czwartek, 20 lutego 2020

Bogaty ojciec

Ponad 25 mln sprzedanych książek z tej serii. Niesamowity bestseller.



Recenzji, opisów, cytatów i rekomendacji tej książki jest już cała masa i nadal pojawiają się kolejne mimo tego, że książka powstała 1997 r.
Polecam obejrzenie prezentacji książki na vlogu rozwojowiec.pl



A potem oczywiście zachęcam do niejednokrotnego przeczytania całej lektury "Bogaty ojciec Biedny ojciec".


To była jedna z pierwszych książek, którą "przerobiłem" na moim Kindle'u w 2012. Dzięki temu arcydziełu utwierdziłem cel, do którego zmierzam - wolność.

Czytając tę książkę od razu można spostrzec prostotę przekazu. W tym tkwi jej magia. Stosując te proste zasady i ucząc się finansowego abecadła, szybko można zauważyć postępy w finansach osobistych.


Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 6 lutego 2020

Mój przyjaciel Kindle

We wrześniu 2011 roku ukazał się czytnik Amazon (czwartej generacji), nazwany po prostu Kindle. Była to mniejsza i lżejsza wersja poprzedniego czytnika, pozbawiona fizycznej klawiatury.

Wkrótce dowiedziałem się o tym urządzeniu i pomyślałem:
będę mógł przeczytać na nim niemal każdą książkę. Ale czad.
I powiedziałem: "Kochanie, pod choinkę chcę dostać od Ciebie Kindle'a".

To był jeden z najlepszych prezentów jakie mogłem dostać.

Co prawda za jakiś czas wymieniłem tamtego Kindle'a na nowszą wersję z diodami LED (Paperwhite). Zwykły Kindle ze swoim tzw. elektronicznym papierem i bez podświetlenia, w ciemności  miał oddawać urok zwykłej, papierowej książki. Stwierdziłem jednak, że wolę elektroniczny papier podświetlony diodami i widzieć tekst również w ciemności. Stąd moja decyzja o wymianie.
To była bardzo dobra decyzja.



Przeczytałem dzięki temu wynalazkowi setki książek. Zdecydowaną większość z nich nie przeczytałbym, gdyby nie Kindle.

Za pomocą Kindle przeczytałem wiele wspaniałych książek biznesowych, o tematyce zdrowotnej, finansowej, rozwoju osobistym, motywacji, biografie wybitnych ludzi, a czasem mogłem po prostu się odmóżdżyć i wciągnąć jakąś szmirę albo coś lekkiego, dla równowagi.
W kolejce mam zawsze wiele następnych książek do przeczytania. Do tych najbardziej wartościowych wracam ponownie. To niewyczerpalna kopalnia wiedzy.


Bateria w Kindle trzyma kilka tygodni. Zawsze kiedy tylko sygnalizuje, że jest słaba, docieram na miejsce i ją ładuję. Tak żeby mój Kindle był zawsze gotowy do użycia.

Wgrywanie książek jest banalne. Najprostszym sposobem jest podłączenie czytnika do komputera poprzez kabel USB i wrzucenie plików do katalogu "documents".


Kindle przydaje mi się najczęściej w komunikacji miejskiej. Tak zwane międzyczasy, to idealne momenty na kolejne dawki wiedzy.

Od ponad 8 lat, odkąd mam Kindle'a, przeczytałem morze książek, a może tylko z 10 książek na papierze. Za pomocą Kindle odkrywam, uczę się, rozwijam. Kindle to dla mnie najlepsza uczelnia.

Jest zawsze ze mną. Siedzi sobie w plecaku i czeka aż się ulokuję i po niego sięgnę.
Jest moim prawdziwym przyjacielem 😀.


Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 30 stycznia 2020

Kanał

We wtorek, 22 stycznia 2019 roku, około godz. 19-ej straciłem zęba…

Tuż po wyrwaniu

Przez kilka dni po wyrwaniu miałem gorączkę, smak krwi w jamie ustnej, a z nosa kapała żółta ropa. W 3 dni schudłem 3 kilo. Uwolniłem toksyny, które nagromadziły się przez 3 lata.

Dlaczego tak długo zwlekałem? Nie byłem świadomy o zapaleniu miazgi zębowej.

Pod koniec 2015 roku złamałem zęba na pestce suszonego daktyla (niestety czasami się trafiają). Po kilku tygodniach poszedłem do dentysty i „połatałem” tego zęba.
Prawdopodobnie w momencie złamania zęba doszło do naruszenia miazgi zębowej. Innym powodem zapalenia mogło być nieprawidłowe leczenie dentystyczne.
Przed wizytą ząb mnie nie bolał. Dopiero po wizycie zaczęły się bóle.

Ból z czasem ustępował, ale cyklicznie znów przychodził, z większą siłą niż poprzednio. Aż doszedł do momentu, że „chodziłem po ścianach”!

Przez te 3 lata byłem u dentysty ze 3 razy (tylko u innego) i za każdym razem prosiłem żeby szczególnie sprawdziła ten ząb. I za każdym razem słyszałem, że ząb jest wypełniony i nic nie widać żeby coś złego się działo. A prawdopodobnie wystarczyło żeby ktoś podpowiedział: zrób prześwietlenie.

Chodziłem tak 3 lata, aż pojawił się ropień na dziąśle świadczący o zapaleniu.

Zdrowie czasami po prostu wymyka się z przyczyn nieznanych lub z przyczyn, które ciężko zidentyfikować albo na które nie mamy większego wpływu. A jakaś dolegliwość, o której nie wiemy, może powodować, że działasz jak na zaciągniętym hamulcu ręcznym.

Mimo tego, przez ten okres, starałem się normalnie funkcjonować. Pracowałem, biegałem, ćwiczyłem. Mało tego, przez ten czas wielokrotnie oddawałem honorowo krew w krwiodawstwie. Raz nawet po oddaniu powiedziałem lekarce, że mam dzisiaj okropne, tępe bóle szczęki i głowy.
Ona zapytała: to dlaczego o tym pan nie powiedział przed oddaniem krwi?
Odpowiedziałem: bo nie dopuściłaby mnie Pani do donacji.


W momencie pojawienia się ropnia miałem do wyboru:
kanał lub wyrwanie!

Dlaczego nie kanał?
Każdy dentysta powie Tobie, że procedura wypełniania kanałów korzeniowych zęba jest absolutnie bezpieczna, pomimo tego, że już ponad 100 lat temu naukowcy ostrzegali przed jej niebezpieczeństwem.
Każdego dnia na świecie wykonuje się setki tysięcy tych procedur.

Zęby „leczone” kanałowo, są tzw. martwymi zębami, które staną się inkubatorami bardzo toksycznych bakterii beztlenowych, które przedostaną się do krwiobiegu i wywołają poważne problemy zdrowotne. Wiele z nich objawia się dziesiątki lat później.
Odkrycia tego dokonał dentysta i badacz dr Weston Price. Ta leżąca u podstaw przyczyna chorób jest odrzucana i milczą o niej profesjonaliści medyczni oraz stomatolodzy.
Dr Price od około 1900 roku badał stałe infekcje korzeni zębowych i zaczął podejrzewać, że kanały korzeni zębowych, jeśli zostaną zainfekowane, to pomimo ich „leczenia”, infekcja nie zostanie cofnięta.
Price wykrył, że niemożliwa jest mechaniczna sterylizacja kanału korzeniowego zęba. Następnie wykazał, że wiele przewlekłych, wyniszczających chorób ma zaczątek w wypełnionych kanałach zębowych. Najczęstsze to choroby serca, układu krążenia, układu nerwowego, mózgu, nerek i stawów jak również może mieć związek z chorobą nowotworową. 97% pacjentów z rakiem w stadium końcowym, miało „leczone” kanały korzeniowe. Jeśli badacze i lekarze, którzy podają tę statystykę mają rację, to lek na raka może tkwić w usunięciu zęba "leczonego" kanałowo, a następnie odbudowaniu systemu odpornościowego.

