czwartek, 23 maja 2019

Jak przestać się martwić?

Tym czym ludzie potrafią się martwić jest często absurdem:
"Martwiłem się bardzo, że nie mam butów, dopóki nie spotkałem na ulicy człowieka bez nóg".
W oparciu o książkę Dale'a Carnegie - Jak przestać się martwić i zacząć żyć - chciałbym usystematyzować myśli i działania, które pomogą przestać się martwić.


1. Nie wspominaj złego z przeszłości.
Jest tylko jeden sposób, aby przeszłość potraktować konstruktywnie. Możesz spokojnie przeanalizować błędy, które popełniłeś, wyciągnąć z nich wnioski i natychmiast zapomnieć o tym, co się stało.
Co się stało, to się nie odstanie.
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nie da się go już przenieść z powrotem do butelki, ale nie ma co wyrywać z tego powodu włosów z głowy. Możesz tylko posprzątać, wymazać to z pamięci i przejść do porządku dziennego.
Kiedy zaczynasz martwić się czymś, co już minęło, to można jedynie wyrzeźbić sobie zmarszczki na czole i wrzody na żołądku.

2. Nie bierz na siebie niepotrzebnych zadań i nie świadcz innym swoich usług za darmo.
Absorbuje to Twoją uwagę i Twój czas, gdy możesz w tym czasie wykonać więcej zleceń pracujących dla Ciebie.
Nie trać też czasu na dodatkowe spotkania. 70% dochodów uzyskasz podczas pierwszej rozmowy z klientem. Podczas 2-ej wizyty można zawrzeć 23% transakcji, a w czasie 3-ej i kolejnych tylko 7%.
Zaprzestań odbywania kolejnych wizyt, po drugim spotkaniu, a zyskany dzięki temu czas będziesz miał dla nowych klientów.

3. Nie podejmuj nieprzemyślanych decyzji.
Połowa zmartwień na świecie powodowana jest przez to, że ludzie usiłują podejmować decyzje, zanim posiądą wystarczającą wiedzę, na której mogliby oprzeć swoje decyzje. Najpierw zbierz fakty, dokładnie je przeanalizuj i dopiero wówczas - działaj! Zajmij się wprowadzeniem decyzji w życie i myśl tylko o jej skutkach. Nie zapomnij o wyznaczaniu limitu strat.
Świat pędzi szybko i wiele spraw wymaga szybkości. Aby ustrzec się błędów nie decyduj szybciej niż musisz.

3. Niech Cię pochłoną pożyteczne sprawy.
"Jestem zbyt zajęty. Nie mam czasu na zmartwienia" - Winston Churchill.
Gdy jesteś w transie pracy, obowiązków, spędzania super czasu z najbliższymi, nie będziesz zaprzątał sobie głowy zmartwieniami.
Będąc ciągle zajętym nie rozmyślasz o złych wydarzeniach, które Ci się przytrafiły, czyli nie martwisz się. Praca uspokaja. Zajęcie się czymkolwiek jest jednym z najlepszych lekarstw na chore nerwy. A najlepiej czymś konstruktywnym, co nie będzie zajęciem mechanicznym, co zajmie zarówno fizycznie i psychicznie. Praca daje nam odwagę i wiarę w siebie. Psychiatrzy nazywają to "terapią zajęciową".
Nasze umysły przypominają próżnię, gdy nie mają zajęcia. Natura dąży do jej wypełnienia i zwykle uzupełnia je uczuciami takimi jak niepokój, strach, nienawiść, zazdrość. Zmartwienie najszybciej niszczy nie podczas działania, ale gdy już skończysz wszystkie zajęcia w danym dniu.
Jeśli nie zajmiemy się czymś, ty i ja, jeśli będziemy siedzieć i bezczynnie rozmyślać, wysiedzimy jedynie całe stado trolli, które wydrążą nasz umysł i zniszczą nas oraz pozbawią siły do działania.
Posiadanie wolnego czasu spowoduje, że zaczniesz się zastanawiać, czy jesteś szczęśliwy. Dlatego lepiej zawsze wypełniać czas konstruktywnym zajęciem. Krew zacznie lepiej krążyć i wypędzi z umysłu zmartwienia. Zajęcie to najlepsze i najtańsze lekarstwo.
Szczęśliwi to ci, którzy zajmują się czymś, co lubią. Gdzie przyjemność, tam i energia.

4. Nie rozmieniaj się na drobne.
Często potrafimy dzielnie stawić czoło poważnym przeciwnościom, a potem pozwalamy powalić się drobiazgom.
U źródeł większości konfliktów leżą błahostki. Nie przejmuj się drobiazgami, a zachowasz spokój umysłu. Nieistotne rzeczy doprowadzają ludzi do szału, ponieważ przywiązujemy do nich nadmierną uwagę.

5. Nie wymyślaj i nie stwarzaj problemów.
Tracimy wiele godzin na rozmyślanie o skutkach. Szkoda paliwa. Nie pozwólmy, by martwiły nas drobiazgi, którymi nie powinniśmy zaprzątać sobie głowy. Prawdopodobieństwo niektórych zdarzeń jest mniejsze niż wygrana w totka. Kiedy to zrozumiesz odkryjesz, że ponad 90% spraw i rzeczy, o które się martwisz, nigdy Ci się nie przytrafią. Pozwól żeby rachunek prawdopodobieństwa, a nie Ty, przejmował się Twoimi zmartwieniami. Życie jest zbyt krótkie, aby było małe!
Przyjmuj to co jest. Akceptacja tego, co się stało jest pierwszym krokiem do pokonania skutków wszelkich niepowodzeń.
Mark Twain mawiał: "przeżyłem wiele lat i miałem wiele problemów, z których większość nigdy się nie wydarzyła".
Jedni widzą problemy problemów. Inni szukają rozwiązań zadając sobie pytania typu: jak mogę to rozwiązać i zrobić? Zdecydowanie lepiej szukać sposobów niż piętrzyć problemy i robić sobie dodatkowe przeszkody.

6. Myśl pozytywnie i wlewaj do serca miłość.
"Człowiek jest tym, o czym myśli przez cały dzień" - Emerson
Jeśli więc myślisz o szczęściu, będziesz szczęśliwy. Jeśli Twoje myśli są żałosne, zgotujesz sobie żałosne życie.
Każdy może się przekonać, że jeśli zmieni swoje myślenie o innych, ludzie zmienią swój stosunek do niego. Często nie sprowadzasz na siebie tego, czego chcesz, z powodu swoich negatywnych myśli. Wszystko co osiągasz jest bezpośrednim rezultatem Twoich myśli. Będziesz piął się w górę tylko dzięki ulepszeniu swoich myśli. Jeśli tego nie uczynisz będziesz słaby i godny politowania.
Są ludzie, na których twarzach gości ciągle grymas złości. Żaden chirurg plastyczny nie upiększy ich twarzy tak jak zdolna jest to zrobić odrobina miłości i przebaczenia, które wleją do serca.
Uprzejmość może zmiękczyć kamień.
"Kochajcie swoich wrogów, błogosławcie tych, którzy Was przeklinają, czyńcie dobro tym, którzy Was nienawidzą, i módlcie się za tych, którzy Was wykorzystują i prześladują" (Biblia).
Nie próbujemy wyrównywać rachunków z naszymi wrogami, ponieważ siebie sami skrzywdzimy znacznie bardziej niż ich. Nigdy nie traćmy nawet minuty na myślenie o ludziach, których nie lubimy.
Myśl i dziękuj.
Człowiek czerpie radość z czynienia dobra dla innych.
Jeśli chcemy być szczęśliwi, przestańmy rozmyślać o wdzięczności i niewdzięczności, a zacznijmy dawać dla samej radości dawania.
Jeśli Twoje dzieci są niewdzięczne, to znaczy, że ich nie nauczyłeś wdzięczności i nie wiń ich za to. Charakter naszych dzieci zależy w dużym stopniu od nas samych.
"Kiedy jesteś dobry dla innych, najlepszy jesteś dla siebie" - Benjamin Franklin
"Nasze życie jest tym, co uczynią nasze myśli" - Marek Aureliusz

7. Nie zamartwiaj się przyszłością
Dzień dzisiejszy to jutro, o które martwiłeś się wczoraj.
99% rzeczy, którymi się martwimy, których się boimy, nigdy się nie sprawdza.
W ciągu godziny zmieniłem się w wielkiego optymistą - Roger W. Babson (ekonomista)
Nerwy niczego nie zmienią. Mogą tylko pogorszyć sytuację. Uspokój nerwy, np. poprzez trening żeby razem z potem opuściły nas zmartwienia.
Nie pożyczaj sobie problemów i zmartwień od dnia jutrzejszego. Spróbuj śmiać się z niektórych swoich zmartwień, a przekonasz się, że śmiechem usuniesz je z Twojego życia. Nie da rady przejmować się własną osobą i śmiać się jednocześnie.
Ciężar jutra oraz ciężaru dnia wczorajszego powali nawet najsilniejszych.

8. Zawsze oddawaj pieniężne długi.
Niewiele rzeczy może spowodować więcej zmartwień niż nieuczciwość. Dlatego ilekroć pożyczasz pieniądze zwracaj co do grosza.

9Wnikaj w szczegóły.
"Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny" (Łk 16, 10)
Diabeł tkwi w szczegółach.


