czwartek, 21 maja 2020

W lesie

Minioną niedzielę spędziliśmy jak zwykle rodzinnie i głównie w terenie.
Tym razem byliśmy na dużym leśnym spacerze i małym szaberku.

Oto owoce naszej wyprawy:
Konwalie
Pędy sosny
Pokrzywa
W domu pachnie konwaliami jak J'adore.

Z pędów sosny powstaje syrop

A z pokrzywy została zrobiona nalewka pokrzywowa (ocet pokrzywowy) - o której szerzej napiszę w następnym tygodniu.
Pozostałe zmielone liście pokrzywy zostały wykorzystane do obiadu - jako a'la szpinak.

Spaghetti z pokrzywą


Wpis dedykuję dla tych co byli oburzeni zakazem wejścia do lasu, a nigdy do lasu nie chodzą 😊.

My uwielbiamy chodzić do lasu.
Zachęcam i Was.

Udanych leśnych wędrówek.

czwartek, 14 maja 2020

Na czym tracisz pieniądze?, cz.II

Większość osób żyje w stereotypowym przeświadczeniu i dla nich oszczędzanie równa się życie w ubóstwie i odmawianie sobie przyjemności. Na myśl o oszczędzaniu, mają wyobrażenie skąpej staruszki, która kisi emeryturę w skarpecie albo pojawia im się obraz Sknerusa McKwacza, który nic nie robi prócz oszczędzania dla samego oszczędzania.

W odpowiedzi na mój poprzedni wpis dostałem taką oto wiadomość:

"Paweł, przecież każdy wie, że przyjemność kosztuje, po co to uświadamiać, każdy ma swój rozum i robi ze swoimi pieniędzmi co chce".
"Zasada nr 1: Nie trać pieniędzy. Zasada nr 2: Nigdy nie zapomnij o zasadzie nr 1" (Buffett).
Naprawdę, marną przyjemnością jest degradowanie zdrowia i zubożanie się poprzez przykładowo: palenie papierosów, upijanie się alkoholem, picie napojów energetycznych, kawy latte i innych szkodliwych używek, jedzenie przetworzonego żarcia, słodyczy lub np. uciekanie do świata wirtualnego poprzez gry, zakupoholizm 
dla lepszego nastroju oraz wyrzucanie i niekończące się marnowanie. Stać Cię na lepsze przyjemności niż niszczenie siebie i naszej planety.



Zdaję sobie sprawę, że każdy działa według schematów i wypracowanych przez lata nawyków. Dla jednych przyjemnością będzie papieros, a dla drugiego 50 pompek. Papieros kosztuje pieniądze i zdrowie, czyli działa negatywnie, natomiast ćwiczenia, owszem, kosztują trochę wysiłku, ale w efekcie działają pozytywnie.

Oczywiście każdy z nas jest inny i "każdy ma swój rozum". Chcę zauważyć jednak, że rozum nie zawsze może być użyty w sposób dobry i właściwy dla samego siebie i dla innych. Nasze rozumy mogą również szkodzić i wpakować w kłopoty.

Przyjemność kosztuje tego, który nieumiejętnie zarządza budżetem.
Jeśli ktoś bierze pożyczkę na samochód, telewizor, wycieczkę, czy na jakąkolwiek konsumpcję, to wtedy ta "przyjemność" rzeczywiście słono kosztuje. Stajesz się tzw. współczesnym niewolnikiem - niewolnikiem pieniądza. Musisz przez długi czas i z nawiązką (z odsetkami) spłacać zaciągnięte długi. Czasami się zdarza, że dana rzecz staje się dla Ciebie już bezużyteczna, a całkowita zapłata za ten przedmiot wciąż ciąży na Twoich barkach i nadal drenuje Twoją kieszeń. Okropne uczucie, prawda?

Natomiast, kiedy kupujesz z pieniędzy, które już zarobiłeś, a najlepiej z reinwestowanych środków, to wtedy odkrywasz zupełnie nowe perspektywy. Odkrywasz wolność. Nie jesteś już niewolnikiem.

Zarabianie - oszczędzanie - inwestowanie,
(a dopiero na końcu) wydawanie.



Odpowiedz sobie na pytanie: jak i z czego będę żyć na emeryturze, kiedy będę musiał przeżyć za np. 40% pieniędzy, którymi teraz dysponuję? A to i tak bardzo dobry scenariusz dla osoby, która uważa, że "państwo" zaopiekuje się nim na emeryturze. Otóż państwo powinno zrekompensować Twoje składki, ale po prostu nie da rady tego zrobić. Nie zmawiaj sobie, że otrzymasz kiedyś godną emeryturę, bo pewnego dnia po prostu poczujesz się oszukany. Wynika to z prostego faktu: ZUS już teraz nie ma żadnych pieniędzy, które dotąd wpłacałeś!

Dlaczego wspomniałem o ZUS-ie? Bo ZUS oraz obecny rząd działają jak większość ludzi. Są przekaźnikami pieniądza. Wszystko co dostają, wydaje na bieżąco.
A dodatkowo zapożyczają się, co stale powiększa dług publiczny.
Gdybyś Ty postępował z takim rozmachem, to już dawno skończyłbyś w więzieniu albo na szubienicy.