W 1922 roku Price napisał dwie książki omawiające jego badania - związku między patologią zęba a chorobami przewlekłymi. Niestety jego prace celowo zostały zatajone.

Tak jak organizm ma duże naczynia krwionośne rozchodzące się w bardzo drobne naczynia włoskowate (kapilary), tak też każdy ząb ma labirynt maleńkich kanalików, które mają długość 4,5 km! Mikroskopijne organizmy stale poruszają się do wewnątrz i wokół tych kanalików, jak kredy w podziemnych tunelach.
Kiedy dentysta „leczy” kanał korzeniowy, drąży ząb, a potem wypełnia wydrążoną komorę substancją (zwaną gutaperką), która odcina ząb od dostawy krwi. Natomiast labirynt maleńkich kanalików pozostaje. Bakteria, odcięta od dostawy żywności, ukrywa się w tych tunelikach. Te wcześniej przyjazne organizmy zmieniają się w bakterie beztlenowe, które produkują różne silne toksyny.

Dlaczego prawda o kanałach zębowych jest ukrywana?
Kanały są najbardziej zyskowną procedurą w stomatologii.

Raz stałem przed trudnym wyborem: wyrwać zęba, czy poddać się kanałowi. Trudny wybór, szczególnie, gdy dentysta, po usłyszeniu, że jednak wyrywamy, powiedział: „to ja się Pana boję” i że kompletnie nie rozumie decyzji o usunięciu zęba, który jest do "uratowania".

Wiele ludzi mają już zęby „leczone” kanałowo. Niestety, jeśli Ty należysz do tych osób, to może powinieneś poważnie rozważyć usunięcie tego zęba wraz z wiązadłem przyzębia.


Przed tą przykrą dla mnie historią miałem pełne uzębienie. Wierz mi, ciężko jest rozstać się z teoretycznie zdrowym zębem, tylko dlatego, że miazga zębowa jest chora.
Na szczęście, w tym nieszczęściu, był to ząb z tyłu (szóstka górna) i nadal mam piękny uśmiech 😀, bez konieczności wstawiania sztucznego zęba.
Teraz mam 31 zębów i obym już nigdy nie potrzebował zabiegu usunięcia.

Statystyki pokazują, że Polacy między 35. a 60. rokiem życia mają tylko 21 swoich zębów.
Co to ma być! Dbajcie o zęby!

Teraz, gdy już wiesz, dlaczego „leczenie” kanałowe może „wpuścić Cię w kanał”, ciekaw jestem:
Co byś zrobił jakby dentysta powiedział Tobie, że ten ząb nadaje się do „leczenia” kanałowego? Jaką decyzję byś podjął?

Napisz, proszę, w komentarzu.


Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 23 stycznia 2020

Wege-gołąbki

Wczoraj Żonusia przygotowała nam pyszną kolację:



Zapytałem:
Kochanie, podeślesz mi przepis i sposób przygotowania?

No i wysłała:

• Główka kapusty
• 1 szklanka kaszy gryczanej ugotowanej w 3 szkl wody
• 1 szkl ryżu ugotowanego w 3 szkl wody
• 500 g pieczarek
• 2 cebule


Główkę kapusty gotować około 40 minut.

Ryż i kaszę ugotować (oddzielnie).

Cebulkę pokroić w kostkę, podsmażyć, dodać pokrojone pieczarki i podsmażyć.

Ugotowaną kaszę zblendować z pieczarkami i cebulką, doprawić solą (nierafinowaną) i pieprzem. 

Do zblendowanej masy dodać ryż, wymieszać.

Z ugotowanej i przestudzonej kapusty wyciąć kaczan. Wtedy łatwiej odchodzą liście. 

Nakładać farsz na liście, zawijać i ciasno układać w garnku.

Zalać wodą do przykrycia wszystkich gołąbków i gotować około 40 minut z dodatkiem ziela angielskiego i liścia laurowego. 

Dodać przecier i koncentrat pomidorowy, sól i pieprz do smaku.

Zagęścić sos. Ja zagęszczałam mąką (podsmażałam mąkę na oleju kokosowym).



Smacznego! 😀

czwartek, 16 stycznia 2020

Forum finansów i inwestycji

W dniach 10-11 stycznia 2020 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyło się Forum Finansów i Inwestycji - największa warszawska impreza finansowo-inwestycyjna.

Moją uwagę i obecność w tym wydarzeniu przyciągnęło wystąpienie Marcina Iwucia, autora bloga Finanse Bardzo Osobiste.

Marcin miał swój prawie godzinny panel dyskusyjny w sobotę (11 stycznia) od godz. 14.30.

Wraz ze swoim starszym, 4-letnim synem, Pawłem, przyjechaliśmy specjalnie tylko na ten wykład.



Z tego co zauważyłem, to ten panel przyciągnął największą liczbę zainteresowanych. Setki osób zgromadziło się wokół tego wystąpienia.


Po panelu dyskusyjnym uczestnicy imprezy mogli zadawać pytania Marcinowi i jak sam odpowiadający podkreślił, również osobiste.
Wszystkie pytania od uczestników forum były związane z finansami.
A ja wykorzystałem sugestię Marcina przed rozpoczęciem Q&A i zadałem jemu pytanie stricte nie związane z finansami, aczkolwiek nie do końca, ponieważ osoba dbająca o finanse powinna również zadbać o zdrowie. Co zrobisz jak już dorobisz się fortuny, ale zdobywanie jej okupisz kosztem Twego największego aktywa - zdrowia?

Podszedłem więc bliżej. Przedstawiłem siebie i mojego syna. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Podziękowałem za książkę, którą otrzymałem w zeszłym roku w konkursie walentynkowym, w którym uczestniczyła moja żona i ją dla mnie podarowała. Obiecałem, że jak kiedyś napiszę swoją książkę, to też wyślę ją dla niego za darmo. A potem zapytałem:
"Marcin, jakieś dwa lata temu wspomniałeś na swoim blogu, że przeszedłeś na weganizm. Czy nadal nie jesz mięsa? Opowiedz, proszę, o tym".
Marcin potwierdził, że od tamtej pory rzeczywiście nie je w ogóle mięsa. Mówił, że czuje się znakomicie. Co chwilę bije swoje własne rekordy w siłowni. Ma więcej energii do pracy. Powiedział, że nie jest to 100-procentowy weganizm, bo czasem zdarzy mu się zjeść jajko, ale mięso wykluczył całkowicie.

Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
Wege stało się koniecznością
Karnizm


Na koniec wrzucam jeszcze wywiad z Marcinem dla Comparic. Na początku filmu słychać mego synka, a chwilę później można zauważyć nas w odbiciu oszklenia 😀.