Prof. William Phelps poleca 5 sposobów na zwalczanie zmartwień:
. Żyj z werwą i entuzjazmem - "Każdy dzień przyjmuję jakby to był pierwszy, a zarazem ostatni dzień".
. Przeczytaj interesującą książkę - wciągająca lektura pozwala pozbyć się czarnych myśli.
. Uprawiaj sport - codzienna aktywność fizyczna jest antidotum przeciw zmartwieniom. Kiedy jesteś zmartwiony używaj jak najwięcej mięśni i jak najmniej umysłu, a rezultaty zaskoczą Cię.
. Relaksuj się podczas pracy - naucz się unikać pośpiechu, ciągłej gonitwy i napięcia w pracy.
. Próbuj spojrzeć na swoje problemy z dystansu - za jakiś czas nie będziesz już martwił się tym, czym martwisz się dziś. Dlaczego już teraz nie przyjąć postawy, do której dojdziesz za kilka dni.

Przestań szkodzić sobie napięciami i odzyskaj siły:
.Unikaj zmartwień - nigdy nie martw się niczym pod żadnym pozorem.
.Odpoczywaj - zażywaj dużo ruchu na świeżym powietrzu.
.Stosuj dietę.


Na koniec kilka złotych myśli:
"Najlepsi lekarze świata, to Doktor Dieta, Doktor Spokój i Doktor Radość - Jonathan Swift

Podsumuj swoje bogactwa. Czy sprzedałbyś oboje swoich oczu za miliard? A ile wziąłbyś za swoje ręce? Za nogi? Ile za dzieci? Albo za rodzinę? Podsumuj swoje aktywa. Zapewniam Cię, że nie zmienisz ich nawet za całe złoto świata. Niestety tego nie doceniamy. Jak napisał Schopenhauer "rzadko myślimy o tym co mamy, lecz zawsze o tym czego nam brak".

Ludzie, którzy litują się nad sobą, będą się dalej nad sobą litować, nawet jeśli spoczną wygodnie na puchu.

Żyjemy w krainie piękności, ale jesteśmy zbyt ślepi, by to widzieć, i zbyt syci, by się tym cieszyć.

Licz swoje błogosławieństwa - nie kłopoty.

Dopóki możesz chodzić, potrafisz sam jeść i nic Cię nie boli, dopóty powinieneś uważać się za najszczęśliwszą osobę na świecie.


Powiązane posty:
link Te problemy
link Miłość

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

wtorek, 21 maja 2019

Leczenie głodem

Leczenie głodem to najstarsza terapia świata. Świadoma głodówka to praktykowana od wieków i niezwykle ceniona metoda leczenia. Jest ona potrzebna każdemu z nas bez względu na wiek. Leczenie głodem ma głównie na celu oczyszczenie organizmu z wszelkich złogów i nieczystości, nagromadzonych przez lata głównie przez niewłaściwe odżywianie. Europejczyk zjada ilościowo nawet kilka razy więcej niż potrzebuje organizm, a przewód pokarmowy staje się ściekiem kanalizacyjnym. Jemy źle i za dużo. Mamy nieprawidłowe przekonania oraz złe nawyki żywieniowe.


Niewłaściwe odżywianie i przejadanie się jest przyczyną wielu chorób, a przede wszystkim przedwczesnego starzenia się. Ludzie panicznie boją się głodu, a rzadko kto boi się przejedzenia. Praktycznie nie dajesz chwili odpoczynku układowi trawiennemu, gdyż oprócz 2-3 posiłków, które powinny być jedynymi posiłkami, ciągle coś podjadasz między nimi.

Nasi przodkowie byli bliżej natury i instynktownie wdrażali wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, a także praktykowali systematyczne głodówki zwane postami.
Platon i Sokrates dla odzyskania sprawności umysłowej i fizycznej mieli zwyczaj odbywania 10-dniowych postów. Pitagoras pościł nawet 40 dni. Z kolei Hipokrates bardzo często zalecał swoim pacjentom głodówkę, a już zawsze w krytycznych okresach choroby. Plutarch miał zwyczaj mawiać: "zamiast brać lekarstwa, lepiej głodować 1 dzień".

Już na przełomie XVI i XVII wieku dr Hofman wydał książkę, pt. "Opis znakomitych wyników osiągniętych  we wszystkich chorobach dzięki głodowaniu", a jego kolega po fachu dr Mayer stwierdził, że "głodowanie jest najbardziej skutecznym sposobem leczenia wszelkich chorób". Zainteresowanie tą kuracją na dużą skalę przyniósł dopiero XIX wiek, kiedy to rozpoczęto badania naukowe, z których jednoznacznie wynikało, że głód leczy, odmładza i przedłuża życie!

W Himalajach żyją Hunzowie, którzy jedzą mało urozmaicone posiłki warzywne oraz przeprowadzają systematyczne głodówki. Hunzowie nie znają żadnych chorób, a ich przeciętny wiek wynosi 90-120 lat.

W swoim życiu przeprowadziłem kilkakrotnie lecznicze 1-dniowe głodówki. Jeden dobowy post był nieplanowany, kiedy pewnego ranka poczułem, że mam objawy przeziębienia, postanowiłem cały dzień nic nie jeść. Następnego dnia już nie czułem, że coś mnie dopada.
Kiedyś niemal ciągle byłem głodny. Dzięki głodówkom pozbyłem się uczucia głodu, nawet jak nie jem przez cały dzień. Śmieje się, że w końcu zacząłem karmić siebie, a nie moich współtowarzyszy.

Najtrudniejszy jest pierwszy krok i podjęcie decyzji. Nie można dopuszczać do siebie myśli typu: "Umrę z głodu! Ja nie wytrzymam" itp. Takie myśli tylko osłabiają i wprowadzają w stan frustracji. Głód nie jest straszny, a z czasem prawie się go nie czuje.

Przystępując do postu trzeba mieć motywację. Głodujemy dla odzyskania zdrowia i dobrego samopoczucia oraz aby schudnąć - około pół kilograma na dobę. Gdy będziesz już odpowiednio nastawiony psychicznie, w dzień poprzedzający głodówkę trzeba przyjąć zioła przeczyszczające (np. mieszanka: kora kruszyny, kłącze perzu, owoc kminku, nasienie lnu). Zalecane są także lewatywy (link).
W dniu kuracji, z rana, zaleca się wypicie zielonej herbaty, która jest bogata w mikroelementy. Możemy też pić wodę przegotowaną. Pić należy małymi łykami i powoli. Wczesnym popołudniem może nastąpić kryzys lub nawet małe zasłabnięcie, co jest przejawem spadku poziomu cukru we krwi. Nie należy bać się tego. Można wtedy wypić zieloną herbatę albo ewentualnie zjeść łyżeczkę miodu, a przykre uczucie szybko minie.
Często też pierwszego dnia boli głowa. Ból ten sygnalizuje proces odrywania się toksyn w organizmie. Osoba, która złamie się i zacznie jeść w takiej chwili, może sobie tylko zaszkodzić. Najlepiej więc pójść na spacer i głęboko oddychać. Jeśli głodówka będzie trwała dłużej niż jeden dzień, to wieczorem znów należy wypić zioła przeczyszczające.
W następne dni postępuje się podobnie. Niektórzy już drugiego dnia głodówki zaczynają odczuwać wzrastające uczucie lekkości i duży przypływ energii. Zapach oddechu i potu osoby będącej na głodówce może być dość przykry, gdyż przez skórę także uwalniają się toksyny. Język zaczyna być obłożony, czyli pokryty nalotem. Są to normalne objawy towarzyszące głodówce i trzeba być tego w pełni świadomym.

Lecznicze i odmładzające działanie postu polega na likwidowaniu całego śmietnika, który zgromadziliśmy w sobie przez lata niewłaściwego odżywiania się, a także usuwaniu przewlekłych ognisk chorobowych. Nagromadzenie złogów jest jedną z przyczyn starzenia się. Dzięki głodówce oczyszczamy organizm z tego balastu, co jest równoznaczne z biologicznym odmłodzeniem. Zmniejszają się zmarszczki, reguluje się ciśnienie, ustępują inne dolegliwości.

Efekty te można osiągnąć przez stosowanie 1-5-dniowych głodówek powtarzanych co pewien czas, który może być regulowany przez instynkt, dolegliwość lub wyznaczoną datę.

Można też robić głodówki niepełne ("półgłodówki") np. sokowe, spożywając świeżo wyciskane soki albo stosować półgłodową dietę Dąbrowskiej. Dłuższe głodówki powinny być przeprowadzone pod kontrolą lekarza. Ważne też jest wyjście z głodówki, które musi odbywać się bardzo ostrożnie i stopniowo.

Oprócz efektów zdrowotnych i pozbycia się zamulenia taka kuracja przynosi szereg innych korzyści. Filozof i propagator głodówek Wincenty Lutosławski tak to ujął: "Celem postu jest nie tylko polepszenie stanu zdrowia, pozbycie się choroby, oczyszczenie krwi, choć to wszystko przez post osiąga się. Daleko ważniejszym celem jest zdobycie sobie, przez uzależnienie ciała od wpływu odżywiania i trawienia, takiej jasności ducha, która ułatwi rozstrzyganie teoretycznych i praktycznych zagadnień życiowych. Jasność myśli i łatwość decyzji normalnych są najcenniejszymi skutkami postu".


Powiązane posty:
link Prostsze posiłki trawią się lepiej
link Detoksykacja - cz. I - oczyszczanie jelit
link Woda - źródło życia
link Świeżo wyciskane soki

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 16 maja 2019

Karteczki samoprzylepne i afirmacje

Karteczki samoprzylepne przyklejane na wysokości wzroku, na lusterku w łazience, z motywującymi hasłami, zawsze będą przypominały Tobie o Twoich celach. Myjąc zęby, goląc się, zaczynając dzień - zanim się zorientujesz, motywujące hasło czytane przez Ciebie codziennie po kilka razy, przyklei się do Ciebie.


