój żołądka
• wysypka i świąd
• biegunka lub zaparcie
• bóle głowy, bóle mięśni
• niespokojny sen i bezsenność, co w dalszej konsekwencji prowadzi do otyłości i zaburzeń psychicznych.
Przykładowo, statyny Baycol, wprowadzone przez firmę Bayer, powodowały uszkodzenia nerek, co dało w rezultacie śmierć ponad 100 pacjentów, a ogromna ilość wymagała dializ lub przeszczepu nerki.
Wszystko co stale zakłóca trawienie pokarmu może powodować praktycznie każdy rodzaj choroby, w tym choroby serca, raka, cukrzycę itd.
Innymi słowy, stosowanie statyn zepchnie pacjenta w dół po spirali degeneracji, z której nie będzie mógł się wyzwolić, póki nie przestanie używać tych niebezpiecznych "leków".
Za pośrednictwem mediów i porad lekarzy, pacjentom wmawia się, że najważniejszym celem przy wysokim cholesterolu jest pozbycie się jego nadmiaru tak, aby nie zapychał on tętnic i nie powodował zawału.
Jednakże, właśnie ten bardzo uproszczony tok myślenia wpędził wielu w kłopoty. Wbrew temu, co wiemy o prawdziwym znaczeniu cholesterolu, wmawia nam się, że ta niezbędna dla nas substancja jest niebezpieczną uciążliwością, która czyni nasze życie nieszczęśliwym. A faktem jest, że każda komórka w organizmie wymaga cholesterolu, aby być wodoodporną i zapobiec nieszczelności i porowatości swojej błony komórkowej. Cholesterol jest też absolutnie niezbędny dla zapobiegania zawałom serca. Jeśli Twoja dieta zawiera dużo kwaśnych związków, takich jak białko mięsa, cukry proste i tłuszcze trans, Twoje błony komórkowe łatwo ulegają uszkodzeniom i wymagają naprawy. Aby sprostać wymogom napraw komórkowych, organizm wyzwala lawinę kortykoidów. Są to hormony, które umożliwiają dostawy dodatkowych ilości cholesterolu do komórek. Stąd wynika, że jedną z wielu ról cholesterolu jest naprawa uszkodzonych tkanek. Blizny, jak wiadomo, zawierają duże ilości cholesterolu, włączając w to blizny w tętnicach. Innymi słowy, gdy tętnica zostaje zraniona z powodu ataku kwasów i nawarstwiania się białka w jej ścianach, możesz spodziewać się w niej obecności cholesterolu, który ma pomóc naprawić szkody. Zwiększone zapotrzebowanie na cholesterol jest naturalnie zaspokajane przez wątrobę, która może zwiększyć jego produkcję nawet o 400% w razie potrzeby. Ta reakcja na sytuację nadzwyczajną, prowadząca do podwyższenia poziomu cholesterolu we krwi, nie tylko ma sens, ale jest bardzo pożądana. Oczywiście może to zmieniać Twoje negatywne uprzedzenia, jakie mogłeś mieć odnośnie roli cholesterolu w ciele. Cholesterol nie jest Twoim największym wrogiem lecz Twoim najlepszym przyjacielem.
Zatem cholesterol chroni Twoje zdrowie. Jeśli Twoje ciało ma powody do zwiększania poziomu cholesterolu we krwi, czyni to wyłącznie dla Twojego bezpieczeństwa.
Dodatkowy problem ze statynami nowszej generacji polega na tym, że nie powodują one natychmiastowych skutków ubocznych, tak jak robiły to leki starszej generacji, obniżające poziom cholesterolu. Stare leki "na cholesterol" zapobiegały jego wchłanianiu z jelit, co prowadziło do nudności, niestrawności i zaparć. A obniżenie cholesterolu było minimalne i dlatego pacjenci niechętnie stosowali te "leki". Nowe statyny stały się sukcesem rynkowym, ponieważ są w stanie obniżyć poziom cholesterolu o 50 lub więcej punktów, bez żadnych natychmiastowych znanych działań niepożądanych. Opierając się na fałszywym poglądzie, że cholesterol powoduje choroby serca, statyny stały się "cudownym lekiem" XXI wieku, jak również najlepiej sprzedającymi się lekami wszech czasów. Giganci farmaceutyczni obiecują, że jeśli będziesz kontynuował przyjmowanie "leków" do końca życia, będziesz zawsze "chroniony" przed najbardziej zabójczą chorobą człowieka. Stwierdzenie ma to jednak dwie poważne wady. Po pierwsze, nie udowodniono, jakoby cholesterol powodował choroby serca. Po drugie, poprzez obniżanie poziomu cholesterolu za pomocą statyn, można faktycznie sprawić, że ciało stanie się ciężko chore.