Wyszliśmy z domu o 13., a wróciliśmy o 18. Bawiliśmy się dobrze. To było wspaniałe, męskie popołudnie z moim Młodym Inwestorem 😊.

czwartek, 2 stycznia 2020

Matematyczna droga do miliona

W Polsce panuje ogólne przekonanie, że "pierwszy milion trzeba ukraść", a milionerzy wręcz powinni pławić się w luksusie. W innym wypadku - co to za milioner?


Chciałbym żebyś przestał powtarzać za innymi tę durną frazę i zaczął myśleć i pracować na swój majątek.

Dzisiaj pokażę Tobie pewną ciekawostkę. Zaczynając od 1 zł, podwojenie posiadanych pieniędzy 20 razy da Tobie pierwszy MILION.

1) 1 zł x 2 = 2 zł
2) 2 zł x 2 = 4 zł
3) 4 zł x 2 = 8 zł
4) 8 zł x 2 = 16 zł
5) 16 zł x 2 = 32 zł
6) 32 zł x 2 = 64 zł
7) 64 zł x 2 = 128 zł
8) 128 zł x 2 = 256 zł
9) 256 zł x 2 = 512 zł
10) 512 zł x 2 = 1024 zł
Jesteśmy na półmetku, a dopiero przekroczyliśmy pierwszego tysiaka. Gdzie ten milion?
11) 1024 zł x 2 = 2048 zł
12) 2048 zł x 2 = 4096 zł
13) 4096 zł x 2 = 8192 zł
14) 8192 zł x 2 = 16384 zł
15) 16384 zł x 2 = 32768 zł
16) 32768 zł x 2 = 65536 zł
17) 65536 zł x 2 = 131072 zł
18) 131072 zł x 2 = 262144 zł
19) 262144 zł x 2 = 524288 zł
20) 524288 zł x 2 = 1.048.576 zł

Złotówkę albo nawet stówkę łatwo jest pomnożyć. Trudniej jest podwoić większe sumy. Czyżby Twoja wyobraźnia nie sięgała do takich kwot? Boisz się ilości zer? Przecież to tylko liczenie na większych liczbach.

Żyjąc na poziomie, nazwijmy, średniej europejskiej, milion złotych raczej nie da Tobie jeszcze wolności finansowej. Myślę, że majątek netto w okolicach 2-5 milionów, zamieniony w dużej części w aktywa, może przynieść co najmniej 10 tys. zł przychodu miesięcznie. Może nie jest to poziom pozwalający na luksusy, ale w chwili obecnej (na początku 2020 roku) są to pieniądze, które mogą pozwolić całkiem nieźle żyć. Do tego trzeba podkreślić, że te pieniądze (np.10 tys.), przy takim kapitale-majątku, możesz zdobywać już nawet niewielkim wysiłkiem. Wszystko co wypracujesz poza majątkiem i przychodami z niego, pozwoli Tobie na jeszcze większe miesięczne przychody.
Padło przed chwilą określenie "majątek netto". Jest to aktualna wartość Twoich dóbr materialnych, minus (-) całość Twoich wszystkich zobowiązań.
Czyli na przykład: jeśli swój majątek spakowałbyś do walizki i nie będzie to gotówka i kruszce tylko skarpetki, a najbardziej wartościową rzeczą będzie Twój stary laptop i komórka wartości 1 tys., i jeśli przy takim stanie masz do spłacenia raty za tę komórkę i pożyczkę-chwilówkę w sumie razem w wysokości 3 tys., to Twój majątek netto wynosi -2 tys.
Inny przykład: masz mieszkanie, które warte jest 300 tys., a do spłacenia kredytu hipotecznego zostało Tobie 100 tys., to Twój majątek netto wynosi około +200 tys.

Chcę też zauważyć, że są przypadki, zwłaszcza w Europie Zachodniej, gdzie młodzi ludzie dostają spadek aktywów przechodzący z pokolenia na pokolenie. W Polsce młodzi ludzie często są dopiero pierwszym pokoleniem budującym majątek, a jeśli coś dostali od swojej rodziny, to niekoniecznie umieją to pomnożyć.

Warto też podkreślić, że Polacy są mocno nastawieni na konsumpcjonizm. Często wydają więcej niż zarabiają i kupują rzeczy, na które ich nie stać. Mądry człowiek, który ma już kilkumilionowy majątek, potrafi jeździć do pracy budżetowym samochodem i wcale nie jest to dla niego obciach. Oczywiście nie ma co dziadować, ale z drugiej strony, po co szpanować? Jest czas także na błyskotki i przyjemności. Trzeba być normalnym.

Jeśli nadal uważasz, że pierwszy milion trzeba ukraść, to najpierw przestań okradać samego siebie. Naucz się wydawać mniej niż zarabiasz.

Przede wszystkim nie trać pieniędzy. Utrata kapitału jest bardzo trudna do nadrobienia, bo straty i zyski - z powodów czysto matematycznych - są "niesymetryczne":
- tracąc 10% potrzebujesz zarobić 11%, by wyjść na zero,
- tracąc 20% potrzebujesz zarobić 25%,
- tracąc 25% potrzebujesz zarobić 33%,
- tracąc 50% potrzebujesz zarobić 100%,
- tracąc 75% potrzebujesz zarobić 400%,
- tracąc 90% potrzebujesz zarobić 1000%.
Podstawowa rada od Warren'a Buffett'a - Nie trać pieniędzy!

Starożytni Grecy mawiali: inteligencję człowieka można zobaczyć w tym, jak zarabia pieniądze, jego mądrość zaś - w tym, jak je wydaje.


Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 12 grudnia 2019

Statyny - "leki" na cholesterol

Statyny są "lekami", które hamują wytwarzanie cholesterolu. Dzieje się to poprzez hamowanie produkcji mewalonianu, który jest prekursorem cholesterolu. Kiedy organizm wytwarza mniej mewalonianu, komórki produkują mniej cholesterolu, a tym samym poziom cholesterolu we krwi spada. Brzmi to dobrze dla większości ludzi. Ale mewalonian jest prekursorem również innych substancji o wielu ważnych funkcjach biologicznych, których na pewno nie chciałbyś zakłócić. Sztuczne obniżenie cholesterolu we krwi syntetycznymi lekami może powodować cały szereg problemów zdrowotnych, począwszy od zakłócania produkcji hormonów nadnerczy, co z kolei może prowadzić do:
• alergii
• astmy
• zmniejszenia popędu seksualnego (libido)
• niepłodności
• chorób układu rozrodczego
• problemów z cukrem we krwi
• obrzęku
• niedoboru minerałów
• przewlekłego zapalenia
• utrudnionego gojenia ran
• (a nawet) uszkodzenia mózgu
Inne skutki uboczne, które mogą wystąpić to:
• bóle brzucha, skurcze, gazy i rozstrój żołądka
• wysypka i świąd
• biegunka lub zaparcie
• bóle głowy, bóle mięśni
• niespokojny sen i bezsenność, co w dalszej konsekwencji prowadzi do otyłości i zaburzeń psychicznych.

Przykładowo, statyny Baycol, wprowadzone przez firmę Bayer, powodowały uszkodzenia nerek, co dało w rezultacie śmierć ponad 100 pacjentów, a ogromna ilość wymagała dializ lub przeszczepu nerki.