Karteczki można przyklejać także w innych miejscach, na które codziennie patrzysz: na lodówce, laptopie, na ścianie w sypialni.
Jeżeli podróżujesz zabieraj je ze sobą.
Hasła można wymieniać. One będą przypominały Ci czego chcesz dokonać w życiu prywatnym i zawodowym.

Można zapisywać też swoje motto życiowe (moje motto - rób więcej niż inni) oraz afirmacje.
Afirmacje to stymulowanie swojego rozwoju osobistego, poprzez wypowiadanie i powtarzanie, w myślach i/lub na głos, pozytywnych twierdzeń.

Moje afirmacje:
zdrowie, mądrość, miłość, szczęście, bogactwo, sukces - (tę afirmację składam także innym osobom w życzeniach).
.W dzień w w nocy wszystko mi sprzyja.
.Przez całe moje życie pieniądze mają do mnie swobodny dostęp i płyną do mnie z nieskończenie wielu różnych źródeł.
.Zdobywaj nieskończenie wiele źródeł przychodu, działaj wielotorowo, ale w jednej chwili skupiaj się na jednej najważniejszej rzeczy.
Mam jeszcze w swoim arsenale 4 magiczne zwroty: (1) Kocham Cię; (2) przepraszam; (3) wybacz mi, proszę; (4) dziękuję.


Nie ma lepszego sposobu na zaczynanie i kończenie dnia widząc wspaniałe, motywujące hasła, naklejone na lustrze. Bo "wszystko co umysł jest w stanie wymyślić i w co uwierzyć, będzie także w stanie osiągnąć".

Naucz się potęgi pozytywnego myślenia. Naucz tej potęgi swoje dzieci. Nigdy nie jest za wcześnie, by zacząć. Dlatego zamiast zatruwać młody umysł negatywnymi stwierdzeniami (nie stać nas na to, ale z Ciebie "wstydzioch" itp.), naklej dużo lepsze etykiety. Dawaj powody i narzędzia sobie i swoim dzieciom do odnoszenia sukcesów. Niech od najmłodszych lat karmią swój umysł tym co dobre.


Powiązane posty:
link Myśl i bogać się

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

wtorek, 14 maja 2019

Skąd bierzesz białko?

Jednym z częstych pytań jakie otrzymuje wegetarianin jest: jak dostarczysz organizmowi wystarczającej ilości białka? Jak już wiemy z wpisu (link) organizm ludzki wcale nie potrzebuje aż tak dużych dawek białka jak powszechnie się uznaje. Łatwiej jest dostarczyć za dużej ilości białka i obciążyć organizm, zwłaszcza będąc wszystkożernym, niż przyjąć za mało protein. Jedzenie zbyt dużej ilości białka wiąże się z większą ilością poważnych problemów zdrowotnych niż jedzenie zbyt małych ilości.

Podobnie jak silny koń, słoń, krowa oraz inni roślinożercy, tak samo człowiek potrafi dostarczyć swojemu organizmowi wystarczających ilości białka wyłącznie z roślin.

Niezwykle bogate w białko są orzechy, siemię lniane, pestki słonecznika, chia oraz wiele innych ziaren i nasion. Cennym źródłem białka są też warzywa strączkowe. Nawet niektóre zboża zawierają sporo białka, tak jak np. owies ma aż 13% protein.
Dlatego owsianka może być pełnowartościowym posiłkiem. Płatki owsiane warto mieszać z kaszą jaglaną, która ma mniejszą ilość błonnika nierozpuszczalnego (link). Aby zmniejszyć ilość błonnika płatki owsiane zalej wrzątkiem i zawsze ugotuj. Nie jedz płatków owsianych, nawet błyskawicznych, bez gotowania.


Orzechy mają potężną moc odżywczą. Jedzenie orzechów zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej nawet o 25-50%, a cukrzycy o 21-27%. Orzechy są bogate w jednonienasycone kwasy tłuszczowe, dużo witamin, minerałów i innych substancji korzystnych dla zdrowia. Są również dobrym źródłem przyswajalnego białka. Badania pokazują, że ludzie, którzy jedzą orzechy zazwyczaj ważą mniej niż ci, którzy ich nie jedzą, mimo tego, że są one dość kaloryczne. Wynika to z faktu, że bogatsza w kalorie żywność, taka jak orzechy, wymaga więcej energii do strawienia, a zatem więcej kalorii może zostać zużytych w procesie trawienia (nie myl tej teorii z bogatą w puste kalorie przetworzoną żywność).
Orzechy można dodawać do koktajlu owocowego oraz wrzucić kawałki orzechów do przeróżnych sałatek warzywnych. Podobnie można wykorzystać pestki dyni i słonecznika.

Ze strączków świetną przekąską jest hummus (link). Bardzo lubię wegetariańską wersję fasolki po bretońsku. Przed gotowaniem warto namaczać zboże, a jeśli chodzi o roślinny strączkowe jest to wręcz konieczne. Nie tylko ze względu na krótszy czas gotowania, ale przede wszystkim na pozbycie się substancji wzdymających, które podczas moczenia przechodzą do wody. Strączki należy zalać wrzątkiem i odstawić na kilkugodzinne moczenie, dolewając w tym czasie gorącej wody, tak żeby całość przez cały czas była pokryta wodą. Potem wystarczy odlać tę wodę i gotować fasolę w świeżej wodzie. Należy tylko pilnować, aby nie moczyć fasoli więcej niż 12 godzin, bo potem zaczynają się procesy psucia.

Rośliny, odpowiednio przygotowane i spożywane, dostarczają wystarczająco dużo białka żeby organizm mógł być we właściwej formie.
Wiele osób mówi, że będąc na diecie roślinnej nie będą mieli siły do pracy i treningu. Jest to błędne przekonanie. Martwe szczątki zwierząt nie trawią się w pełni. Zdrowy, młody człowiek potrafi strawić tylko 25% spożytego mięsa. Przez co mięsny posiłek bardzo obciąża i zatruwa organizm.

Stawiaj na tradycyjne produkty. Wybieraj jedzenie nierafinowane przed wysoko przetworzone substytuty. Szukaj tego co wykiełkowało, nasiąknęło lub sfermentowało, czyli przebiło się przez niestrawną celulozę w ściance komórki roślinnej.

Słów kilka o soi...
Produkty sojowe nie powinny być spożywane z wielu powodów, m. in. mogą powodować zaburzenia gospodarki hormonalnej. Dopuszczalne są sfermentowane produkty z soi, takie jak tofu, tempeh, czy miso. Można czasami zjeść z nimi potrawy, ale na pewno nie warto opierać swojej diety na daniach sojowych.


Jedzenie jest zdecydowanie najlepszym lekarstwem na większość dolegliwości nękających ludzkie ciało. Jeśli jest używane mądrze i starannie przygotowane przed spożyciem, żywność może stać się cudownym lekiem na występujące choroby.

Dieta roślinna jest dobrym rozwiązaniem. Taki sposób odżywiania dostarcza wystarczająco dużo białka żeby organizm osoby aktywnej fizycznie mógł się regenerować i utrzymywać odpowiednie napięcie mięśniowe.


Powiązane posty:
link Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
link Błonnik ≠ błonnik
link Hummus

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 9 maja 2019

Transparentność

Zastanawiałem się nieraz, dlaczego wiele ludzi ma problem z mówieniem o pieniądzach, otwartą rozmową o zarobkach, o sposobach pozyskiwania dochodu i o swoim majątku? Z czego może to wynikać? Ze strachu przez utratą posiadanych dóbr? Czy może z obawy, że ktoś inny podchwyci Twój sposób na zarabianie?

Wiele osób woli mówić o mało istotnych sprawach lub o takich, na które nie mają wpływu, np. o pogodzie, sporcie, polityce, a unikają tak ważnej kwestii jak własne finanse.
A już w ogóle tematem tabu dla wielu jest ujawnienie swojej pensji albo innych przychodów, podczas gdy z chęcią dowiedzieliby się ile Ty zarabiasz.
Ciekawe dlaczego tak się dzieje? Jeśli ktoś pracuje i uczciwie zarabia, to przecież warto jest rozmawiać o swoim wypracowanym trudzie. To tak jak w szkole. Ciężko pracowałeś na dobre stopnie, to masz się czym pochwalić rodzicom, dziadkom, kolegom i z chęcią to robisz.
Nawet kiedy uważasz, że zarabiasz mniej niż na to zasługujesz (chyba prawie każdy tak uważa 😊), to może otwarte konwersacje na temat zarobków skłonią Cię do weryfikacji i zastanowienia nad powiększeniem przychodów. Tymczasem ludzie zachowują się w tej kwestii trochę jak złodzieje. Kryją się z majątkiem jakby żyli w dawnym ustroju.
W obecnej chwili warto rozmawiać nt. zdobywania źródeł dochodu, bo takie rozmowy są bardzo inspirujące.

To nie prawda, że gentlemani nie powinni mówić o pieniądzach. Nic się nie stanie jeśli zapytasz ile kosztował dom, czy za ile udało się sprzedać komuś samochód. Nie odbieraj tego jako zaglądanie do portfela. Brakiem taktu i umiaru mogą być pytania o wartość wszystkich przedmiotów. Ale takie zachowanie będzie co najmniej monotematyczne. Rozmowy o pieniądzach powinny mieć sens i klasę. Jeśli Twój rozmówca kupił ostatnio nowego laptopa, a Ty też właśnie planujesz zmienić swojego, to wiadomo, że będziesz zainteresowany ceną oraz innymi parametrami.