Umiejętność nauczenia się życia poniżej swoich możliwości finansowych pozwoli nie tylko gromadzić nadwyżki, ale także może nauczyć gospodarności i wyrobić nawyk odnajdywania dodatkowych źródeł dochodu.


Niezależnie ile masz lat i w jakiej jesteś kondycji finansowej i zdrowotnej, zmieniaj po kolei mocno w Tobie zakorzenione złe nawyki i przekonania. 
Zastanów się raz jeszcze, na czym tracisz swoje ciężko zarobione pieniądze oraz swoje zdrowie? Pozorne przyjemności są nic niewarte. Wbrew pozorom, najcenniejsze dla wszystkich z nas jest to, za co nie zapłaciłeś ani grosza. Doceń to najbardziej!



Powiązane posty:
link Na czym tracisz pieniądze?
link Dodatkowe źródła przychodu

Bardzo dziękuję za Waszą aktywność.
Zapraszam do dyskusji i konstruktywnych wypowiedzi.

czwartek, 7 maja 2020

Na czym tracisz pieniądze?

Szczególnie teraz, w dobie kryzysu, niektórzy będą zmuszeni zacisnąć pasa i nauczyć się uszczelniać budżet domowy.
Nie wiesz, gdzie ucieka Tobie najwięcej pieniędzy? Podpowiem Ci:
1. Efekt "latte". Do kawki dochodzi czasem jakieś ciastko, może jakaś gazetka i robi się z takiej chwili przerwy i pozornego relaksu jakaś sumka. Może dzisiaj jest to niewiele, ale w skali miesiąca, czy roku - na pewno znaczna.
2. Papierosy. A także inne paskudztwa, które codziennie kupujesz, drenując swój portfel i niszcząc tym samym swoje zdrowie. Mam tutaj jeszcze na myśli: napoje energetyczne, słodkie przekąski, fast foody, (wyżej wymienioną) kawę i inne.
3. Chwilówki. Wszelkie pożyczki konsumpcyjne są bardzo szkodliwe dla Twoich osobistych finansów. Są betonowym kołem ratunkowym - nie pomagają tylko pogłębiają Twoje problemy finansowe. Wiem, że to jest "byznes", ale proszę Cię panie Kurski, nie puszczaj Mr Hajsów ani innych Bocianów w TVP ABC.