Wszystko co stale zakłóca trawienie pokarmu może powodować praktycznie każdy rodzaj choroby, w tym choroby serca, raka, cukrzycę itd.

Innymi słowy, stosowanie statyn zepchnie pacjenta w dół po spirali degeneracji, z której nie będzie mógł się wyzwolić, póki nie przestanie używać tych niebezpiecznych "leków".



Za pośrednictwem mediów i porad lekarzy, pacjentom wmawia się, że najważniejszym celem przy wysokim cholesterolu jest pozbycie się jego nadmiaru tak, aby nie zapychał on tętnic i nie powodował zawału.

Jednakże, właśnie ten bardzo uproszczony tok myślenia wpędził wielu w kłopoty. Wbrew temu, co wiemy o prawdziwym znaczeniu cholesterolu, wmawia nam się, że ta niezbędna dla nas substancja jest niebezpieczną uciążliwością, która czyni nasze życie nieszczęśliwym. A faktem jest, że każda komórka w organizmie wymaga cholesterolu, aby być wodoodporną i zapobiec nieszczelności i porowatości swojej błony komórkowej. Cholesterol jest też absolutnie niezbędny dla zapobiegania zawałom serca. Jeśli Twoja dieta zawiera dużo kwaśnych związków, takich jak białko mięsa, cukry proste i tłuszcze trans, Twoje błony komórkowe łatwo ulegają uszkodzeniom i wymagają naprawy. Aby sprostać wymogom napraw komórkowych, organizm wyzwala lawinę kortykoidów. Są to hormony, które umożliwiają dostawy dodatkowych ilości cholesterolu do komórek. Stąd wynika, że jedną z wielu ról cholesterolu jest naprawa uszkodzonych tkanek. Blizny, jak wiadomo, zawierają duże ilości cholesterolu, włączając w to blizny w tętnicach. Innymi słowy, gdy tętnica zostaje zraniona z powodu ataku kwasów i nawarstwiania się białka w jej ścianach, możesz spodziewać się w niej obecności cholesterolu, który ma pomóc naprawić szkody. Zwiększone zapotrzebowanie na cholesterol jest naturalnie zaspokajane przez wątrobę, która może zwiększyć jego produkcję nawet o 400% w razie potrzeby. Ta reakcja na sytuację nadzwyczajną, prowadząca do podwyższenia poziomu cholesterolu we krwi, nie tylko ma sens, ale jest bardzo pożądana. Oczywiście może to zmieniać Twoje negatywne uprzedzenia, jakie mogłeś mieć odnośnie roli cholesterolu w ciele. Cholesterol nie jest Twoim największym wrogiem lecz Twoim najlepszym przyjacielem.

Zatem cholesterol chroni Twoje zdrowie. Jeśli Twoje ciało ma powody do zwiększania poziomu cholesterolu we krwi, czyni to wyłącznie dla Twojego bezpieczeństwa.



Dodatkowy problem ze statynami nowszej generacji polega na tym, że nie powodują one natychmiastowych skutków ubocznych, tak jak robiły to leki starszej generacji, obniżające poziom cholesterolu. Stare leki "na cholesterol" zapobiegały jego wchłanianiu z jelit, co prowadziło do nudności, niestrawności i zaparć. A obniżenie cholesterolu było minimalne i dlatego pacjenci niechętnie stosowali te "leki". Nowe statyny stały się sukcesem rynkowym, ponieważ są w stanie obniżyć poziom cholesterolu o 50 lub więcej punktów, bez żadnych natychmiastowych znanych działań niepożądanych. Opierając się na fałszywym poglądzie, że cholesterol powoduje choroby serca, statyny stały się "cudownym lekiem" XXI wieku, jak również najlepiej sprzedającymi się lekami wszech czasów. Giganci farmaceutyczni obiecują, że jeśli będziesz kontynuował przyjmowanie "leków" do końca życia, będziesz zawsze "chroniony" przed najbardziej zabójczą chorobą człowieka. Stwierdzenie ma to jednak dwie poważne wady. Po pierwsze, nie udowodniono, jakoby cholesterol powodował choroby serca. Po drugie, poprzez obniżanie poziomu cholesterolu za pomocą statyn, można faktycznie sprawić, że ciało stanie się ciężko chore.


Zamiast martwić się wysokim poziomem cholesterolu, wydaje się raczej, że powinniśmy martwić się jego niskim poziomem, gdyż stanowi to poważne ryzyko zachorowania na raka, choroby psychiczne, udary, choroby wątroby, anemię i AIDS.

Noworodek, który jest karmiony piersią przez matkę otrzymuje dużą dawkę cholesterolu od pierwszych chwil swojego życia. Mleko matki zawiera dwa razy więcej cholesterolu niż mleko krowie. Natura z pewnością nie ma zamiaru zniszczyć serca dziecka, podając mu duże ilości cholesterolu. Wręcz przeciwnie, zdrowe serce składa się w 10% z czystego cholesterolu (bez wody). Nasz mózg, jeszcze w większej ilości, a połowa nadnerczy składa się właśnie z niego. Cholesterol jest istotnym budulcem wszystkich komórek naszego ciała i jest niezbędny dla każdego procesu metabolicznego. Ponieważ cholesterol jest tak ważną substancją dla organizmu, każda komórka jest w stanie go wyprodukować. Nie moglibyśmy przeżyć ani jednego dnia bez niego.

Musisz zdać sobie sprawę, że możesz mieć aktualnie wysoki poziom cholesterolu, a być naprawdę zdrowym człowiekiem. Warto też zauważyć, że wraz z wiekiem poziom cholesterolu we krwi naturalnie rośnie i odczyty na poziomie 260 mg u 50-latków są całkowicie normalne. Zauważono, że osoby starsze mające wysoki poziom cholesterolu żyły dłużej niż osoby mające jego niskie poziomy. Aktualne stężenie cholesterolu we krwi jest zależne od obciążenia organizmu. Czasowo cholesterol może nam wzrosnąć do poziomów nawet powyżej 350 mg, gdy organizm jest przeciążony i wykonuje wzmożoną pracę. I nie świadczy, to o chorobie. Organizm zwiększa też poziom cholesterolu w reakcji na stres. Jeśliby tego nie robił, mielibyśmy miliony zgonów przed telewizorem podczas oglądania chociażby serwisów informacyjnych albo innych programów wywołujących silne emocje.


Nie ma czegoś takiego jak "zły" (LDL), czy "dobry" (HDL) cholesterol. Obie frakcje cholesterolu są niezbędne dla naszego organizmu. Faktem jest, że określona górna granica prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi nie jest poparta żadnymi badaniami naukowymi. Tak naprawdę historia cholesterolu jest dobrym przykładem pokazującym jak medycyna konwencjonalna stworzyła chorobę, która nigdy nie istniała, tylko po to, aby sprzedać "leki", które faktycznie niczego nie leczą i są rakotwórcze.