Odwaga do podejmowania zapytań oraz brak problemów z otrzymywaniem pytań o pieniądzach i nieskrępowane odpowiadanie na nie jest kluczem do braku skrytości i krętactwa w stosunku do tematu finansów.


Skoro porozumiewasz się w kilku językach, to nie ma sensu tego ukrywać - to przecież wielki i imponujący zasób. Jeśli ktoś będzie zainteresowany sposobami na zdobycie tego zasobu, to czemu nie miałbyś się podzielić z innymi tą wiedzą. Nie traktuj ludzi jak gorszych od siebie. Słuchaj z pokorą, z uśmiechem, uwagą i ciepłem. A nie z zazdrością.
Odpowiedzią na negatywne zachowania ludzkie, takie jak: "wyścig szczurów", zawiść i zazdrość, może być właśnie transparentność.



To trochę jak gra w otwarte karty z nieskończenie wieloma asami. Wiesz jakie karty mają inni i wiesz jakie Ty masz. Jak chcesz mieć lepsze karty to je zdobądź. A jak nie chcesz, pasuje Tobie Twoje obecne położenie finansowe, to nic nie rób.

Przecież naturalnym zachowaniem jest mówienie o sukcesach: udało się uzyskać dyplom, zdobyć kwalifikacje, nabyć nowe umiejętności, czy uczestniczyć z powodzeniem w zawodach sportowych. Dlaczego więc tak wiele osób nie potrafi pochwalić się sukcesami finansowymi?

Jeśli rozmawiasz z kimś wielokrotnie o nieruchomościach i właśnie kupiłeś mieszkanie, to podziel się dobrymi wieściami z Twoim kolegą, który tym się interesuje. Nie kryj się. Przecież uczciwie na to zapracowałeś. Porozmawiajcie sobie o szczegółach transakcji.
Gdy gadałeś z kimś wiele razy o bieganiu i mówiłeś, że masz w planach przebiec maraton, to gdy już to zrobisz podziel się swoim wyczynem.
Nie pozostanie nic innego jak tylko pogratulować i cieszyć się razem z sukcesów innych.

Gdybyś nie odważył się wyznać miłości swojej partnerce nigdy nie bylibyście razem.
Kiedy transparentność pokrywa się z prawdą, wtedy jest czymś naturalnym. Transparentność jest powiązana z wiarygodnością.

Czy złościsz się kiedy coś komuś się udaje? Czy zazdrościsz sąsiadowi nowej bryki? Naprawdę, tak reagujesz?☹️
Przegoń jak najszybciej z siebie te złe demony. Ciesz się czyimś szczęściem. Bierz przykład z lepszych postępowań.
Nawet jeśli masz bardzo niską pensję, nie złość się, że prezes jakiegoś banku zarabia krocie. Przestań zazdrościć, bo przez to dążysz tylko do destrukcji. A energię, którą tracisz na zatruwającą Cię zazdrość wykorzystaj na zdobycie nowych źródeł dochodu. Od narzekania nikt się jeszcze nie wzbogacił, a od działania można powiększyć swój majątek oraz stać się lepszym człowiekiem.

W naszym kraju trudno rozmawia się o pieniądzach. Wielu twierdzi, że to przez poprzedni ustrój, gdzie wszyscy mieli mieć po równo. Ale nie wszyscy mogą mieć po równo skoro jedni zasuwają, ciężko pracują, z uporem i zaangażowaniem, podczas gdy inni nic nie robią i nie chcą nawet palcem kiwnąć żeby coś zmienić, licząc głównie na zapomogi.

Działaj!

A jak już będziesz działał, to opowiadaj o swoich zwycięstwach, pokonanych długach, nabytych nowych umiejętnościach, stworzonych biznesach, wdrożonych pomysłach, zakupie aktywów, pokonywaniem własnych słabości, sukcesach sportowych, pozbyciem się kałduna... Wtedy każde zwycięstwo będzie smakowało dużo lepiej.
Niech transparentność, chwalenie i docenianie innych będzie Twoim nowym obliczem w poskromieniu wszechobecnej zazdrości i narzekania.


Powiązane posty:
link Co nas motywuje?

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

wtorek, 7 maja 2019

Waga ciężka

Nadwaga i otyłość stały się niemal normą.

Kiedyś na całą klasę w szkole było może jedno grubsze dziecko i niestety z automatu miało ksywę „Gruby” (dzieci mówią często to co myślą). Patrząc na dzisiejszych uczniów, to w porównaniu do dzieci sprzed kilkudziesięciu lat, takich „grubych”, a nawet dużo grubszych, byłoby w niejednym przypadku większość klasy.

Główną przyczyną tego zjawiska jest permanentny brak ruchu (link). Siedzący tryb życia od najmłodszych lat, zdecydowanie za mało sportu, wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem, telewizorem, smartphone'em i grami video oraz spożywanie przetworzonej żywności z martwymi zwierzętami w roli głównej. To właśnie jedzenie mięsa pobudza hormony wzrostu ciała i hormony męskie, co może prowadzić do przerostu tkanek. Wielu młodych ludzi jest obecnie osobami dużymi, bardzo wysokimi i mają wypukłe mięśnie, coś co rzadko można zobaczyć w większości rejonów Azji, Ameryki Południowej i Afryki, gdzie nie zjada się aż tak dużo mięsa albo nie spożywa się go wcale. Zamiast tego konsumuje się mnóstwo jedzenia pochodzenia roślinnego. Posiadanie ponadwymiarowego ciała jest znaczną niedogodnością, która może predysponować do rozwoju cukrzycy, chorób serca, jak i innych fizycznych i psychicznych problemów w późniejszym wieku. Poza tym dużo energii jest tracone na utrzymanie dużych mięśni, co może znacznie skrócić życie.


Niegdyś ludzie jedli mięso od święta. Dziś wiele osób spożywa go codziennie, prawie w każdym posiłku.
Dziesiątki lat temu ludzie byli znacznie mniejsi. W ciągu ostatnich 50 lat wzrost człowieka powiększył się o 7 cm. A przecież nie potrzebujemy większych rozmiarów. Mimo tego, że człowiekowi masy ciała przybywa, a wraz z nią powiększają się obwody - również mięśni - ludzie stają się słabsi. Kiedyś człowiek pracował znacznie więcej fizycznie niż teraz. Dzisiaj, młodzi wręcz gardzą pracą fizyczną, a i też za bardzo się do niej nie nadają. Wielu zapoci się, zasapie, zaraz zacznie ich wszystko boleć i po prostu wymiękają.

Co można zrobić zanim otyły nastolatek zostanie zaprowadzony do lekarza i zostaną odczytane u niego pierwsze niepokojące wyniki, a wraz z nimi przepisane proszki?
"Lekarz przyszłości nie będzie dawać lekarstw, a zainteresuje pacjenta odpowiednią dietą".
"W przyszłości lekarzami będą dzisiejsi specjaliści od żywienia" - Thomas Edison

Patrząc na bardzo stare fotografie, można dostrzec, że sylwetka ludzkości była inna.


Spostrzeżenie ludzi też się zmieniło. Skoro kiedyś większość było szczupłych, a smukła sylwetka była normalna, to dzisiaj otyłość jest normą. Szczupły postrzegany jest jako nie mający siły, niedożywiony chuderlak i wśród wszystkich dookoła grubych wygląda „mizernie”. W rzeczywistości często gruby nie ma siły, a chudy może wykonać znacznie więcej od otyłego.
W zamierzchłych czasach oglądano się za grubym jako za odmieńcem. Dziś grubi są wszędzie, a chudy zaczyna być anomalią.

Gdyby ludzie nie jedli mięsa, mieliby spokojnie wystarczającą ilość żywności dla całego świata. Tymczasem ponad miliard ludzi na świecie głoduje, a po drugiej stronie świata jedzą aż im brzuchy pękają. Na domiar złego, mnóstwo jedzenia marnują i wyrzucają. Albert Einstein powiedział wiele lat temu: „Nic nie przyniesie tyle korzyści dla zdrowia ludzkiego i nie zwiększy szans na przeżycie na Ziemi, jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej”. Przepowiedział on, że produkcja i spożycie takich ilości mięsa jak obecnie, dosłownie zabije nas i nasze środowisko. Natomiast Lew Tołstoj stwierdził: „wegetarianizm jest kamieniem węgielnym humanitaryzmu.

Otyłość stała się plagą. To główny sprawca wielu chorób: nadciśnienie, choroby serca, cukrzyca, choroby woreczka żółciowego, nowotwory. Lista może być nieskończenie długa. Zrównoważone odżywianie wegetariańskie może być receptą na obecną pandemię otyłości.


Powiązane posty:
link Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
link Pragnienie ruchu
link Znowu siedzisz?!

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

wtorek, 30 kwietnia 2019

Surowe vs gotowane

Argumenty na rzecz diety zawierającej wyłącznie surowe produkty są bardzo przekonujące: żywność należy spożywać zazwyczaj w całości i nieprzetworzoną. Tylko wtedy możemy skorzystać z jej naturalnej wartości i witalności. Dzięki dużej ilości witamin, minerałów i pierwiastków śladowych zawartych w surowej żywności, nigdy nie będziemy cierpieć na niedobory. Powinniśmy żyć, jak wszystkie inne zwierzęta w naturze. One nie przygotowują swojego jedzenia, nie gotują warzyw i nie pieką sobie chleba - dlatego są zdrowe i silne. My natomiast poprzez obróbkę niszczymy część składników odżywczych, co może powodować niedobory.