Zamiast martwić się wysokim poziomem cholesterolu, wydaje się raczej, że powinniśmy martwić się jego niskim poziomem, gdyż stanowi to poważne ryzyko zachorowania na raka, choroby psychiczne, udary, choroby wątroby, anemię i AIDS.
Noworodek, który jest karmiony piersią przez matkę otrzymuje dużą dawkę cholesterolu od pierwszych chwil swojego życia. Mleko matki zawiera dwa razy więcej cholesterolu niż mleko krowie. Natura z pewnością nie ma zamiaru zniszczyć serca dziecka, podając mu duże ilości cholesterolu. Wręcz przeciwnie, zdrowe serce składa się w 10% z czystego cholesterolu (bez wody). Nasz mózg, jeszcze w większej ilości, a połowa nadnerczy składa się właśnie z niego. Cholesterol jest istotnym budulcem wszystkich komórek naszego ciała i jest niezbędny dla każdego procesu metabolicznego. Ponieważ cholesterol jest tak ważną substancją dla organizmu, każda komórka jest w stanie go wyprodukować. Nie moglibyśmy przeżyć ani jednego dnia bez niego.
Musisz zdać sobie sprawę, że możesz mieć aktualnie wysoki poziom cholesterolu, a być naprawdę zdrowym człowiekiem. Warto też zauważyć, że wraz z wiekiem poziom cholesterolu we krwi naturalnie rośnie i odczyty na poziomie 260 mg u 50-latków są całkowicie normalne. Zauważono, że osoby starsze mające wysoki poziom cholesterolu żyły dłużej niż osoby mające jego niskie poziomy. Aktualne stężenie cholesterolu we krwi jest zależne od obciążenia organizmu. Czasowo cholesterol może nam wzrosnąć do poziomów nawet powyżej 350 mg, gdy organizm jest przeciążony i wykonuje wzmożoną pracę. I nie świadczy, to o chorobie. Organizm zwiększa też poziom cholesterolu w reakcji na stres. Jeśliby tego nie robił, mielibyśmy miliony zgonów przed telewizorem podczas oglądania chociażby serwisów informacyjnych albo innych programów wywołujących silne emocje.
Nie ma czegoś takiego jak "zły" (LDL), czy "dobry" (HDL) cholesterol. Obie frakcje cholesterolu są niezbędne dla naszego organizmu. Faktem jest, że określona górna granica prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi nie jest poparta żadnymi badaniami naukowymi. Tak naprawdę historia cholesterolu jest dobrym przykładem pokazującym jak medycyna konwencjonalna stworzyła chorobę, która nigdy nie istniała, tylko po to, aby sprzedać "leki", które faktycznie niczego nie leczą i są rakotwórcze.
Cholesterol rzeczywiście znajduje się w tzw. blaszkach miażdżycowych, jednak jego funkcja w tym przypadku również polega na korzystnym działaniu dla organizmu i ratowaniu życia, a nie, jak się powszechnie uważa, na zapychaniu tętnic. W blaszkach miażdżycowych znajduje się najwięcej wapnia oraz uszkodzonych kwasów tłuszczowych typu trans. Są to kwasy tłuszczowe pochodzące z margaryn, olejów rafinowanych i smażenia na tychże olejach oraz całym syfie pochodzącym z przetworzonej żywności, którą pochłaniasz codziennie. Tak naprawdę jeśli chcielibyśmy redukować blaszkę miażdżycową składającą się głownie z wapnia, a nie z cholesterolu, to czy nie powinniśmy skupić się właśnie na wapniu?