Cholesterol rzeczywiście znajduje się w tzw. blaszkach miażdżycowych, jednak jego funkcja w tym przypadku również polega na korzystnym działaniu dla organizmu i ratowaniu życia, a nie, jak się powszechnie uważa, na zapychaniu tętnic. W blaszkach miażdżycowych znajduje się najwięcej wapnia oraz uszkodzonych kwasów tłuszczowych typu trans. Są to kwasy tłuszczowe pochodzące z margaryn, olejów rafinowanych i smażenia na tychże olejach oraz całym syfie pochodzącym z przetworzonej żywności, którą pochłaniasz codziennie. Tak naprawdę jeśli chcielibyśmy redukować blaszkę miażdżycową składającą się głownie z wapnia, a nie z cholesterolu, to czy nie powinniśmy skupić się właśnie na wapniu?

Obniżenie stężenia cholesterolu we krwi przez usunięcie tłuszczów z diety lub sztuczne obniżanie go przez statyny, nie przynosi albo żadnych korzyści albo zaledwie bardzo ograniczone, z szeregiem skutków ubocznych wymienionych powyżej. Wysoki poziom cholesterolu świadczy tylko o pewnych niedomaganiach organizmu. Dobrym rozwiązaniem jest usunięcie wszystkich białek zwierzęcych (mięso, również rybie, sery, mleko) z jadłospisu do czasu, aż stan powróci do normy. Jeśli którykolwiek z tych pokarmów zostanie ponownie wprowadzony do diety, powinien być jedzony sporadycznie i w niewielkich ilościach. W tym samym czasie powinna zostać przeprowadzona detoksykacja jelita grubego, wątroby i woreczka żółciowego. Dodatkowo, istotne jest również picie wystarczającej ilości wody zachowując zasady diety roślinnej i aktywności ruchowej. Nie można też zapominać o odpowiedniej ilości snu we właściwych porach czasowych. Przyczyną podwyższonego cholesterolu może być też permanentny stres. W celu zmniejszenia nadmiernych ilości białek we krwi i obniżenia poziomu hematokrytu można jednorazowo, (honorowo), oddać krew. Z pokarmów korzystnie działających na równoważenie poziomu cholesterolu można wyróżnić: zieloną herbatę, większość owoców (zwłaszcza jabłka, owoce cytrusowe, jagody, morele) i warzyw (marchew, kapusta, czy słodkie ziemniaki), a także migdały, orzechy włoskie, nasiona dyni, olej kokosowy, olej z oliwek, owies, jęczmień, ale najważniejsze jest aby zrozumieć, że zrównoważenie poziomu cholesterolu naturalnym pożywieniem lub ziołami jest możliwe jedynie wtedy, gdy podstawowe przyczyny odpowiedzialne za podwyższenie jego poziomu zostaną usunięte. To wszystko jest w stanie utrzymać organizm w dobrej formie i skutecznie odwrócić niedomagania organizmu.

Właściwie miażdżyca i zawały serca mogą się zdarzyć bez względu na to, czy spożywana żywność jest chuda, czy tłusta i czy poziom cholesterolu jest wysoki, czy niski. Kiedy Twój organizm jest wyczerpany może mu grozić niebezpieczeństwo.


Właściwie to nie cholesterol, a wysoki poziom aminokwasu siarkowego zwanego homocysteiną, powoduje uszkodzenie tętnic oraz przyczynia się do powstawania zakrzepów. Dlatego zdecydowanie lepszym badaniem pokazującym nasz aktualny stan tętnic jest badanie poziomu homocysteiny niż badanie poziomu cholesterolu. Homocysteina powstaje podczas zwykłego metabolizmu aminokwasu o nazwie metionina, który występuje w dużych ilościach w produktach zwierzęcych (mięso, nabiał). To kolejny aspekt pokazujący, dlaczego wegetarianizm jest dobrym rozwiązaniem.

Medycyna Zachodu ciągle obniża górną granicę dopuszczalnego poziomu cholesterolu we krwi co jest działaniem przeciw wiedzy naukowej. Warto zauważyć, że nawet niewielkie obniżenie normy powoduje ogromne zwiększenie liczby pacjentów oraz osób kupujących te niebezpieczne "leki". W ciągu jednej chwili można z milionów zdrowych ludzi zrobić klientów przyjmujących "leki" do końca życia.

"Leki", które ingerują w procesy, jakie zachodzą w organizmie, zazwyczaj dają nieoczekiwane i niezamierzone skutki. Tak jest również w przypadku statyn. Producenci tych leków twierdzą, że ich leki są bezpieczne, mając na względzie niebotyczne zyski. Łączny zysk 10 firm farmaceutycznych z listy Fortune 500, czyli listy 500 największych firm w USA według przychodów, był większy niż zyski wszystkich pozostałych 490 firm razem wziętych! Przy czym statyny są najczęściej przypisywanym "lekiem".



Rozpowszechniaj dobro.


Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 5 grudnia 2019

Po prostu zacznij

Zamiast w nieskończoność planować lepsze życie, po prostu je zacznij.

Sama modlitwa i powtarzanie sobie nawet najbardziej motywujących zwrotów i afirmacji nie wystarczą.
„Możesz się modlić o ziemniaki, ale i tak łap za motykę”.
„Bóg pomoże nam, ale nie odwali za nas całej roboty”.
Większość z nas po prostu nie podejmuje żadnego działania. Nie robi pierwszego kroku, bo boi się popełnić błędy, ponieść porażkę, stracić, zrobić fałszywy krok. Dlatego większość stoi w miejscu.
Możesz mieć ogromną wiarę, ale musisz zrobić to co w Twojej mocy, aby poprzeć działanie.
Nie czekaj na odpowiednią chwilę, na wenę, nie mów, że nie jesteś gotowy. Wielu z nas nie jest, a mimo tego podejmują wyzwanie.



Często wmawiamy sobie, że już działamy, a w rzeczywistości dopiero planujemy, organizujemy i czytamy o działaniu. Można przeczytać mnóstwo książek i nie ruszyć się z fotela. Można zaliczać kursy, szkolenia i konferencje zamiast po prostu zacząć. Strach przed porażką jest często za silny, by się przebić przez tą barierę. Podziwiam ludzi, którzy robią, niekoniecznie doskonale, ale robią, bo to lepsze od doskonalenia się w nicnierobieniu.
Można ciągle przygotowywać się do grania albo można zacząć po prostu grać.
Początki przeważnie są trudne, ale po prostu przebrnij przez nie.

„Przestań planować i zacznij żyć”.
Pogoń za idealnym życiem nie pozwala nam naprawdę żyć. Zbyt ambitne cele obciążają nas i nie pozwalają ruszyć nam z miejsca. Dlatego zacznij od czegoś małego, od tego pierwszego kroku (link). Potem dołóż następne. I kolejne. Nawet najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku.
Od nas zależy, czy będziemy w życiu czegoś żałować. Możemy zrzucać winę na pracę, szefów, małżonka, rodziców, dzieci albo geny, ale w ostatecznym rozrachunku sami kształtujemy swoje życie.

Od tego jak spędzamy każdy dzień, zależy to, jak spędzamy całe życie. Brzmi trochę jak przestroga albo nawet w wielu przypadkach okrutnie, ale jeśli to jak spędzamy każdy dzień, naprawdę odzwierciedla całe nasze życie, to oznaczałoby, że jeśli Pani Kowalska spędza całe dni objadając się czekoladkami i oglądając telenowele, jeśli tak upłynął jej każdy dzień, to czy nie tak upłynęło jej życie. Interesuje nas co zrobi Wiesiek w naszym ulubionym serialu, podglądamy innych poprzez Facebook, kanały youtube’owe, a np. nie jest nam po drodze, aby spotkać się ze swoją babcią albo nigdy nie widziałeś jak radzą sobie Twoje wnuki, które mieszkają zaledwie kilka godzin drogi od Ciebie.
Zastanów się, czy gdyby był dziś ostatni dzień Twojego życia, to czy dziś znowu siedziałbyś i oglądał serial, czy zmieniłbyś plan swojego dnia? Jeśli zmieniłbyś plan swojego dnia, to może czas zastanowić się głębiej i zmienić plan pierwszego dnia reszty Twojego życia.