Osoby promujące surową dietę "raw food" twierdzą, że jeśli ludzie zaczną jeść więcej surowych pełnowartościowych produktów, będzie można zapobiec wielu chorobom. Czy to możliwe, aby surowa żywność - z wyjątkiem owoców, które są już właściwie "ugotowane" na słońcu - mogła być szkodliwa dla niektórych z nas, jeśli byłaby spożywana ciągle? I dlaczego 98% ludności świata woli gotowane i ciepłe potrawy, zamiast żywności surowej i zimnej?


Karl Pirlet, profesor medycyny na Uniwersytecie we Frankfurcie odkrył, że po kilkunastu latach u osób na diecie "raw", znacznie pogarszał się stan zdrowia, stawów i tętnic oraz towarzyszyły temu oznaki nagłego starzenia. Pacjenci mieli mało energii i zbytnio wydęte brzuchy. Ich ciała nie radziły już sobie z surowymi warzywami i twardymi ziarnami i dlatego, dosłownie, "zagładzali się".
Przyczyną tego jest przygaszony ogień trawienny, który nie daje już rady ze zbyt dużą ilością błonnika pokarmowego (link). Bakterie w jelitach zaczynają przejmować obowiązek trawienia. To powoduje fermentację i gnicie żywności. W końcu jelita mogą zacząć puchnąć jak balon, nie mogąc poradzić sobie z toksycznymi gazami oraz trującymi związkami. A wtedy, przy tak słabym układzie trawiennym, nawet eliksir stanie się trucizną.
"Jesteś tym co jesz", a dokładniej "jesteś tym, co potrafisz strawić i zmetabolizować". Długotrwałe spożywanie "surowizny" działa dobrze tylko tak długo, jak jesteś w stanie prawidłowo trawić surowe produkty.

Co sprawia, że rośliny są "trujące"?
Podobnie jak nasze ciała, rośliny także mają układ odpornościowy w celu zapewnienia im przetrwania i zdrowia. Używają kłujących cierni, trucizn, czy wosków, czyli wrodzonych mechanizmów obronnych, które próbują zniszczyć najeźdźców. Ponadto rośliny produkują przeciwciała. Te przeciwciała, kiedy zostaną spożyte przez zwierzęta lub ludzi mogą wywołać chorobę, co powstrzymuje inne osobniki przed zjedzeniem tych roślin. Innym środkiem odstraszającym, który chroni gatunki roślin przed wymarciem, są salicylany. Aby uniknąć lub zmniejszyć zawartość naturalnych trucizn występujących w wielu surowych produktach, znaczną część swojego jedzenia, człowiek poddaje obróbce.

Dlaczego należy gotować pożywienie?
Każda roślina, wymaga osobnego procesu przygotowania, aby stała się jadalna. Niektóre korzenie warzyw zostają obrane, niektóre rośliny są moczone przez kilka godzin, a następnie gotowane lub pieczone. Pracochłonne przygotowywanie jedzenia ma bardzo ważny cel - usunięcie naturalnych antygenów lub przeciwciał roślinnych, które organizm traktuje jako trucizny.

Zwierzęta też "przygotowują" pokarm. Dla przykładu: ptaki są wyposażone w wola, aby namaczać i fermentować ziarno; króliki jedzą część swoich odchodów, co jest alternatywą dla żucia tego samego jedzenia dwa razy; krowy zwracają swoje jedzenie i żują je ponownie, po tym jak zostanie przetworzone i ugotowane w ich żołądku, a ich 12 żołądków upewnia je, że trawa, kwiaty i zboża zostały pozbawione toksyn.

Warto też zaufać swoim kubkom smakowym. Jeśli człowiek przyjmuje wszystkie 6 smaków, czyli słodki, kwaśny, słony, ostry, gorzki, cierpki (link), ciało samo będzie pobudzało się do produkcji wielu ważnych składników odżywczych i dzięki temu zostanie w nim utrzymany stan równowagi.
Jeśli we krwi zgromadzą się toksyny, nasze ciało będzie wymagało gorzkiego antidotum, które oczyści i przywróci równowagę.


Powiązane posty:
link Błonnik ≠ błonnik
link Jedzenie to rozkosz smaku
link Prostsze posiłki trawią się lepiej
link Gotowanie tradycyjne

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 25 kwietnia 2019

Wiedza praktyczna

Przez cały okres edukacji dostajemy tylko ułamek potrzebnej nam wiedzy. Właściwie edukacja szkolna mogłaby zakończyć swoje lekcje po kilku klasach szkoły podstawowej. Umiejętność pisania, czytania i liczenia jest już na takim samym poziomie albo nawet wyższym (bo dzieci w szkole codziennie ją ćwiczą) niż u przeciętnego dorosłego. W tym momencie przydałoby się wdrożyć wiedzę praktyczną, czyli taką, która będzie użyteczna w dorosłości, niż marnować czas i energię na budowę pantofelka. A może lepiej zapoznać się z budową pająka 😊?



W szkołach wykładają osoby, które mają zazwyczaj tylko wiedzę teoretyczną. Zajęcia są często nudne, ponieważ naprawy samochodów, przedsiębiorczości, czy każdej innej dziedziny, uczy nauczyciel, który ma zazwyczaj bardzo ograniczoną praktykę lub nie ma jej wcale. Są to osoby, które całe swoje życie przepracowały w szkołach i nigdy nie prowadziły swojego warsztatu i działalności. Poza tym szkolnictwo ma swój program i żaden nauczyciel nie wychodzi poza ustalone odgórnie ramy.

Podobnie jest z autorami niektórych książek i szkoleń. Z drugiej strony, znam wiele osób, które są świetni w swoim fachu, a nie mają wykształcenia kierunkowego. I odwrotnie: są osoby wykształcone, bez żadnej praktyki. Dlatego jednym z najważniejszych kryteriów, jakie powinieneś brać pod uwagę, przy wyborze mentora, jest jego wiedza praktyczna. Ważny jest też sposób przekazu i zaangażowanie obu stron. Najlepsze wyniki osiągniesz kiedy będziesz miał możliwość poznać daną branżę "od kuchni", ponieważ to właśnie wiedza praktyczna jest kluczem do opanowania przedmiotu.

Niezrozumiałe jest dla mnie zaufanie społeczeństwa do "papierków" i tytułów. Jeżeli wszedłbym do gabinetu lekarza i zobaczyłbym osobę schorowaną i otyłą i wiedziałbym, że nie jest wolna od złych nałogów: pali papierosy, a wieczorami pije alkohol, to ciężko byłoby mi zaufać takiej osobie. Lekarz powinien świecić przykładem zdrowia, a nie choroby i słabości. Społeczeństwo jednak ufa takim osobom, sugerując się głównie papierami jakie ta osoba kiedyś zdobyła.

Dla mnie to żaden argument. Wolę zostawić swój samochód u mechanika, który nie ma wykształcenia kierunkowego, ale wiem, że jest pasjonatem i jest dobry w swoim fachu, niż u kogoś, kto skończył szkołę, ale robi robotę bez zaangażowania i partaczy.
To tak jakby ktoś prowadził kanał na YouTube o zdrowiu i promował bary szybkiej obsługi.
Dlatego zdecydowanie wolę zaufać osobie dobrej w tym co robi i kupować to co jest w środku, a nie to co jest tylko ładnie opakowane.
We wszystkich zawodach i rodzajach zajęć potrzebni są dziś specjaliści.

Na moim blogu promuję zdrowy styl życia, b
ez zbędnych kilogramów i bez balastu finansowego. Byłbym hipokrytą, gdybym pisał Tobie o oszczędzaniu i nabywaniu aktywów, a w rzeczywistości rozpuszczałbym każde pieniądze. Albo gdybym radził o życiu bez kałduna i niejedzeniu mięsa, a sam byłbym gruby jak beczka i żarłbym co popadnie. Lub o bieganiu i ćwiczeniach, jakbym nie przebiegł w realu tysięcy kilometrów i nie zrobił w całym swoim życiu miliona pompek i podciągnięć na drążku. Nie wspominałbym też Tobie o rozwoju osobistym, gdybym sam ciągle nie pracował nad lepszą wersją samego siebie.
Nie potraktuj tego jak jakieś przechwałki. Dałem tylko przykład, że szewc w dziurawych butach może okazać się kiepskim fachowcem, a teoria często nie idzie w parze z praktyką.


Uncja działania jest warta więcej niż funt teoretyzowania.
Umiejętności, a nie teorie, czynią Cię bogatym.

Thomas A. Edison ukończył tylko trzy klasy przez całe swe życie. A nie brakowało mu ani edukacji, ani pieniędzy.
Henry Ford nie zdołał ukończyć szóstej klasy szkoły powszechnej, ale znakomicie sobie radził jako przedsiębiorca.
Wiedza specjalistyczna i praktyczna należy do najwłaściwszych usług, jakich potrzebujesz.


Pewien mądry filozof powiedział, że nigdy nie nauczymy się zbyt wiele na jakiś temat, dopóki sami nie zaczniemy uczyć tego przedmiotu innych.
Osoby udzielające korepetycji są coraz lepsi w tym co robią, bo są na bieżąco z przedmiotem, którego uczą.
Ucząc kogoś, uczysz siebie.

Ci którzy przegrywają w życiu, zazwyczaj popełniają błąd polegający na uznaniu, że okres edukacji kończy się wraz z ukończeniem przez nich szkoły. Prawda zaś jest taka, że wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa szkoła.

A Ty, wybierasz praktyków, czy teoretyków? Daj znać w komentarzach.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Konsumpcjonizm

Czym wyróżnia się społeczeństwo dzisiaj? Coraz większym konsumpcjonizmem. To też odpowiedź na to, dlaczego ludzie myślą, że złotówka jest mniej warta niż kilka lat temu.