4. Karty kredytowe. Podobnie jak chwilówki, karty kredytowe mają na celu pożyczanie pieniędzy na procent. Z pozoru nie wiążą się z dużymi opłatami, ale po przekroczeniu okresu na spłatę zadłużenia mają bardzo duże koszty.
5. Opłaty bankowe. -za prowadzenie rachunku, -za przelewy, -za wypłatę gotówki z bankomatów, -za karty płatnicze itp. Koszty bankowe można, a nawet trzeba zminimalizować do zera.
6. Ubezpieczenia. Ubezpieczyć można chyba wszystko. Najbardziej rozwalają mnie ubezpieczalnie, które proponują dwa w jednym - ubezpieczenie i oszczędzanie. Omijaj takie formy z daleka. Generalnie większość ubezpieczeń nie ma większego sensu. Moją opinię nt. ubezpieczeń można przeczytać we wpisie polisy ubezpieczeniowe
7. Piramidy finansowe. Wszelkie formy MLM - marketingu wielopoziomowego - można o kant dupy potłuc. Szacuje się, że 99% uczestników MLM nie zarabia, a traci pieniądze. To jest chyba wystarczający argument. Tak samo uważaj i sprawdzaj dokładnie wszelkie formy lokowania kapitału. Jeśli ktoś lub coś, jak np. legendarny Amber Gold, oferuje Tobie kilkanaście procent, zwłaszcza kiedy konta oszczędnościowe i lokaty szorują przy zerze, to wiedz, że czarów nie ma.
8. Niepotrzebne abonamenty. -za tysiąc kanałów telewizyjnych, -za Netflixa, -za hiper szybki światłowód. Część comiesięcznych zobowiązań można znacznie zredukować, np. poprzez obniżenie abonamentów za usługi telekomunikacyjne. A z niektórych usług, z których nie korzystacie, można całkowicie zrezygnować.
9. Kupowanie przedmiotów z gier. Już samo granie w różnego rodzaju gry nie przynosi najczęściej żadnej korzyści, a tylko powoduje stratę czasu i zdrowia. Pomijając fakt kosztów gier, prądu i bezproduktywnego siedzenia, to są jeszcze maniacy, którzy płacą za wirtualne przedmioty, np. jakieś miecze, żeby przejść na kolejny level. Idiotyzm totalny.
10. Spontaniczne zakupy. Kupuj potrzeby, a nie zachcianki! Nie kupuj na pusty żołądek. Na zakupy (spożywcze) idź zawsze z listą zakupów. Nie kupuj dodatkowych gwarancji, bo zazwyczaj jest to nieopłacalne; i tak często się zdarza, że gwarancja nie jest przyznawana, np. "z powodu uszkodzenia mechanicznego". Jeśli masz zamiar kupić coś, co ma służyć na lata, to poczytaj o tym produkcie i przemyśl dobrze zakup (nie musisz podejmować decyzji od razu; prześpij się z tym), tak abyś był zadowolony nawet po kilku latach. Nie daj się naciągać. Dotyczy to także zachcianek ze strony dzieci. Zamiast ulegać, lepiej wytłumacz dlaczego nie warto tego czegoś kupić. Czasem nie będzie łatwo, ale jest to lepsze rozwiązanie od godzenia się na wymuszanie i zakup każdego badziewia.
11. Kupowanie markowych rzeczy. Znacznie lepiej jest kupować jakość, a nie logo. Drogie nie zawsze idzie w parze z najlepszym produktem. Często płacimy tylko za znaczek firmy. Są zamienniki w tej samej jakości, z ceną nawet kilka razy mniejszą.
12. Kupowanie nowości. Posłużę się przykładem. W 2016 roku kupiłem najnowszy zegarek Garmin. Wówczas trzeba było zapłacić za niego w Polsce 1300 zł, a ja zapłaciłem 900. Z elektroniką opcje alternatywne są takie: - poczekać kilka miesięcy, aż cena trochę spadnie (raczej odpada, bo chcesz teraz); - poszukać, czy w innych krajach można kupić ten sam produkt taniej; - znaleźć kogoś, kto sprzedaje po cenie hurtowej. Ja skorzystałem z tej trzeciej opcji.
Mimo tego, że pojawiło się już kilka nowszych wersji przykładowego smartwatcha, to nadal ten "stary" mi służy, a i technicznie zawiera wszystko co potrzeba. Kupowanie flagowców co roku nie jest potrzebne.
13. Kupowanie super-produktów. Kupowanie odkurzaczy z silnikiem rakietowym, wszystkich magicznych odchudzaczy, "zdrowych" suplementów, uzdrawiającej wody i tego typu cudów. Nie daj się rąbać na kasę.
14. Kupowanie tony zabawek. Słyszałem wiele razy stwierdzenie: "na dzieciach się nie oszczędza". Sprawdź tylko ile zabawek i gadżetów mają Twoje dzieci. "Ja nie miałem, to moje dziecko będzie miało wszystko" - tak, wszystko prócz Ciebie. Dla dziecka najważniejsza jest Twoja uwaga, obecność i miłość, a nie tona plastikowych śmieci. Nie twierdzę, że moje dzieci nie mają zabawek. Mają mnóstwo. Ale aby ograniczyć ich liczbę robimy inaczej. Jeśli chcą mieć "nową" zabawkę, to nieraz albo się z kimś wymieniamy albo sprzedajemy i za te pieniądze kupujemy inne zabawki. Są jeszcze inne sposoby, które stosujemy. Ważne żebyś nie wydawał pól wypłaty na klocki lego, a później na konsole i inne drogie, a z czasem nic niewarte zabawki.
15. Pakowanie się w promocje. Promocja w sklepie nie zawsze jest promocją dla Ciebie. Często tylko kilka produktów rzucone jest po tańszej cenie, a pozostałe mogą być nawet droższe niż u konkurencji. Dodatkowo, zdarza się, że aby skorzystać z danej promocji chcą od Ciebie żebyś zapisał się do programu lojalnościowe lub podał swojego maila i nr telefonu. Albo będą chcieli żebyś kupił coś, czego kupić wcale nie chciałeś. Pamiętaj, że to Ty masz skorzystać z promocji, a nie nabić się w butelkę.
16. Marnowanie. Sprawa dotyczy szczególnie prowiantu. Ludzie wyrzucają i marnują mnóstwo jedzenia! Pilnuj, aby nic się nie marnowało. Rób codziennie przegląd lodówki, a co jakiś czas przeglądaj szafki z artykułami mającymi dłuższą datę przydatności (przy okazji zawsze będziesz miał porządek). Planuj posiłki i rób listę zakupów. Na talerz nakładaj dokładnie tyle, ile zjesz. Nie wyrzucaj! Zagłębiając się w temat, to oprócz spożywki, często zamiast kupować nowe, można naprawić lub przerabiać stare.
17. Wchodzenie w "inwestycje", których nie rozumiesz. Nie wchodź w coś tylko dlatego, że ktoś Ci w internetach powiedział, żeby w to wejść. Jak jakieś aktywa są bardzo popularne, to jest to prawdopodobnie dobry znak, że trzeba z tych inwestycji wychodzić, a nie je kupować. Tutaj bardzo ważna jest ciągła edukacja. Nie można ulokować pieniędzy w coś, tylko dlatego, że poradziła nam to miła pani z okienka w banku albo w doradztwie finansowym. Musisz mieć pełną świadomość decyzji i ryzyka. Pełen bilans zysków i strat.

Inwestuj tak żeby nie stracić. Chroń kapitał.
Minimalizuj straty, maksymalizuj zyski.