Obniżenie stężenia cholesterolu we krwi przez usunięcie tłuszczów z diety lub sztuczne obniżanie go przez statyny, nie przynosi albo żadnych korzyści albo zaledwie bardzo ograniczone, z szeregiem skutków ubocznych wymienionych powyżej. Wysoki poziom cholesterolu świadczy tylko o pewnych niedomaganiach organizmu. Dobrym rozwiązaniem jest usunięcie wszystkich białek zwierzęcych (mięso, również rybie, sery, mleko) z jadłospisu do czasu, aż stan powróci do normy. Jeśli którykolwiek z tych pokarmów zostanie ponownie wprowadzony do diety, powinien być jedzony sporadycznie i w niewielkich ilościach. W tym samym czasie powinna zostać przeprowadzona detoksykacja jelita grubego, wątroby i woreczka żółciowego. Dodatkowo, istotne jest również picie wystarczającej ilości wody zachowując zasady diety roślinnej i aktywności ruchowej. Nie można też zapominać o odpowiedniej ilości snu we właściwych porach czasowych. Przyczyną podwyższonego cholesterolu może być też permanentny stres. W celu zmniejszenia nadmiernych ilości białek we krwi i obniżenia poziomu hematokrytu można jednorazowo, (honorowo), oddać krew. Z pokarmów korzystnie działających na równoważenie poziomu cholesterolu można wyróżnić: zieloną herbatę, większość owoców (zwłaszcza jabłka, owoce cytrusowe, jagody, morele) i warzyw (marchew, kapusta, czy słodkie ziemniaki), a także migdały, orzechy włoskie, nasiona dyni, olej kokosowy, olej z oliwek, owies, jęczmień, ale najważniejsze jest aby zrozumieć, że zrównoważenie poziomu cholesterolu naturalnym pożywieniem lub ziołami jest możliwe jedynie wtedy, gdy podstawowe przyczyny odpowiedzialne za podwyższenie jego poziomu zostaną usunięte. To wszystko jest w stanie utrzymać organizm w dobrej formie i skutecznie odwrócić niedomagania organizmu.
Właściwie miażdżyca i zawały serca mogą się zdarzyć bez względu na to, czy spożywana żywność jest chuda, czy tłusta i czy poziom cholesterolu jest wysoki, czy niski. Kiedy Twój organizm jest wyczerpany może mu grozić niebezpieczeństwo.
Właściwie to nie cholesterol, a wysoki poziom aminokwasu siarkowego zwanego homocysteiną, powoduje uszkodzenie tętnic oraz przyczynia się do powstawania zakrzepów. Dlatego zdecydowanie lepszym badaniem pokazującym nasz aktualny stan tętnic jest badanie poziomu homocysteiny niż badanie poziomu cholesterolu. Homocysteina powstaje podczas zwykłego metabolizmu aminokwasu o nazwie metionina, który występuje w dużych ilościach w produktach zwierzęcych (mięso, nabiał). To kolejny aspekt pokazujący, dlaczego wegetarianizm jest dobrym rozwiązaniem.
Medycyna Zachodu ciągle obniża górną granicę dopuszczalnego poziomu cholesterolu we krwi co jest działaniem przeciw wiedzy naukowej. Warto zauważyć, że nawet niewielkie obniżenie normy powoduje ogromne zwiększenie liczby pacjentów oraz osób kupujących te niebezpieczne "leki". W ciągu jednej chwili można z milionów zdrowych ludzi zrobić klientów przyjmujących "leki" do końca życia.
"Leki", które ingerują w procesy, jakie zachodzą w organizmie, zazwyczaj dają nieoczekiwane i niezamierzone skutki. Tak jest również w przypadku statyn. Producenci tych leków twierdzą, że ich leki są bezpieczne, mając na względzie niebotyczne zyski. Łączny zysk 10 firm farmaceutycznych z listy Fortune 500, czyli listy 500 największych firm w USA według przychodów, był większy niż zyski wszystkich pozostałych 490 firm razem wziętych! Przy czym statyny są najczęściej przypisywanym "lekiem".