W każdym miesiącu masz do rozdysponowania przynajmniej kilka tysięcy złotych i jeśli nie masz szczelnego budżetu domowego i nie prowadzisz zestawienia finansowego (link), to z pewnością zastanawiasz się za każdym razem, gdzie to wszystko tak szybko poszło.
Niektórzy uważają, że to przez rosnące ceny. OK, może kilka lat temu ceny były średnio o kilka procent niższe, a mimo tego, wtedy też, wszystko co zarobiłeś - wydawałeś. Tak samo jak dzisiaj. A w dodatku niejeden z nas zarabiał mniej niż teraz. Inflacja od wielu lat jest na bardzo niskim poziomie. Ceny produktów też tak mocno, jak głoszą to media, nie poszły w górę.
W takim razie, co się dzieje?

Na co więc wydajemy nasze ciężko zarobione pieniądze?
Na produkty, za które trzeba płacić nieskończenie wiele razy. Rozejrzyj się wokół siebie, a zobaczysz złom i plastik, za który zapłaciłeś raz i aby z niego korzystać płacisz nadal. Mam na myśli:
- dom - wymieniłem dom tylko dlatego, że to w nim znajdują się wszystkie pasywa, które generują ogromne koszty, a sam dom lub mieszkanie może być stosunkowo niewielkim kosztem lub bardzo dużym. Koszty utrzymania pięknego domu mogą być ogromne i niekończące się. Mierz siły na zamiary. Nie możesz doprowadzić do sytuacji, że wszystko co zarobisz pochłonie Twój dach nad głową. Przed zakupem własnego gniazdka weź pod uwagę WSZYSTKIE koszty z nim związane. Jeśli zarabiasz średnią krajową nie możesz pozwolić sobie na pałac lub luksusowy dom, bo szybko pójdziesz z torbami. Niekiedy to co jest marzeniem, gdy się spełni, może stać się koszmarem;

samochody – jeszcze jakieś 20-30 lat temu, za czasów maluchów i innych Fiatów i Polonezów nie każde gospodarstwo domowe posiadało auto. Dziś rodzina, w którym nie ma co najmniej jednego samochodu jest w zdecydowanej mniejszości. Kupując samochód, płacisz za auto, a potem za… paliwo, ubezpieczenia, wymiany, przeglądy, naprawy, foteliki, akcesoria i wiele innych;
- ekspres do  kawy – jeszcze nie tak dawno, aby zrobić sobie kawę wystarczyło wsypać do filiżanki trochę zmielonego ziarna i zalać wrzątkiem. Dziś część osób nie wyobraża sobie pić innej kawy niż tej przyrządzanej z ekspresu, który kosztuje co najmniej kilka tysięcy. Decydując się na zakup ekspresu zapłacisz jeszcze za… ziarna kawy lub kapsułki, filtry, środki czyszczące, mleko, większe zużycie prądu, wymiany, serwisy itp. A tak przy okazji, kawa nie jest zdrowa, a kawa z mlekiem (link), to podwójna trucizna, dlatego w tym przypadku płacisz także zdrowiem;
- telewizor – może się wiązać z abonamentem radiowo-telewizyjnym, ale także z dodatkową płatną telewizją. Mało tego, niektóre kanały lub relacje są kodowane i aby móc je oglądać trzeba ponieść dodatkowe koszty – np. za relację w trybie pay-per-view albo VOD. Oglądając codziennie, nałogowo, telewizję tracisz jeszcze coś bardziej cennego – swój czas i swoje prawdziwe życie;
- konsole – mają mnóstwo dodatkowych akcesoriów, których nie ma w zestawie „podstawowym”, no i oczywiście różnego rodzaju gry. Można płacić w nieskończoność;
- zabawki – producenci zabawek tworzą teraz serie, gdzie jest wiele postaci i gadżetów. Jeśli dziecko się wciągnie, a Ty razem z nim, to od jednej zabawki może zacząć się cała seria, która za chwilę zostanie wrzucona w pudełko i wyniesiona do piwnicy. Ale zanim to nastąpi Ty będziesz lżejszy o kilka tysiaków;
- telefony – jeszcze 20 lat temu prawie nikt nie posiadał komórki i nie było z tego tytułu żadnych kosztów. Dzisiaj telefon ma każdy, i dziecko i senior rodu, ale to ile będzie Ciebie kosztował – koszt smartphone’a plus możliwość korzystania z niego  - może być na bardzo różnych poziomach. Jeśli wybierzesz dziecku taryfę, gdzie co kilka dni będzie prosiło Ciebie o zasilenie konta, bo znów nie może korzystać z Internetu, to będziesz bulił słono. Miej kontrolę nad kosztami wszystkich komórek w Twoim domu.

To tylko kilka przykładów, aby pokazać dlaczego myślimy, że pieniądze są coraz mniej warte. Po prostu, w odróżnieniu od przeszłości, jest tysiące rzeczy i sposobów, na które możemy wydawać więcej pieniędzy. Coś co nie było nam potrzebne wczoraj, dziś uważamy, że jest to dla nas niezbędne. W większości przypadków możesz postąpić inaczej, korzystniej finansowo. Pokus i możliwości wydawania pieniędzy jest coraz więcej.

Powyżej wymieniłem tylko te produkty lub usługi, za które płacimy często bardzo duże kwoty, a z łatwością moglibyśmy płacić mniej lub wcale. Zastanów się, czy w Twoim gospodarstwie domowym potrzebne są 4 samochody, 10 telefonów i tona zabawek. Wystarczy zmienić operatora lub taryfę, nie kupować dodatków, a z zakupu niektórych całkowicie zrezygnować.

No i będziesz miał wrażenie, że pieniądz znów ma trochę większą wartość.


Powiązane posty:
link Zestawienie finansowe
link Pij mleko będziesz miękki!

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Błonnik ≠ błonnik

Czytając dzisiejszy artykuł dowiesz się, że produkty z pełnego ziarna zbóż są niewłaściwym wyborem, a wzbogacanie dań otrębami zbożowymi powoduje uszkadzanie jelit.

Błonnik to szkielet roślin i można go znaleźć tylko w roślinach. Jest ważny dla zdrowia układu pokarmowego, ponieważ stymuluje fale skurczów mięśni, które wymuszą przesuwanie się jedzenia przez przewód pokarmowy. Jeśli w Twoim pokarmie jest mało błonnika, Twoje mięśnie jelitowe stają się słabe, w wyniku powolnego przesuwania się żywności. Może to spowodować wiele problemów, takich jak gazy jelitowe, zaparcia i zespół jelita drażliwego. Błonnik wyzwala uczucie sytości i zmniejsza prawdopodobieństwo przejadania się. Twoje ciało przystosowane jest do przetwarzania rozpuszczalnego błonnika, jaki można znaleźć w owocach i warzywach, a nie błonnika nierozpuszczalnego, jaki znajduje się w otrębach zbożowych, który jest ostry i może pozostawić mikroskopijne rany szarpane na ściankach jelit.



Ciężkostrawny błonnik nie może być strawiony i opuszcza organizm w niezmienionej formie przechodząc przez jelito cienkie. Lecz kiedy dotrze do jelita grubego, błonnik ten zostaje rozłożony przez dużą liczbę mieszkających tam bakterii. Powoduje to fermentację i wzdęcia, bóle głowy, nacisk na serce, drażliwość, zmęczenie, zaburzenia snu, zespół jelita drażliwego itp.

Lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Manchesterze, prowadzący badania nad zespołem jelita drażliwego (IBS) odkryli, że po zjedzeniu otrębów - uznanych w pewnym okresie za żywność leczącą wszystkie dolegliwości IBS - ponad połowa pacjentów czuła się znacznie gorzej. Dziś ponad 20% Brytyjczyków i Amerykanów cierpi na IBS.
Wysoka zawartość błonnika może spowodować luźne stolce. To główny powód, dla którego osoby z zaparciami używają otrębów lub wzbogaconej nimi żywności, jako sposobu na regularne wypróżnianie. Jednak dodatkowe ilości błonnika nierozpuszczalnego wypłukuje minerały z komórek jelit, osłabia perystaltykę i powoduje przewlekłe problemy z jelitem grubym. Jeśli spożycie otrębów zostanie przerwane, pojawiają się zaparcia. Kolejnym błędem żywieniowym, polecanym zresztą przez ekspertów, jest stosowanie jedzenia bez tłuszczu albo z niską jego zawartością. Jednakże, jeśli płatki zbożowe nie zawierają wystarczająco dużo tłuszczu, ich konsumenci nie otrzymują dość paliwa potrzebnego do prawidłowego trawienia i wchłaniania węglowodanów. Powoduje to, że przechodzą one przez jelito zbyt szybko. Następnie bakterie w okrężnicy działają na niestrawiony pokarm, powodując wiele nieprzyjemnych skutków ubocznych, takich jak wzdęcia, niemiłe gazy, zaparcia lub biegunki i przyrost masy ciała.

Teoria spożywania dużych ilości błonnika ma również swoje dobre strony pod warunkiem, że spożywany błonnik będzie pochodził głównie z warzyw i owoców. Czynnikiem przeszkadzającym w normalnej pracy jelit jest zbyt mała objętość odchodów. Dieta bogata w naturalny, miękki błonnik pochodzący z warzyw, daje większe objętościowo odchody, które zachowują dużo więcej wody niż dieta złożona z pokarmów przetworzonych. Przeciętny brytyjski posiłek przechodzi przez przewód pokarmowy przez 83 godziny, a kał waży średnio tylko 104 gramy. Dla porównania, brytyjskim wegetarianom zajmuje to około 41 godzin i produkują 208 gramów kału. Zaś posiłek mieszkańca wioski w Afryce, składający się z małej ilości białka i bogaty w miękki błonnik, pozostaje w układzie pokarmowym tylko 36 godzin i daje 470 gramów kału dziennie. Ludzie wyróżniający się takimi wynikami raczej nie cierpią na zaparcia i nie dodają otrębów do swojego jedzenia.
Pamiętasz tę mądrość:
w kraju, gdzie stolce są małe
potrzebne są duże szpitale.