Powiązane posty:
link Na czym tracisz pieniądze?, cz. II
link Palenie - ile Cię kosztuje?
link Polisy ubezpieczeniowe

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 30 kwietnia 2020

Sceptycyzm

Tytuł tego wpisu jest przewrotny, tak jak przewrotne potrafi być życie.
Człowiek jest kowalem swego losu, ponieważ jest władny wpływać na swe myślenie. Pod warunkiem, że karmi siebie właściwą karmą.

Świat oparty jest na absurdach. Potrzebujesz mieć otwarty umysł na różne aspekty życia. Tylko w taki sposób będziesz mógł się rozwijać oraz chronić siebie i swoich najbliższych.
Nie wszystko co było słuszne kiedyś, jest dobre dzisiaj. Nie zawsze przyjęta prawda, przez większość ludzi, oznacza prawdę ostateczną. Świat opiera się na kłamstwach, a kłamstwo powtórzone setki razy i przekazane z ust do ust, staje się prawdą, mimo, że nią nie jest.


Powierzanie swojego największego aktywa - zdrowia - w 100% światu farmaceutycznemu jest niedorzecznością. Niezrozumiała jest dla mnie wiara w leki, czyli truciznę, a odrzucanie naturalnych, metod, które mają wiarygodne i naukowe uzasadnienia. A traktuje się te metody jak przeżytek i znachorstwo.
Naturalną metodą na otyłość jako chorobę cywilizacyjną, która jest początkiem praktycznie wszystkich innych chorób, jest zmiana stylu życia, nawyków żywieniowych, ciągłe wdrażanie ćwiczeń fizycznych, zdecydowanie większy ruch, a nie garść "lekarstw". Oczywiście, prościej jest wziąć tabletki. Nie kosztuje to praktycznie żadnego wysiłku.
Tak samo prosto jest nie pracować, oddać się komuś w opiekę, wziąć zasiłek.

Ocknij się!
Twoim zdrowiem, Twoją rodziną, Twoimi finansami, Twoim życiem, Tobą - tylko Ty jesteś w stanie najlepiej się zatroszczyć.

Człowiek jest twórcą swego losu, swej ziemskiej doli, a zwłaszcza swego poziomu majątkowego. Jeśli będziesz robił to co wszyscy - narzekał, złorzeczył, nie budował - to zawsze będziesz słaby i zależny. Ten standard zachowania, to niedowierzanie i powątpiewanie w siebie. Potrzebujesz wyjść poza te ramy.

Cechą charakterystyczną wszystkich istot ludzkich jest sceptycyzm w stosunku do nowych, czy innych idei. Sceptycyzm to cecha ludzi małej wiary. Wyróżniają się nią osoby, które nie chcą sami zweryfikować wiele tematów. Za herezję uznaje się zdrowy rozsądek.
Społeczeństwo zawierza tylko powszechnym praktykom i sponsorowanym doniesieniom z mediów.


Ważne żeby umysł był kontrolowany.

Nie wierz telewizji i najpopularniejszym mediom.
Czytaj, ucz się, sprawdzaj, weryfikuj.
Bądź czujny i miej otwarty umysł.


Powiązane posty:
link Telewizja kłamie
link Jesteś sterowany

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 23 kwietnia 2020

Azotany i azotyny

Kilkakrotnie pokazywałem, dlaczego mięso nie powinno królować w jadłospisie człowieka (linki z tamtymi wpisami znajdziesz na końcu).

Często słyszę stwierdzenie, ale "przecież warzywa też zawierają chemię". Tak, m. in. azotany - sole kwasu azotowego - które mają zastosowanie jako nawóz. W wyniku stosowania azotanów warzywa mają podwyższoną jego zawartość. Jednak bardzo rzadko się zdarza, aby zawartość związków azotowych w warzywach przekraczała dopuszczalne normy. Dla przykładu, ilość azotanów w pomidorze wynosi średnio 6,5 mg/kg, a wartością dopuszczalną jest aż 200 mg/kg.


Trzeba zwrócić uwagę, że azotany w dużych dawkach przekształcają się w azotyny, a to właśnie one stwarzają niebezpieczeństwo dla zdrowia.
Oprócz tego, że azotany w dużych dawkach przekształcają się w toksyczne azotyny, to same azotyny występują w przetworach mięsnych, gdzie są używane jako konserwant chroniący przed jadem kiełbasianym oraz w produktach mlecznych.
Nadmierna ilość azotynów w żywności jest niebezpieczna dla zdrowia i może prowadzić do nowotworów.

Azotany - występujące w roślinach - są generalnie bezpieczne dla człowieka. Dopuszczalne spożycie azotanów wynosi 5 mg dziennie na kilogram masy ciała. To oznacza, że osoba ważąca 70 kg może spożyć do 350 mg azotanów dziennie. Skoro średnia zawartość w pomidorach to 6,5 mg/kg pomidorów, to proszę zobaczyć jak ciężko jest przekroczyć dzienny limit. Jeśli nawet jakimś trafem dopuszczalne spożycie azotanów zostałoby przekroczone, dopiero wówczas całkiem bezpieczne azotany przekształcają się w toksyczne azotyny.
Natomiast azotyny występujące w produktach mięsnych i mleczarskich stają się od razu toksyczne w zbyt dużych dawkach. Dopuszczalne spożycie dla azotynów wynosi tylko 0,1 mg dziennie na kilogram masy ciała. 70-kilowy osobnik może przyjąć zaledwie 7 mg szkodliwych związków, gdzie np. ilość azotynów w peklowanych produktach mięsnych może sięgnąć nawet 180 mg/kg.