Pracownicy hospicjum na pytanie - czego pacjenci żałują w swoich ostatnich miesiącach – odpowiadają – za bardzo się bali żeby żyć tak, jak tego naprawdę pragnęli. Nie zdążyli pogodzić się z małżonkiem, dziećmi, rodzicami, rodzeństwem. Za dużo pracowali i żałowali, że nie mogą odzyskać tych cennych godzin. Za bardzo przejmowali się drobiazgami bez znaczenia (link). Żałowali, że nie mówili częściej „kocham cię”, a rzadziej „a nie mówiłem”. Stracili kontakt z bliskimi przyjaciółmi i nie odnowili tych znajomości. Wielu nigdy nie odkryło jak czerpać z życia to co najlepsze.


Kiedy chcesz zrobić coś cudownego, zawsze zaczynaj od rzeczy trudnych. Kiedy chcesz dokonać czegoś zdumiewającego, zawsze zaczynaj od rzeczy niemożliwych.

Zacznij od początku. Od pierwszej myśli, od pierwszego działania. Krok po kroku. Po prostu zacznij i obiecaj sobie doprowadzić do końca to co zaczynasz.

Co musi się wydarzyć żebyś zaczął naprawdę żyć? Kiedyś może być jeszcze trudniej na działanie. Nie dość, że będą ograniczały Ciebie Twoje złe nawyki, to jeszcze dojdą jakieś ograniczenia fizyczne związane z wiekiem. Staruszek nawet w dobrej formie nie jest tak sprawny jak młodzian. Nie czekaj na specjalną okazję. Wystarczającą okazją jest dzisiejszy dzień.
Musisz uwierzyć, że nawet jeśli wykorzystasz wszystkie dobre pomysły od razu, przyjdą Ci do głowy kolejne. Studnia znów się wypełni.

Nie czekaj przed telewizorem aż Twoje lata świetności miną. Czy wtedy dopiero zaczniesz żyć swoim prawdziwym życiem? Zacznij żyć pełnią życia już teraz. Życie jest za krótkie żeby marnować je na nic nie znaczące dla Ciebie sprawy. Wybierz to wszystko co wzbogaca świat wokół Ciebie. Nie interesuj się zeszłorocznym śniegiem i sprawami, które Cię nie dotyczą, którymi ludzie są bombardowani z mediów. Wyrzuć te całe dziadostwo i zainteresuj się wykreowaniem wspaniałego życia dla siebie i Twoim bliskich.
Każdy z nas ma swoją datę ważności. Koniec z traceniem czasu!

Witaj każdy ranek z otwartymi ramionami, a każdego wieczoru dziękuj za miniony dzień. Każdy dzień to cenny dar.


Inspiracją do napisania tego artykułu była książka B.n.n.m. - R. Brett


Powiązane posty:
Jak zacząć ćwiczyć?
Te problemy

Rozpowszechniaj dobro.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 28 listopada 2019

Esencjalista

Spośród tysięcy rozpraszaczy dookoła nas, w dzisiejszych czasach coraz trudniej o skupianie się na rzeczach najważniejszych. Warto uczyć się tej sztuki.

"Mądrość życiowa polega na eliminowaniu tego, co nieważne" - Lin Yutang



Odpowiedz sobie: czy najwięcej swojego czasu i zasobów poświęcasz na najważniejszym w tej chwili zadaniu?"
Uprzyjemnisz sobie życie i zyskasz przestrzeń. Będziesz mógł koncentrować się na jednym najważniejszym przedsięwzięciu i starannie planować pracę. Decyzja o tym, by skupiać się tylko na najistotniejszych zadaniach i wyeliminować wszystko inne, przyczyni się do przywrócenia wysokiej jakości Twojej pracy. Zamiast robić milimetrowe postępy w milionach kierunków, zacznij z ogromną energią zmierzać do osiągnięcia naprawdę ważnych wyników. Dopiero kiedy pozwolisz sobie na to, aby nie robić wszystkiego i nie godzić się na wszystko, będziesz mógł osiągnąć wybitne wyniki w sprawach naprawdę ważnych.

Niemal wszystko co nas otacza jest szumem.


"Mniej, ale lepiej". W esencjalizmie nie chodzi o to, jak zrobić więcej, tylko jak robić właściwe rzeczy. Nie oznacza to także, że mamy robić mniej tylko po to, żeby mieć mniej pracy. Liczy się jak najmądrzejsze inwestowanie czasu i energii w celu osiągnięcia jak najbardziej wartościowych wyników poprzez robienie tylko tego, co istotne.


Esencjalizm to zdyscyplinowane, systematyczne podejście do poszukiwania punktu najwyższej użyteczności oraz wykonywania najważniejszych zadań niemal bez wysiłku.


Jeżeli sam nie ustalisz priorytetów w swoim życiu, ktoś inny zrobi to za Ciebie.


Zdolności wyboru nie można nikomu zabrać ani też nie można jej dobrowolnie oddać. Dlatego pierwszą i najważniejszą umiejętnością, którą potrzebujesz opanować na drodze do esencjalizmu, jest rozwinięcie zdolności do dokonywania wyborów w każdym aspekcie życia.


Niektóre rodzaje wysiłku opłacają się bardziej niż inne. Ciężka praca jest ważna. Niemniej większa ilość wysiłku niekoniecznie musi dawać lepsze wyniki. "Mniej, ale lepiej".
20% wysiłku przynosi 80% rezultatów - zastosowanie zasady Pareto.


Odróżnij wiele trywialnych rzeczy od kilku naprawdę ważnych - eksploracja.

Esecjaliści w rzeczywistości rozważają więcej opcji niż nieesecjaliści. Ci drudzy ekscytują się dosłownie wszystkim i reagują na wszystko. Są bardzo zajęci realizowaniem wszystkich pomysłów, ale w rzeczywistości rozważają mniej opcji. Droga esencjonalisty polega natomiast na badaniu i ocenianiu szerokiego zestawu możliwości przed wybraniem którejkolwiek z nich, aby później mieć pewność, że wybrali właściwie.

Esencjalista spędza jak najwięcej czasu na badaniu różnych możliwości, słuchaniu, dyskutowaniu, zadawaniu pytań i myśleniu.

Baw się - zabawa jest nieodzownym elementem kształtowania najważniejszych zdolności poznawczych, a nawet może przedłużać życie. Poprzez zabawę wyrażamy swoje człowieczeństwo i indywidualność. Otwiera umysł, umożliwiając eksplorowanie świata i generowanie nowych pomysłów. W czasie wypełnionym zabawą często czujemy, że żyjemy pełnią życia i że z zabawą wiążą się nasze najpiękniejsze wspomnienia.