Jest o wiele korzystniej dla organizmu, gdy otrzymuje błonnik ze świeżych owoców, sałatek, gotowanych ziaren, fasoli i innych warzyw. Zwłaszcza gotowane warzywa zawierają dużo błonnika, który wspomaga proces trawienia, ale nie obciąża jelita grubego w taki sam sposób, jak czynią to (dodatkowe) otręby. Ponadto wysoka zawartość wody w gotowanym jedzeniu i owocach ogólnie ułatwia przejście błonnika przez przewód pokarmowy.

Wpajanie, że błonnik, który dostał miano panaceum na wszelkiego rodzaju choroby, jest zdrowy, jest prawdziwe tylko częściowo. Niestety, nikt nie dzieli błonnika na rozpuszczalny, miękki - pochodzący z warzyw, i nierozpuszczalny, twardy - zawarty w zbożach. Handlowcy szybko dostrzegli potencjał w błonniku i dołączyli do wychwalania otrębów. Rekomendacja doktora Burkitta z lat 70. ubiegłego wieku dotyczyła jednak błonnika z warzyw. Otręby - włókno zbożowe - mają znacznie wyższą zawartość błonnika. Jako praktycznie bezwartościowy produkt uboczny procesu mielenia, otręby były wyrzucane. Niemal z dnia na dzień stały się wysoko cenionym źródłem dochodu. Chociaż całkowicie niejadalne, lecz mylnie poparte hipotezą błonnikową doktora Burkitta (która dotyczyła błonnika z warzyw), otręby stały się promowane jako cenny składnik pokarmowy. Kojarzenie błonnika pokarmowego wyłącznie z otrębami jest pomyłką i błędem.

Chociaż błonnik w warzywach i owocach jest zupełnie nieszkodliwy dla organizmu, to błonnik z otrębów zbożowych powinno się wykluczyć, ponieważ stanowi on poważne zagrożenie dla zdrowia. Jedzenie żywności wzbogaconej o błonnik z otrębów może zakłócić podstawowe procesy fizjologiczne. Absorpcja żywności przez ścianki jelit nie powinna być spowalniana ani przyspieszona. Błonnik (nierozpuszczalny) nienormalnie przyspiesza transport żywności przez jelita, co prowadzi do pogorszenia wchłaniania składników odżywczych. Jedzenie żywności wzbogaconej w błonnik lub środki spożywcze zawierające drażniący błonnik, może znacząco zakłócić wchłanianie mikroelementów: żelaza, wapnia, fosforu, magnezu itd. oraz makroelementów i witamin, zwłaszcza tych rozpuszczalnych w tłuszczach, czyli A, D, E i K.

Badania porównujące zdolność organizmu do wykorzystania składników odżywczych z pieczywa pełnoziarnistego i białego pokazują, że badani wchłaniali więcej żelaza z białego chleba niż z pieczywa pełnoziarnistego. Co ciekawe, choć pieczywo pełnoziarniste zawiera 50% więcej żelaza niż biały chleb, organizm nie był w stanie go wydobyć.
Wyniki te są szczególnie niepokojące dla osób cierpiących z powodu dolegliwości związanych z niedoborami żywieniowymi. Mania "jedz codziennie błonnik" może sprawić, że pewna grupa konsumentów znacznie ryzykuje pogorszenie stanu zdrowia przez jedzenie zbyt dużej ilości szkodliwego błonnika w swoich posiłkach.

Zagrożenia jakie mogą wystąpić to:
- osteoporoza - choroba kruchych kości - zwłaszcza u kobiet po menopauzie,
- spożywanie "anty-odżywczych" produktów takich jak błonnik pokarmowy znacznie zwiększa ryzyko niedokrwistości wywołanej niedoborem żelaza,
- konsekwencją niedoboru żelaza i cynku, związanego ze spożywaniem błonnika z otrębów, może być depresja, anoreksja, niska waga urodzeniowa, powolny wzrost, upośledzenie umysłowe, brak miesiączki.
Zwłaszcza dzieci i kobiety w ciąży, czyli wszyscy, u których potrzeby mineralne są większe, nie powinni spożywać błonnika z otrębów i ograniczyć spożycie zbóż z dużą zawartością błonnika.


7 ważnych sugestii dotyczących spożywania błonnika:
Błonnik z warzyw i owoców - korzystny dla zdrowia.
Unikaj nadmiernego spożycia błonnika ze zbóż - może podrażniać i ranić jelita.
Nie jedz otrębów i nigdy nie dodawaj ich do jedzenia!
Warzywa i owoce możesz jeść praktycznie bez ograniczeń; zawierają one tzw. miękki, korzystny dla zdrowia, błonnik.
• Kaszę lub płatki zawsze gotuj nawet jeśli są to płatki błyskawiczne, gdzie producent wypisuje na opakowaniu, że można spożywać bez gotowania; gotowanie znacznie obniża poziom błonnika.
• Na śniadanie zamiast owsianki częściej spożywaj jaglankę (ugotowaną kaszę jaglaną - link) albo jaglany pudding (link), ryż basmati itp., czyli zboża z mniejszą zawartością błonnika.
• Nie jedz chleba pełnoziarnistego; oprócz dużej zawartości niekorzystnego błonnika, podnosi indeks glikemiczny mocniej niż baton czekoladowy.
• Do przyrządzania własnych wypieków nie używaj mąki pełnoziarnistej! z pszenicy, orkiszu, żyta, owsa, czyli ze zbóż zawierających dużą ilość błonnika nierozpuszczalnego.

Oddziel ziarno od plew.


Powiązane posty:
link Wydalanie
link Jagły, cz. I - kasza jaglana
link Jagły, cz. III - jaglany pudding

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 11 kwietnia 2019

Dąż do mistrzostwa

Już kilka razy polecałem wykonywanie co najmniej 10 tys. kroków każdego dnia jako najprostszy sposób i klucz do szczupłej sylwetki.
Teraz czas abyś zapoznał się z regułą 10 tys. godzin.
Aby zostać ekspertem w danej dziedzinie potrzebne jest uczenie się i zgłębianie danego tematu przez 10 tys. godzin. W 1993 roku psycholog K. Anders Ericsson opublikował na łamach periodyku „Psychological Review” artykuł zatytułowany - "Rola wytrwałych ćwiczeń w osiąganiu doskonałości". Tekst stał się punktem zwrotnym w rozumieniu mistrzostwa i obalił mit, jakoby ekspert w jakiejś dziedzinie miał być koniecznie utalentowany, naturalnie uzdolniony, czy wręcz urodził się cudownym dzieckiem. Ericsson odkrył przed nami tajniki mistrzostwa i opracował koncepcję „reguły 10 tysięcy godzin”. Jego badania wykazały, że wirtuozeria w różnych dziedzinach ma wspólny mianownik w postaci celowych, regularnych, wieloletnich ćwiczeń, dzięki którym mistrzowie stają się tym, kim są - elitą. W jednym z badań udowodnił, że ci skrzypkowie, którzy do dwudziestego roku życia poświęcili na ćwiczenia ponad 10 tysięcy godzin, osiągnęli wyraźnie wyższy poziom od reszty. Stąd nazwa reguły. Wielu wybitnych wykonawców dochodzi do mistrzostwa w ciągu około dziesięciu lat, co oznacza trzy godziny ćwiczeń dziennie, każdego dnia przez 365 dni w roku. Zainwestowane godziny przekładają się na doświadczenie. Czas spędzany na doskonalenie się w pewnej dziedzinie zawsze będzie więcej wart niż naturalny talent. Choć niektórzy uważają nawet, że talent nie istnieje.
"Talent wart jest mniej niż sól kuchenna. Tym co oddziela jednostki utalentowane od ludzi sukcesu, to mnóstwo ciężkiej pracy" - Stephen King

Jest jednak druga strona tej teorii. Niektórzy od początku mają znacznie więcej w danej dziedzinie niż inni, bo mają lepsze uwarunkowania i predyspozycje. Zresztą widać to u dzieci. Na starcie ktoś jest lepszy lub gorszy w danej dyscyplinie. Dlatego są przeprowadzane selekcje.
I tutaj znowu wracamy do teorii Ericssona: pracując więcej niż inni można dogonić pozostałych, a nawet ich wyprzedzić.