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
• alergii
• astmy
• zmniejszenia popędu seksualnego (libido)
• niepłodności
• chorób układu rozrodczego
• problemów z cukrem we krwi
• obrzęku
• niedoboru minerałów
• przewlekłego zapalenia
• utrudnionego gojenia ran
• (a nawet) uszkodzenia mózgu
Inne skutki uboczne, które mogą wystąpić to:
• bóle brzucha, skurcze, gazy i rozstrój żołądka
• wysypka i świąd
• biegunka lub zaparcie
• bóle głowy, bóle mięśni
• niespokojny sen i bezsenność, co w dalszej konsekwencji prowadzi do otyłości i zaburzeń psychicznych.
Przykładowo, statyny Baycol, wprowadzone przez firmę Bayer, powodowały uszkodzenia nerek, co dało w rezultacie śmierć ponad 100 pacjentów, a ogromna ilość wymagała dializ lub przeszczepu nerki.
Wszystko co stale zakłóca trawienie pokarmu może powodować praktycznie każdy rodzaj choroby, w tym choroby serca, raka, cukrzycę itd.
Innymi słowy, stosowanie statyn zepchnie pacjenta w dół po spirali degeneracji, z której nie będzie mógł się wyzwolić, póki nie przestanie używać tych niebezpiecznych "leków".
Za pośrednictwem mediów i porad lekarzy, pacjentom wmawia się, że najważniejszym celem przy wysokim cholesterolu jest pozbycie się jego nadmiaru tak, aby nie zapychał on tętnic i nie powodował zawału.
Jednakże, właśnie ten bardzo uproszczony tok myślenia wpędził wielu w kłopoty. Wbrew temu, co wiemy o prawdziwym znaczeniu cholesterolu, wmawia nam się, że ta niezbędna dla nas substancja jest niebezpieczną uciążliwością, która czyni nasze życie nieszczęśliwym. A faktem jest, że każda komórka w organizmie wymaga cholesterolu, aby być wodoodporną i zapobiec nieszczelności i porowatości swojej błony komórkowej. Cholesterol jest też absolutnie niezbędny dla zapobiegania zawałom serca. Jeśli Twoja dieta zawiera dużo kwaśnych związków, takich jak białko mięsa, cukry proste i tłuszcze trans, Twoje błony komórkowe łatwo ulegają uszkodzeniom i wymagają naprawy. Aby sprostać wymogom napraw komórkowych, organizm wyzwala lawinę kortykoidów. Są to hormony, które umożliwiają dostawy dodatkowych ilości cholesterolu do komórek. Stąd wynika, że jedną z wielu ról cholesterolu jest naprawa uszkodzonych tkanek. Blizny, jak wiadomo, zawierają duże ilości cholesterolu, włączając w to blizny w tętnicach. Innymi słowy, gdy tętnica zostaje zraniona z powodu ataku kwasów i nawarstwiania się białka w jej ścianach, możesz spodziewać się w niej obecności cholesterolu, który ma pomóc naprawić szkody. Zwiększone zapotrzebowanie na cholesterol jest naturalnie zaspokajane przez wątrobę, która może zwiększyć jego produkcję nawet o 400% w razie potrzeby. Ta reakcja na sytuację nadzwyczajną, prowadząca do podwyższenia poziomu cholesterolu we krwi, nie tylko ma sens, ale jest bardzo pożądana. Oczywiście może to zmieniać Twoje negatywne uprzedzenia, jakie mogłeś mieć odnośnie roli cholesterolu w ciele. Cholesterol nie jest Twoim największym wrogiem lecz Twoim najlepszym przyjacielem.
Zatem cholesterol chroni Twoje zdrowie. Jeśli Twoje ciało ma powody do zwiększania poziomu cholesterolu we krwi, czyni to wyłącznie dla Twojego bezpieczeństwa.