Poza tym w procesie gotowania zawartość azotanów w warzywach zmniejsza się średnio o połowę (pozostała ilość pozostaje w wywarze). Stężenie azotanów w świeżo wyciskanych sokach jest również nieco mniejsze niż w surowych warzywach.

Związki azotu mogą występować także w wodzie pitnej. Jony te w niewielkiej ilości występują naturalnie, ale ich zawartość może zostać znacznie powiększona poprzez przedostawanie się w wyniku wypłukiwania z nawożonych pól uprawnych i przesiąkania przez grunt.
Z tego względu zawartość azotanów w wodzie jest znacznie większa na terenach wiejskich i może przekraczać dopuszczalne normy bezpieczeństwa. Dotyczy to wody wodociągowej (na wsiach), a także wody ze studni. Dlatego powszechna opinia, że woda ze studni jest bardzo zdrowa w wielu przypadkach może być mitem.

Jak już zostało powiedziane, azotyny są powszechnie stosowane jako konserwant w przetworach mięsnych i nabiale. Producenci na etykietach zamiast chemicznej nazwy "azotyn sodu" stosują nazwę handlową "E250 - substancja konserwująca". Jak również inne: E249, E251, E252. Brzmi lepiej, prawda.

Co więcej, azotyny utleniają jony żelaza zawarte w hemoglobinie. Krew traci zdolność transportowania tlenu, co prowadzi do niedotlenienia mięśnia sercowego i układu nerwowego.


Krótko mówiąc, warto ograniczyć lub wyrzucić z jadłospisu wędliny i mięso nie tylko ze względu na zawartość szkodliwych azotynów.
Patrząc na coraz większą suszę, w kraju i na świecie, weź pod uwagę również fakt, że spożycie mięsa także przyczynia się do jej pogłębiania.


Powiązane posty:
link Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
link Wege stało się koniecznością
link Odżywianie zgodne z grupą krwi

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Wirusek-świrusek


Pandemia strachu.

Podsumowanie tego o czym gadałem od początku wiruska-świruska.

Udostępniajcie póki jeszcze nie usunęli tego filmu.


Powiązane posty:
link Telewizja kłamie
link Etymologia wirusa
link Fobia

czwartek, 9 kwietnia 2020

Wesołych Świąt

Wesołych Świąt

Nie daj się Grinchom. Ani w Boże Narodzenie, ani w czasie Wielkanocy

Święta Wielkanocne w tym roku będą nietypowe, ale nie pozwólmy sobie żeby ich nie było.

Życzę Wam ciepłych, rodzinnych Świąt,
dużo wytrwałości i zdrowia.
Wszystkiego dobrego!

czwartek, 2 kwietnia 2020

Fobia

Zostały ograniczone nasze prawa.

Jak mawiał przed laty, kandydat na prezydenta Białegostoku, Krzysztof Kononowicz - "nie będzie niczego". I to nie jest śmieszne.

Znacznie więcej zginie z powodu krachu i biedy, niż z powodu jakiegoś tam wirusa.

Niepotrzebne działania wywołały kryzys. Ale co tam. Ludziom się wmawia, że mają dodatkowe wakacje podczas, gdy gospodarka się wali.
"Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi".
Można przecież obejrzeć seriale na Netflix'ie lub pograć na konsoli.

Dzisiaj nie są już bronią ogromne arsenały. Niszczenie fizyczne podbijanych terytoriów spowoduje, że nie będzie nic do okupowania, a i straty własne mogą być spore.

Co daje nam obecna sytuacja:
- ograniczenie naszych praw,
- jeszcze większą inwigilację,
- kontrolę sieci społecznościowych i wszelkiej komunikacji,
- krach gospodarczy i globalny kryzys,
- dyktaturę.
- zwiększenie agresywności i braku szacunku wobec innych - ludzie traktują się nawzajem jak trędowaci, niektórzy omijają innych dalekim kręgiem. Zwiększa się także tzw. donos społeczny. Szpiegowska siatka, donosicielstwo i konfidenci działają pełną parą.

A najgorsze jest to, że podczas gdy cały świat zmaga się z "pseudo-wiruskiem", ktoś przejmuje kontrolę nad całym światem.

Temu wojna, temu krowa dojna
(porzekadło mojej prababci)

Kryzys to dwa równoważące się znaki. Dla jednych oznacza zagrożenie, a dla drugich jest okazją

Wyimaginowany strach opętał większość społeczeństwa. Strach, w wielu przypadkach, rośnie do rangi panofobii - czyli strachem przed wszystkim.
Ludzie boją się. Ale dlaczego umierają, zapytasz?
Choć wskaźniki umieralności wcale nie wzrosły, to jednak strach powoduje stres, który zmniejsza odporność organizmu. Dlatego ludzie mogą bardziej chorować. Fobia, czyli uporczywy lęk i przesadne reakcje na zaniepokojenia i trwogi, pomimo świadomości o irracjonalnosci własnego lęku oraz zapewnień, że obiekt strachu nie stanowi realnego zagrożenia, jest również chorobą współistniejącą wśród osób zarażonych.
Prześciganie się w sensacjach, typu: mamy kolejne ofiary... - napędza całą machinę.
"Taka wkrętka".
Zapanowanie nad paniką może stać się równoznaczne z zahamowaniem "wiruska".