Każdy zwycięzca ma na swoim koncie wiele przegranych, a każdy mistrz musiał niejeden raz zadowolić się drugim miejscem. Roger Federer uznawany jest za najlepszego tenisistę wszech czasów, a mimo to nie wygrywa każdego gema, seta czy meczu. Zdarza mu się trafić w siatkę lub zaserwować w aut. W ciągu jednego meczu popełnia kilkanaście lub kilkadziesiąt błędów. Gdyby poddawał się po nieudanym zagraniu, zawsze przegrywałby z kretesem. Mistrz uczy się na własnych błędach, analizuje przyczyny straconych punktów i pozostaje w grze – właśnie dlatego jest mistrzem. Czy Federer zawsze stara się perfekcyjnie uderzać piłkę i wygrywać każdy gem, set i mecz? Oczywiście – i Ty też powinieneś się starać, by wszystko, co robisz, wykonywać jak najlepiej. Pracuj ciężko. Ćwicz. Opanuj podstawy. Nie żałuj wysiłku. Czasem Ci nie wyjdzie, ponieważ droga do mistrzostwa prowadzi przez niepowodzenia.
"Tylko Ci, którzy ważą się ponieść największą porażkę, mogą odnieść największy sukces" – Robert F. Kennedy

Podchodź do swojego ulubionego tematu z nastawieniem osiągnięcia doskonałości. Wtedy będziesz najbardziej produktywny, a w konsekwencji staniesz się najlepszym, jakim możesz się stać. Im bardziej produktywny jesteś, tym większa szansa, że Twoja praca przyniesie niespodziewane, dodatkowe korzyści, które w przeciwnym razie przeszłyby Ci koło nosa. Dążenie do doskonałości procentuje.

"Gdyby ludzie wiedzieli jak ciężko musiałem pracować, by dojść do mistrzostwa w swoim fachu, wcale nie wydawałoby się to już tak cudowne" - Michał Anioł

W drodze podążania do mistrzostwa będzie rosła Twoja pewność siebie i kompetencje. Pozwoli to łatwiej osiągać poboczne cele oraz realizować i przyspieszać inne sprawy. Wiedza przyciąga wiedzę, a umiejętności rodzą kolejne umiejętności.
Droga do mistrzostwa nigdy nie przestaje być pasjonująca, ponieważ nigdy się nie kończy. Nie może się skończyć, bo nie można stać się doskonałym. Można tylko do doskonałości dążyć. Nawet mistrz cały czas się uczy.
Droga do mistrzostwa nigdy się nie kończy.


Wiele osób traktuje mistrzostwo jako zwieńczenie - koniec drogi, ale jest to nieustanna podróż, pewien sposób myślenia i działania. Osiągnięcie mistrzostwa to przeszłość, a w przyszłości znów stajemy się uczniami. Mistrzostwo oznacza bycie specjalistą w tym, co już się opanowało i uczniem w tym, czego się jeszcze nie zna.

Nauczyciel przychodzi wtedy, kiedy uczeń jest gotowy.

Nie musisz być najlepszy we wszystkim co robisz. Pokora to największy mistrz.

Warto doskonalić to co robimy, aby dojść do najwyższego poziomu. Duże pieniądze są pochodną dobrze wykonywanej pracy.


Powiązane posty:
link 10 tys. kroków i 10 pięter

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

wtorek, 9 kwietnia 2019

Bieganie - tysiące powodów

Aby zacząć biegać nie potrzebujesz szczególnej techniki. Nie musisz też szukać odpowiednich tras. Biegać można niemal wszędzie. Nawet na klatce schodowej po schodach jak nie chcesz wystawiać nosa na zewnątrz. Gdy jesteś w kiepskiej formie przebiegnij nawet najmniejszy dystans. Jutro albo pojutrze przebiegniesz więcej. Sam fakt, że zacząłeś biegać, pozwoli Ci na nowo odkryć radość i instynktowną przyjemność z ruchu. Poczujesz się jak radosne dziecko. Nie przejmuj się prędkością. Możesz też zrobić sobie marszobieg, czyli trochę podbiec, a następnie przejść do marszu, a potem znowu do truchtania. Pod górkę możesz też podchodzić. Biegnij powoli. Jeśli możesz swobodnie rozmawiać, to znaczy, że tempo jest właściwe. Jeżeli nie jesteś w stanie wydobyć z siebie głosu, to biegniesz za szybko i zbytnio się forsujesz. Z czasem wydłużaj dystans.

Byliśmy w odwiedzinach u przyjaciół i przy okazji przebiegłem Półmaraton Dąbrowski w 2012 roku

Tysiące powodów:
*Poprawisz kondycję.
*Zrzucisz kilogramy.
*Pozbywasz się kałduna.
*Pomoże Tobie rzucić palenie lub uwolnić się od innych złych nałogów. Przy okazji, wraz z bieganiem, najprawdopodobniej zdobędziesz jeszcze inne dobre nawyki; zaczniesz zwracać większą uwagę na inne aspekty zdrowotne, jak odżywianie.
*Podczas biegania masz czas na myślenie.
*albo możesz wyłączyć myśli i dać odpocząć umysłowi.
*Bieganie jest sposobem na życie (hobby, sposób spędzania wolnego czasu, aktywny odpoczynek).
*Pomaga unikać chorób i otyłości.
*Uspokaja.
*W zdrowym ciele zdrowy duch.
*Sprzyja w poznawaniu ludzi i zawieraniu nowych znajomości.
*Dodaje wiary w siebie - czujesz, że możesz wszystko.
*Pokonuje własne słabości - przekraczasz kolejne ograniczenia, które są tylko w Twojej głowie.
*Łamiesz schematy.
*Jest praktyczne – biegać możesz wszędzie, także w czasie wakacji.
*Zwiedzasz swoje miasto,
*a nawet możesz zwiedzać świat, jeżdżąc po to ażeby penetrować różne zakątki świata lub uczestniczyć w zawodach biegowych
*i bez względu na to, które miejsce zajmiesz, dostaniesz pamiątkowy medal.
*Odkrywasz nowe miejsca.
*Urozmaicasz sobie życie.
*Stajesz się dumnym sportowcem(-amatorem).
*Jest tanie – nie wymaga specjalistycznego sprzętu.
*Biegać każdy może – niezależnie od wieku, płci, wyznania, przekonań. Każdy potrafi biegać. A Twoja technika będzie poprawiała się z treningu na trening.
*Możesz zdrowo rywalizować mierząc się z innymi i z samym sobą w zawodach
*albo możesz tylko spokojnie truchtać i np. słuchać muzyki, audiobooka lub podcast.
*Wyzwala uśmiech.
*Uwalnia endorfiny, hormony szczęścia.
*Wzmacniasz kości, mięśnie, ścięgna i stawy.
*Hartujesz swoje ciało – zwłaszcza kiedy biegasz w różnych warunkach i o każdej porze roku,
*i ducha też - wzmacniasz wolę, działasz, walczysz z samym sobą i wychodzisz zwycięsko, bo każdy kto biega - wygrywa.
*Wzmacniasz układ odpornościowy, czyli mniej chorujesz.
*Poprawiasz siłę i koordynację.
*W czasie biegania mogą przychodzić pomysły albo rozwiązania problemów.
*Przedłuża życie – naukowcy twierdzą, że brak aktywności fizycznej i słaba kondycja, to czynniki ryzyka przedwczesnej śmieci.
*Zmniejszasz oznaki starzenia – przyspiesza krążenie krwi, co pobudza produkcję kolagenu, białka odpowiedzialnego za elastyczność skóry.
*Zapobiega nadciśnieniu i pomaga je leczyć.
*Powoduje, że serce wydajniej pracuje i jest wzmocnione – podczas biegu serce bije znacznie szybciej, aby przepompować więcej krwi do mięśni. Dzięki temu podczas spoczynku bije wolniej, wysyłając tę samą ilość krwi do tkanek.
*Otyłość, cukrzyca i wiele innych chorób nie powinny Ci zagrażać.
*Zmniejsza trądzik – regularne bieganie powoduje obniżenie poziomu tłuszczu we krwi, co hamuje nadmierną aktywność gruczołów łojowych. Ponadto pocenie się podczas ćwiczeń pomaga odblokować pory oraz pozbyć się toksyn z organizmu.
*Zmniejsza ryzyko wystąpienia schorzeń zwyrodnieniowych wzroku.
*Poprawia trawienie.
*Długie, powolne bieganie wzmacnia serce i płuca, poprawia krążenie, zwiększa metabolizm i wydajność mięśni.
*Poprawia zdolność rozumowania dzięki zwiększeniu przepływu krwi.
*Wspomaga inne pasje.
*Powoduje „euforię biegacza” - wielu naukowców twierdzi, iż źródłem „euforii biegacza” jest zwiększony poziom endorfin i endokannabinoidów – organicznych związków chemicznych, wpływających na mózg i produkowanych w dużych ilościach przy wysiłku fizycznym – w jego organizmie. Krótko mówiąc, jesteś na pozytywnym haju.
*Zwalcza depresję i chandrę, bo wyzwala endorfiny i serotoninę. Daje pozytywne emocje, mimo zmęczenia fizycznego po treningu.
*Pomaga się odstresować.
*Poprawia życie seksualne – stajesz się bardziej atrakcyjny, pewny siebie, zwiększa się poczucie własnej wartości i poziom energii a redukuje uczucie stresu i niepokoju. Te pozytywy przekładają się także w łóżku.
*Daje jasność umysłu – nie jesteś „zadżumiony”.
*Zwiększa odporność na ból.
*Uczy samodyscypliny.
*Lepiej śpisz, bo jesteś dotleniony i zmniejszasz niepokój. A dobry sen wpływa na lepszą formę.
*Stajesz się silniejszy.
(…)

I wiele wiele innych. Każdy znajdzie swoje powody. Któreś z wymienionych lub zupełnie swoje, unikatowe i oryginalne. A jakie są Twoje powody biegania? Podziel się w komentarzach.

Tysiące powodów, by to po prostu robić.

Nieważne jaki masz powód, nieważne jaki masz problem, stosuj to samo rozwiązanie: nie zatrzymuj się!


Powiązane posty:
link Jak zacząć ćwiczyć?
link Pragnienie ruchu
link Uzdrawiający bieg
link Zwolnienie z WF
link Oddychanie

Chciałbyś zadać pytanie, pisz śmiało. Postaram się pomóc.
Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.