Najcenniejszym zasobem jesteśmy my sami. Jeżeli za mało inwestujemy w siebie - we własny umysł, ciało i ducha - niszczymy najważniejsze narzędzia potrzebne nam do wartościowej pracy.

Pozbądź się tego co nieistotne żeby osiągnąć więcej w sprawach mających naprawdę duże znaczenie.
Dlaczego tak trudno pozbyć się nam rzeczy nieważnych? Bo mamy skłonność przypisywania tym rzeczom i sprawom większej niż faktyczną wartość.
W pozbyciu się rzeczy i spraw nieważnych pomoże pytanie: jak bardzo zabiegałbyś o tę możliwość, gdybyś jej nie miał albo gdyby sama się nie nadarzyła?
Zawsze gdy nie potrafisz zmusić się do odrzucenia czegoś nieważnego, w rzeczywistości biernie się na to godzisz.

Aby osiągnąć tę umiejętność, musisz znać swój cel. Gdy nie mamy wyraźnego poczucia celu, aspiracji i wartości - wymyślamy własne gierki społeczne. Tracimy czas i energię próbując wyglądać lepiej niż inni. Nadmiernie cenimy nieistotne rzeczy, takie jak ładniejszy dom czy samochód, a nawet tak ulotne drobiazgi, jak własny wygląd na zdjęciach publikowanych na Facebooku. W rezultacie zaniedbujemy to co naprawdę ważne, jak spędzanie więcej czasu z bliskimi, zdrowie i własny rozwój osobisty.
Tylko prawdziwa klarowność celu pozwala ludziom w pełni się zmobilizować i zbliżyć się do doskonałości.

Naucz się mówić "nie".
"Najważniejszą rzeczą jest dbanie o to, by najważniejsza rzecz była najważniejszą rzeczą" - Stephen R. Covey
Naucz się odcinać od ludzi i rzeczy niemających znaczenia w Twoim życiu, abyś mógł inwestować posiadaną energię w to, co jest dla Ciebie naprawdę ważne.
Problemy biorą się ze zbyt szybkim mówieniem "tak" i zbytniego ociągania się z mówieniem "nie".

Ludzie niechętnie dopuszczają do siebie myśl o możliwości utraty kosztów utopionych. Dlatego często nawet jeśli popełnisz kosztowny błąd nadal w nim tkwisz, bo poświęciłeś na coś czas, energię i pieniądze, a chcesz żeby to coś zaowocowało. Niestety, efekt kosztów utopionych może być pułapką. Skłonność do kontynuowania czegoś tylko z przyzwyczajenia i dlatego, że zawsze to robiliśmy może po prostu się nie opłacać.

Nie mów nic bez namysłu.

Powinieneś być jak dobry montażysta filmowy - bezlitośnie wycinać wszystko co trywialne, nieistotne i nieadekwatne.
Wycinanie akapitów, stron albo całych rozdziałów, na których stworzenie trzeba było tygodni, miesięcy albo nawet lat, może być bolesnym doświadczeniem.
Decydować znaczy ciąć.

Myśli przekazuj wyraźnie i zwięźle.
Potrzebujemy wyeliminować liczne bezsensowne czynności i zastąpić je jedną bardzo istotną.

Wyznaczanie granic może dużo kosztować, ale za brak sprzeciwu możemy jednak zapłacić jeszcze wyższą cenę w postaci utraty możliwości wyboru tego, co w życiu naprawdę ważne. Dla esencjalisty granice są źródłem siły.

Esencjalista tworzy bufor na nieprzewidziane zdarzenia i przygotowuje się starannie z dużym wyprzedzeniem.

Unikaj "błędu planowania" i dodawaj 50% do szacowanego czasu realizacji. Zaoszczędzisz sobie nerwów i przestaniesz się spóźniać.

Zamiast skupiać się na zwiększaniu wysiłku i zasobów, esencjalista najpierw usuwa ograniczenia i przeszkody.
Przesuń "najwolniejszego piechura" na czoło grupy. Wtedy zespół, którym kierujesz nie będzie się rozjeżdżał, a Ci z przodu nie będą co chwilę się zatrzymywać, aby czekać na najwolniejszych z tyłu. Następnie znajdź sposób, aby przyspieszyć "najwolniejszego piechura" wysuniętego na czoło (np. zdejmij z niego część obciążeń). Teraz cała grupa zacznie iść razem i szybciej.

Jeśli masz coś ważnego do zrealizowania za kilka tygodni, czy miesięcy i wiesz o tym już teraz, to zadaj sobie pytanie: "jakie minimalne środki muszę teraz zaangażować, żeby odpowiednio się przygotować?". Nawet pierwsze kilka minut poświęconych na przygotowanie może mieć bardzo dużą wartość. Rozpoczęcie od spisania pomysłów i praca nad nimi przez kolejne dni, ułatwi realizację zamierzeń. Dodatkowo możesz też nagradzać swoje postępy.

Rutyna (oczywiście chodzi o tę pozytywną) jest jednym z najpotężniejszych narzędzi do pokonywania przeszkód. Bez niej pokusa zajmowania się nieważnymi rzeczami bywa nie do pokonania. Rutyna ułatwia robienie trudnych rzeczy. 40% naszych wyborów ma charakter głęboko nieświadomy. Kryje się w tym zarówno szansa jak i zagrożenie. Szansą jest możliwość rozwijania nowych umiejętności, które z czasem stają się instynktowne. Zagrożeniem natomiast, ryzyko pojawienia się rutynowych zachowań obniżających produktywność (np. scrollowanie kilka razy dziennie mediów społecznościowych, podjadanie niezdrowych przekąsek, marnowanie czasu, czy zamartwianie się).
Jak możemy się oprzeć magnetyzmowi tych niepotrzebnych nawyków? Charles Duhigg autor książki Siła nawyku powiedział: "wiemy jak działają nawyki i jak można je zmienić, a naukowcy wyjaśnili, że każdy nawyk składa się z bodźca, rutyny i nagrody. Bodziec jest impulsem, który sprowadza mózg w stan automatycznego działania i uruchamia określony nawyk. Potem następuje rutyna, czyli samo działanie, które może mieć charakter fizyczny, umysłowy lub emocjonalny. Na końcu pojawia się nagroda, dzięki której mózg wie, że dany nawyk warto zachować na przyszłość. Cykl - bodziec, rutyna, nagroda - staje się coraz bardziej automatyczny.
W pracy wypracuj w sobie nawyk zajmowania się najtrudniejszym zadaniem w pierwszej kolejności.

Wprowadź koncepcję TU I TERAZ. Czy zdarza Ci się w nieskończoność rozpamiętywać błędy z przeszłości, nieustannie przewijając w głowie taśmę z nagraniem porażki? Czy marnujesz czas i energię na zamartwianie się przyszłością lub przeszłością? Czy nie poświęcasz swój czas na rozmyślanie o rzeczach, na które nie masz wpływu, zamiast o tym, co możesz kontrolować i w czym Twoje wysiłki mają duże znaczenie? Myślenie o błędach z przeszłości lub odczuwanie stresu na myśl o przyszłości jest rzeczą ludzką i zupełnie naturalną. Jednak każda sekunda poświęcona na zamartwianie się przeszłością lub przyszłością oddala nas od tego, co ważne "tu i teraz".
Oczywiście możemy wyciągać wnioski z przeszłości i wyobrażać sobie przyszłość, lecz tylko "tu i teraz" możemy robić rzeczy, które naprawdę się liczą.