Brak wirusowej histerii w państwach takich jak Rosja, Białoruś, czy Izrael nie jest przypadkowy. Te państwa znane są z umiejętności radzenia sobie z fałszywą informacją (fake news).

Nie można zapomnieć, że znaczna część działań rządowych oparta jest na aktualnych potrzebach kraju. Jeżeli większość dookoła krzyczy, że chce "pińcet", to partia, która chce wygrywać, słucha lud i daje im to czego chce.
Tak samo z wiruskiem. Jak krzyczą żeby zamykać szkoły, bo boimy się wiruska, to zamykają. Chcecie ograniczeń, macie ograniczenia.
To ludzie ludziom zgotowali ten los.

Narodzie, proszę, wyjdź z ciemnoty!



Powiązane posty:
link Telewizja kłamie

link Etymologia wirusa

czwartek, 26 marca 2020

Etymologia wirusa

Wirusy infekują wszystkie formy życia.
Wszystkie? Zatem, czy jest możliwe żeby stworzyć wirusa, który nie zakaża zwierząt? Czyżby był to "wirus celowany"? W takim razie, kto jest na celowniku?

Do namnażania wirus potrzebuje żywiciela, którym jest żywy organizm. Czyli krótko mówiąc są pasożytami i są całkowicie zależne od żywych komórek.

Zatem, wirus bez żywiciela nie może przetrwać zbyt długo. Więc nie może utrzymać się zbyt długo na powierzchniach i przedmiotach.

Słowem wstępu, chciałbym dodać, że występowanie chorób zakaźnych nie może być przypisane zarazkom/wirusom. Przyczyn należy szukać w różnych ludzkich słabościach.




W przeciwieństwie do powszechnego przekonania, zapalenie nie rozpoczyna się, gdy zakazimy się wirusem lub bakterią, ale gdy nasz organizm zaczyna swoją reakcję. Skala tej reakcji - nasilenie choroby - zależy nie tylko od wielkości zakażenia, ale także od wytrzymałości naszego organizmu. Siła uzdrawiania ciała zależy natomiast od wielu czynników, takich jak emocje, dieta, tryb życia, regularne oczyszczanie się organizmu (wydalanie) itp. Decydujące znaczenie dla silnej odporności ma zdolność naszego układu odpornościowego do utrzymania zarazków na dystans lub zwalczenie ich. Jeśli siła naszego układu odpornościowego jest mizerna, zarazki mogą nas zarazić. Objawy chorobowe wystąpią wówczas, gdy układ odpornościowy zadecydował, że konieczna jest agresywna obrona przed szkodliwymi wpływami.


Działając na wyobraźnię ludzką, wirusom przypisuje się miano drapieżników i padlinożerców. Występowanie chorób zakaźnych nie może być przypisywane zarazkom. Zarazki stają się trujące dla nas dopiero w konfrontacji z truciznami (toksynami), które my sami tworzymy w naszych organizmach, a które nie zostały w odpowiednim czasie wydalone. Może wystąpić wtedy jeden z trzech scenariuszy:

1. Nie nastąpił kryzys toksyczności. Nadmiary toksyn zostały jednak wydalone. Układ odpornościowy gładko przywraca funkcje organizmu. Organizm nabył odporność.
2. Pojawia się kryzys toksyczności i reakcja układu immunologicznego - gorączka i wyczerpanie; ma to na celu oczyścić organizm ze szkodliwych substancji, które w przeciwnym razie mogłyby doprowadzić do ostatecznej zagłady całego ciała,
3. System odpornościowy w ogóle nie reaguje na trucizny i zarazki, a ostre symptomy choroby nie pojawiają się. Nie ma gorączki ani stanów zapalnych. Wynikiem są przewlekłe, wyniszczające choroby - zwane zaburzenia alergicznymi, autoimmunologicznymi, czy wirusowymi.


Prawdopodobnie większość z nas miała już styczność z aktualnie najbardziej znanym wirusem na naszej planecie. Odporność na wirusy wynika z normalnej i zdrowej odpowiedzi immunologicznej (reakcji odpornościowej).


Generalnie w około 80% przypadków większość wirusów przechodzi przez człowieka lekko, objawiając się ogólnym osłabieniem. Jeśli jesteś zdrowy, w dobrej formie fizycznej i psychicznej, to z dużym prawdopodobieństwem w takiej pozostaniesz stykając się z tym, czy innym wirusem.



Wydawać by się mogło, że to już koniec ludzkości. Media pompują całe te wydarzenie. Nie czytaj tego! Przestań przeglądać najnowsze doniesienia! Wyłącz to!