Dodatkowy problem ze statynami nowszej generacji polega na tym, że nie powodują one natychmiastowych skutków ubocznych, tak jak robiły to leki starszej generacji, obniżające poziom cholesterolu. Stare leki "na cholesterol" zapobiegały jego wchłanianiu z jelit, co prowadziło do nudności, niestrawności i zaparć. A obniżenie cholesterolu było minimalne i dlatego pacjenci niechętnie stosowali te "leki". Nowe statyny stały się sukcesem rynkowym, ponieważ są w stanie obniżyć poziom cholesterolu o 50 lub więcej punktów, bez żadnych natychmiastowych znanych działań niepożądanych. Opierając się na fałszywym poglądzie, że cholesterol powoduje choroby serca, statyny stały się "cudownym lekiem" XXI wieku, jak również najlepiej sprzedającymi się lekami wszech czasów. Giganci farmaceutyczni obiecują, że jeśli będziesz kontynuował przyjmowanie "leków" do końca życia, będziesz zawsze "chroniony" przed najbardziej zabójczą chorobą człowieka. Stwierdzenie ma to jednak dwie poważne wady. Po pierwsze, nie udowodniono, jakoby cholesterol powodował choroby serca. Po drugie, poprzez obniżanie poziomu cholesterolu za pomocą statyn, można faktycznie sprawić, że ciało stanie się ciężko chore.
Zamiast martwić się wysokim poziomem cholesterolu, wydaje się raczej, że powinniśmy martwić się jego niskim poziomem, gdyż stanowi to poważne ryzyko zachorowania na raka, choroby psychiczne, udary, choroby wątroby, anemię i AIDS.
Noworodek, który jest karmiony piersią przez matkę otrzymuje dużą dawkę cholesterolu od pierwszych chwil swojego życia. Mleko matki zawiera dwa razy więcej cholesterolu niż mleko krowie. Natura z pewnością nie ma zamiaru zniszczyć serca dziecka, podając mu duże ilości cholesterolu. Wręcz przeciwnie, zdrowe serce składa się w 10% z czystego cholesterolu (bez wody). Nasz mózg, jeszcze w większej ilości, a połowa nadnerczy składa się właśnie z niego. Cholesterol jest istotnym budulcem wszystkich komórek naszego ciała i jest niezbędny dla każdego procesu metabolicznego. Ponieważ cholesterol jest tak ważną substancją dla organizmu, każda komórka jest w stanie go wyprodukować. Nie moglibyśmy przeżyć ani jednego dnia bez niego.
Musisz zdać sobie sprawę, że możesz mieć aktualnie wysoki poziom cholesterolu, a być naprawdę zdrowym człowiekiem. Warto też zauważyć, że wraz z wiekiem poziom cholesterolu we krwi naturalnie rośnie i odczyty na poziomie 260 mg u 50-latków są całkowicie normalne. Zauważono, że osoby starsze mające wysoki poziom cholesterolu żyły dłużej niż osoby mające jego niskie poziomy. Aktualne stężenie cholesterolu we krwi jest zależne od obciążenia organizmu. Czasowo cholesterol może nam wzrosnąć do poziomów nawet powyżej 350 mg, gdy organizm jest przeciążony i wykonuje wzmożoną pracę. I nie świadczy, to o chorobie. Organizm zwiększa też poziom cholesterolu w reakcji na stres. Jeśliby tego nie robił, mielibyśmy miliony zgonów przed telewizorem podczas oglądania chociażby serwisów informacyjnych albo innych programów wywołujących silne emocje.
Nie ma czegoś takiego jak "zły" (LDL), czy "dobry" (HDL) cholesterol. Obie frakcje cholesterolu są niezbędne dla naszego organizmu. Faktem jest, że określona górna granica prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi nie jest poparta żadnymi badaniami naukowymi. Tak naprawdę historia cholesterolu jest dobrym przykładem pokazującym jak medycyna konwencjonalna stworzyła chorobę, która nigdy nie istniała, tylko po to, aby sprzedać "leki", które faktycznie niczego nie leczą i są rakotwórcze.
Cholesterol rzeczywiście znajduje się w tzw. blaszkach miażdżycowych, jednak jego funkcja w tym przypadku również polega na korzystnym działaniu dla organizmu i ratowaniu życia, a nie, jak się powszechnie uważa, na zapychaniu tętnic. W blaszkach miażdżycowych znajduje się najwięcej wapnia oraz uszkodzonych kwasów tłuszczowych typu trans. Są to kwasy tłuszczowe pochodzące z margaryn, olejów rafinowanych i smażenia na tychże olejach oraz całym syfie pochodzącym z przetworzonej żywności, którą pochłaniasz codziennie. Tak naprawdę jeśli chcielibyśmy redukować blaszkę miażdżycową składającą się głownie z wapnia, a nie z cholesterolu, to czy nie powinniśmy skupić się właśnie na wapniu?