"W pracy rób to, co Cię cieszy. W życiu rodzinnym bądź zawsze w pełni obecny" - Laozi

Skupianie się na najważniejszych sprawach jest kwestią wyboru. Twojego wyboru.

Pamiętaj, że jeśli sam nie wyznaczysz priorytetów we własnym życiu, ktoś inny zrobi to za Ciebie.

Częściej się uśmiechaj. Bądź radośniejszy. Ceń prostotę. Jak powiedział Dalajlama: "kiedy życie jest proste, musi się pojawić zadowolenie. Prostota jest niezwykle ważna dla szczęścia".

Prostota może rozwiązać większość problemów - zarówno osobistych, jak i światowych.

Czy zdecydujesz się na życie w poczuciu celowości i znaczenia, czy raczej będziesz patrzył za siebie z ukłuciem żalu?
Bez względu na to, jaką decyzję będziesz musiał podjąć w życiu i na jakim rozdrożu się znajdziesz, po prostu zadaj sobie pytanie: "Co jest ważne?". Wyeliminuj wszystko inne.

Mniej rzeczy, za to robionych lepiej, to najpotężniejszy mechanizm przywództwa.



Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 21 listopada 2019

Kawa

Wszystkie używki są "słodkie" w spożyciu, ale "gorzkie" w skutkach. Można się uzależnić od nich nawet nie wiedząc, że jest się uzależnionym.

Jeśli jesteś przyzwyczajony do codziennego picia kawy, spróbuj przejść na "post kawowy", czyli nie pij kawy przez cały dzień i obserwuj swoje samopoczucie. Po kilku godzinach możesz zauważyć tępe uczucie w głowie, uczucie osłabienia i braku energii w całym ciele. Niektórzy cierpią z powodu bólu głowy, inni zaczynają ziewać i czują się przygnębieni. Może wydawać się, że te dolegliwości są skutkiem braku kawy w tym akurat dniu, ale tak naprawdę pokazują, jak kawa ma silnie osłabiający efekt. Można argumentować, że przecież picie kawy jest normalne i każdy to robi. Większość ludzi w krajach uprzemysłowionych zapadnie na poważne schorzenia na pewnym etapie swojego życia. Jest to w tej chwili uznawane niemal za "normalne" doświadczenie życiowe. Ale to nie jest "normalne", a jednym z powodów jest osłabiające ciało działanie używek, do których należy również kawa.

Środki pobudzające zawarte w kawie, a także w zwykłej czarnej herbacie, czy papierosach, wydają się być substancjami przyjaznymi i szybko działającymi dla tych, którzy czują potrzebę zastrzyku energii, aby obudzić swój umysł lub czuć się bardziej prężnym i ożywionym. Ale przecież te środki pobudzające nie mają własnych zasobów energetycznych. Zastrzyk energetyczny pochodzi z ciała. Używki są toksynami dla układu nerwowego i wywołują silną reakcję obronną w ciele. To dlatego odczuwasz pobudzenie. Kiedy palisz papierosa albo wypijesz filiżankę kawy czy napoju energetycznego, wynikający z tego przyrost energii jest wynikiem tej reakcji immunologicznej. Dlatego doświadczane zwiększenie energii fizycznej jest tak naprawdę w rzeczywistości stratą energii dla organizmu.


Kawy bezkofeinowe są jeszcze gorszym pomysłem. Wypalana jest ona z bardziej kwaśnych nasion niż zwykła kawa. Okazuje się, że te silne kwasy zwiększają częstotliwość występowania zgagi, osteoporozy, jaskry i reumatoidalnego zapalenia stawów. Dla osoby, która nie może od razu obejść się bez kawy najlepiej będzie jeśli zrobi sobie prawidłowo zaparzoną filiżankę prawdziwej nieprzetworzonej kawy zamiast szukać jeszcze gorszych alternatyw w postaci kaw bezkofeinowych, słodyczy i napojów energetycznych.

Ktoś mądry powie, że przecież żywność naturalna też działa pobudzająco. Tak, zgadza się. Jednak żywność nieprzetworzona, w przeciwieństwie do kawy, czy innych stymulantów, zapewnia zrównoważone dawki energii fizycznej i wspomaga wszystkie funkcje w organizmie. Ten rodzaj naturalnej stymulacji utrzymuje równowagę fizjologiczną - homeostazę. Z drugiej strony, jedzenie zbyt dużej ilości wszelkiego rodzaju żywności, powoduje nadmierne pobudzenie, podobnie zresztą jak przekąski.

Z kolei nadmierny stres, strach, przepracowywanie się, a do tego jeszcze większa liczba używek, powodują ciągłe i nadmierne pobudzenie. Tak więc, ciało starając się sprostać wzrastającemu zapotrzebowaniu, zaczyna wydzielać nadmierne ilości własnych środków pobudzających. Są to hormony stresu, adrenalina, kortyzol, kortyzon, epinefryna, endorfiny, prolaktyna itp., które są potrzebne do utrzymania najbardziej podstawowych funkcji ciała. Jednak nadużywanie reakcji na stres dzień po dniu i tym samym marnotrawienie zasobów energetycznych organizmu, zbiera swoje żniwo zarówno w ciele, jak i w umyśle.
Jednym z najpotężniejszych skutków ubocznych nadmiernego wydzielania adrenaliny, jest zwężenie ważnych naczyń krwionośnych, w tym także doprowadzających krew do jelit. To znacznie zmniejsza zdolność ciała do trawienia pokarmu i usuwania szkodliwych produktów przemiany materii. W konsekwencji, niszczące bakterie zaczynają rozkładać odpady, jednocześnie wydzielając silne toksyny. Znaczna ilość z tych toksyn przedostaje się do limfy i krwi. Toksyny mają silnie stymulujący wpływ na organizm, co może wprowadzać człowieka w tryb nadpobudliwości. Zasoby energii organizmu wyczerpują się jeszcze bardziej, a kryzys toksyczności lub ostra postać choroby stają się nieuniknione. Kryzys toksyczności może osłabić organizm do takiego stopnia, że trudno będzie mu funkcjonować.

Jeśli pozbędziemy się przyczyn utraty energii, ciało odzyska równowagę. Ale jeśli nie, ciało może przechodzić jeden kryzys za drugim, aż osoba stanie się poważnie chora. Poprzez stałe i nadmierne pobudzenie, nawet silne i zdrowe osoby mogą ostatecznie stać się słabe, wątłe i przewlekle chore.

Używki osłabiają nawet najmocniejszych.


Jeśli jesteś kawoszem, to po przeczytaniu tego artykułu z pewnością powiesz: "kawa jest dobra dla organizmu i że są na to dowody i że jest mnóstwo artykułów potwierdzających dobroczynność kawy. Rynek ten jest tak przeogromny, że grzechem byłoby pisać inaczej.
Dlatego wróć do początku, przeczytaj ten artykuł ponownie i zapamiętaj, że używki są "słodkie" w spożyciu, ale "gorzkie" w skutkach.


Powiązane posty:
Nie licz kalorii i nie zatruwaj się toksynami
Palenie
Palenie - ile Cię kosztuje?

A czy Ty jesteś osobą lubiącą kawę? Napisz w komentarzu.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę i udostępnij swoim znajomym.