Jakie jest prawdopodobieństwo, że koronawirus Cię uśmierci? Na pewno mniejsze niż wygrana w totka.
Gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady na temat powodów naszej śmierci, to kursy byłyby następujące:
Choroba serca – 6:1.
Nowotwór – 7:1.
Choroba układu oddechowego – 27:1.
Wypadek samochodowy – 109:1.
Nieszczęśliwy wypadek – 119:1.
Wypadek na ulicy w roli pieszego – 561:1.
Utonięcie – 1086:1.
Ogień, pożar, dym – 1506:1.
Zakrztuszenie się jedzeniem – 3138:1.
Wypadek na rowerze – 4050:1.
Ugryzienie przez robala – 54.093:1.
Porażenie piorunem – 114.195:1.
Wypadek kolejowy – 178.741:1.
Katastrofa lotnicza – 205.552:1.
Koronawirus – 1.000.000:1 - w chwili obecnej. A jak już będzie po "epidemii", to w ogóle nie przyjęliby takiego zakładu.

Połowa zgonów jest spowodowana chorobami układu krążenia.
1/4 populacji umiera na raka.
Ponad 400 tys. Polaków umiera rocznie w nieszczęśliwych wypadkach różnego rodzaju.
Nikt o tym nie mówi. Zwłaszcza teraz.

Z wirusem i z wszechobecną paniką związane są też stany lękowe, depresje, a nawet samobójstwa. A także kłopoty finansowe i bankructwa.
"Gdy fala opada, wtedy dopiero okazuje się, kto pływał nago" - Warren Buffett

Jak mawiał Winston Churchill: "Nigdy nie marnujcie dobrego kryzysu".
Co miał na myśli? Stań obok i spójrz na to jak na restart, który trzeba wykonywać co jakiś czas. Podczas recesji można, a nawet trzeba zarabiać.
Poniższe stwierdzenie może być dla Ciebie zupełnie niezrozumiałe. Ostatecznie jednak:
potrzebujemy chorób (konfliktów, kataklizmów), aby utrzymać wzrost gospodarczy.
Czy Ci się to podoba, czy nie:
Taki jest świat.


Powiązane posty:
link Telewizja kłamie



Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 19 marca 2020

Chleb powszedni, cz. II

Kiedy brakuje chleba na półkach w sklepie, bo piekarnie wstrzymały lub ograniczyły swoją produkcję, jest to dobry moment, aby wprowadzić na stałe nawyk pieczenia chleba domowego.

Na blogu można znaleźć przepis na chleb bezglutenowy - tutaj, a teraz przedstawię Wam bardziej tradycyjny sposób pieczenia chleba.

Na wstępie chciałbym wyjaśnić, dlaczego powinniśmy unikać pieczywa ze sklepu. Zdecydowana większość pieczywa przemysłowego jest wypiekana na drożdżach. Stare metody wypieku zostały zmienione, oszczędzając czas i pieniądze. Przez tysiące lat człowiek naśladował proces fermentacji, jakiemu zboże poddawane jest w krowim żołądku. Niegdyś ciasto rosło nawet do 20 godzin. Pomagało to wstępnie strawić ziarna i rozbić niektóre z najbardziej uporczywych przeciwciał lub alkaloidów, uwalniając substancje odżywcze, które inaczej byłyby bezużyteczne. Także początkowe etapy pieczenia pobudzały proces fermentacji, który pozbywał się reszty trucizn.

Dzisiejsze metody wypieku oszczędzające czas, stosują mieszaninę substancji chemicznych, które zmniejszają potrzebę długiej fermentacji, ale nie rozkładają toksycznych składników ziarna. Zastosowanie drożdży całkowicie hamuje ich zniszczenie. Powoduje to, że chleb, choć pyszny, jest trudny do strawienia i wywołuje wzdęcia, co w konsekwencji utrzymuje stałe podrażnienie i może doprowadzić do rozwinięcia się zespołu jelita drażliwego, biegunki, choroby Crohna lub raka jelita grubego.


Aby upiec chleb najpierw potrzebujemy wyhodować zakwas.
ZAKWAS:
możesz go zrobić samodzielnie. Wystarczy wziąć niewielką ilość mąki pszennej i wymieszać ją w słoiku z przegotowaną, wystygniętą wodą, przykryć tę mieszankę gazą i pozostawić ją w miejscu cieplejszym niż temperatura pokojowa. Po 3-6 dniach mieszanka powinna pachnieć jak chleb lub piwo. Wtedy jest już gotowa do wykorzystania, do wypieku własnego chleba.


CHLEB NA ZAKWASIE:
Składniki (na 3 chleby):
• 2 kg mąki pszennej (lub 1,5 kg mąki pszennej i 0,5 kg mąki żytniej)
• 2 litry wody przegotowanej (wystudzonej)
• zakwas
• 3 łyżki soli nierafinowanej

Wszystko wymieszaj drewnianą łyżką;
Dodaj zakwas i znowu dokładnie wymieszaj.
UWAGA: odbierz do słoika 4 łyżki ciasta na następny zakwas (który może stać w lodówce do 2 tygodni).
Ciasto wyłóż do wysmarowanych tłuszczem form i odstaw na około 10 godzin w temperaturze pokojowej (co najmniej 20 stopni).
Przykryj bawełnianym, czystym ręcznikiem.
W tym czasie nastąpi proces fermentacji i ciasto wyrośnie.
Potem włóż formy do piekarnika i piecz w temperaturze 200 stopni przez 60 minut (w drugiej fazie pieczenia możesz zmniejszyć temperaturę do 180 stopni).
Ciepły chleb wyjmij z blaszek do wystygnięcia.