Obniżenie stężenia cholesterolu we krwi przez usunięcie tłuszczów z diety lub sztuczne obniżanie go przez statyny, nie przynosi albo żadnych korzyści albo zaledwie bardzo ograniczone, z szeregiem skutków ubocznych wymienionych powyżej. Wysoki poziom cholesterolu świadczy tylko o pewnych niedomaganiach organizmu. Dobrym rozwiązaniem jest usunięcie wszystkich białek zwierzęcych (mięso, również rybie, sery, mleko) z jadłospisu do czasu, aż stan powróci do normy. Jeśli którykolwiek z tych pokarmów zostanie ponownie wprowadzony do diety, powinien być jedzony sporadycznie i w niewielkich ilościach. W tym samym czasie powinna zostać przeprowadzona detoksykacja jelita grubego, wątroby i woreczka żółciowego. Dodatkowo, istotne jest również picie wystarczającej ilości wody zachowując zasady diety roślinnej i aktywności ruchowej. Nie można też zapominać o odpowiedniej ilości snu we właściwych porach czasowych. Przyczyną podwyższonego cholesterolu może być też permanentny stres. W celu zmniejszenia nadmiernych ilości białek we krwi i obniżenia poziomu hematokrytu można jednorazowo, (honorowo), oddać krew. Z pokarmów korzystnie działających na równoważenie poziomu cholesterolu można wyróżnić: zieloną herbatę, większość owoców (zwłaszcza jabłka, owoce cytrusowe, jagody, morele) i warzyw (marchew, kapusta, czy słodkie ziemniaki), a także migdały, orzechy włoskie, nasiona dyni, olej kokosowy, olej z oliwek, owies, jęczmień, ale najważniejsze jest aby zrozumieć, że zrównoważenie poziomu cholesterolu naturalnym pożywieniem lub ziołami jest możliwe jedynie wtedy, gdy podstawowe przyczyny odpowiedzialne za podwyższenie jego poziomu zostaną usunięte. To wszystko jest w stanie utrzymać organizm w dobrej formie i skutecznie odwrócić niedomagania organizmu.
Właściwie miażdżyca i zawały serca mogą się zdarzyć bez względu na to, czy spożywana żywność jest chuda, czy tłusta i czy poziom cholesterolu jest wysoki, czy niski. Kiedy Twój organizm jest wyczerpany może mu grozić niebezpieczeństwo.
Właściwie to nie cholesterol, a wysoki poziom aminokwasu siarkowego zwanego homocysteiną, powoduje uszkodzenie tętnic oraz przyczynia się do powstawania zakrzepów. Dlatego zdecydowanie lepszym badaniem pokazującym nasz aktualny stan tętnic jest badanie poziomu homocysteiny niż badanie poziomu cholesterolu. Homocysteina powstaje podczas zwykłego metabolizmu aminokwasu o nazwie metionina, który występuje w dużych ilościach w produktach zwierzęcych (mięso, nabiał). To kolejny aspekt pokazujący, dlaczego wegetarianizm jest dobrym rozwiązaniem.
Medycyna Zachodu ciągle obniża górną granicę dopuszczalnego poziomu cholesterolu we krwi co jest działaniem przeciw wiedzy naukowej. Warto zauważyć, że nawet niewielkie obniżenie normy powoduje ogromne zwiększenie liczby pacjentów oraz osób kupujących te niebezpieczne "leki". W ciągu jednej chwili można z milionów zdrowych ludzi zrobić klientów przyjmujących "leki" do końca życia.
"Leki", które ingerują w procesy, jakie zachodzą w organizmie, zazwyczaj dają nieoczekiwane i niezamierzone skutki. Tak jest również w przypadku statyn. Producenci tych leków twierdzą, że ich leki są bezpieczne, mając na względzie niebotyczne zyski. Łączny zysk 10 firm farmaceutycznych z listy Fortune 500, czyli listy 500 największych firm w USA według przychodów, był większy niż zyski wszystkich pozostałych 490 firm razem wziętych! Przy czym statyny są najczęściej przypisywanym "lekiem".
Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)