Powiązane posty:
Chleb powszedni

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 12 marca 2020

Telewizja kłamie

Przeciętny Polak ogląda telewizję prawie 30 godzin tygodniowo! Pochłania to niemal 20% doby. Licząc, że sen zajmuje nam ponad 30%, a praca razem z dojazdami prawie 40%, to pozostaje nam bardzo niewiele czasu dla najbliższych, relaks i to wszystko co jest znacznie ważniejsze niż wielogodzinne patrzenie w szklany ekran.

Patrzysz się jak szpak w telewizor

Oglądanie telewizji ma negatywne skutki zdrowotne. Mam tu na myśli m. in. otyłość i wiążące się z nią choroby, zaburzenia snu, a nawet autyzm, zwłaszcza u dzieci poniżej 3. roku życia.
Problem siedzącego trybu życia potęgujemy siedzeniem przed telewizorem.
Należy dodać jeszcze "pranie mózgu", które robi nam telewizja.

Telewizja przyczynia się do ogromnego spadku czytelnictwa, aktywności fizycznej oraz rosnących rachunków - za prąd, abonament radiowo-telewizyjny, abonament za kablówkę bądź telewizję cyfrową. Co więcej, płacenie za kablówkę lub platformę cyfrową nie zwalnia z płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego. Spróbujmy zatem to podsumować:
- abonament radiowo-telewizyjny, roczna opłata - ponad 200 zł,
- najtańsza platforma cyfrowa, w skali roku - 240 zł,
- prąd - co najmniej 50-100 zł.
W sumie minimum 500 zł rocznie, a jeszcze trzeba doliczyć koszt samego telewizora (odbiornika telewizyjnego).

Telewizor, to urządzenie do generowania biedy.

Wpływ telewizji na życie ludzi jest ogromny. Telemaniacy zamartwiają się nieszczęściami podawanymi w mediach: tragediami, katastrofami, wypadkami, dramatami, wydarzeniami politycznymi. Ponad 90% doniesień z serwisów informacyjnych ma podłoże negatywne.

Pewnie niejednokrotnie słyszałeś stwierdzenie "telewizja kłamie". Może warto w końcu przestać siać dookoła ferment i przejmować się kolejnymi doniesieniami o jakimś wirusie. Panika nigdy nie jest najlepszym rozwiązaniem. Wirusem, którego dostrzegam, który opanował wiele istnień ludzkich jest telewizja.
Ponadto telewizja pokazuje nam: co robić, co kupować, jak żyć. Manipuluje i steruje. Telewizja kreuje sportowców, celebrytów, a nawet prezydentów.

Jest to maszyna do manipulowania ludźmi.


Podsumowując, telewizja:
• marnuje Twój czas i Twoje życie,
• pogarsza zdrowie,
• wyjmuje pieniądze z Twojej kieszeni,
• przysparza zmartwień,
• tworzy nierealistyczne oczekiwania,
• zaburza system wartości,
• izoluje Cię od najbliższych,
• pogarsza Twoją samodyscyplinę.


Przez kilka lat mojego życia nie miałem telewizora w domu. Były to czasy studiów i pierwsze lata po przeprowadzce na swoje.
Przyznaję się, aktualnie jest u mnie w domu telewizor. Wykorzystywany jest do oglądania kreskówek z dziećmi, np. oglądamy z synem bajeczkę i w tym samym czasie drapię mu plecy. Albo raz na jakiś czas zrobimy z Żonusią wieczorny seans filmowy lub obejrzymy mecz 😊.
W sumie, moja średnia dzienna oglądania telewizji to jakieś 30-45 min.
Nie oglądam serwisów informacyjnych, seriali, czy programów "rozrywkowych". Nie mamy w domu żadnych pakietów telewizyjnych.
Ponadto nie trzymamy też telewizora w trybie czuwania (stand-by). Zawsze wyłączamy go całkowicie.
Myślę, że jest to zdroworozsądkowe korzystanie z tego urządzenia. Na pewno bliżej mi do całkowitego pozbycia się telewizora z domu niż do bycia telemaniakiem.

Zanim znowu powiesz, że nie masz na coś czasu albo że "się nie da", to pomyśl o wszystkich złodziejach czasu, które codziennie uruchamiasz. Oblicz ile czasu spędzasz przed telewizorem, ile czasu scrollujesz Facebook, buszujesz bezmyślnie po Internecie albo czytasz kolejną szmirę lub fikcję literacką.

Wyłącz telewizor i miej większy kontakt z rzeczywistością.

Jeśli znacząco ograniczysz oglądanie telewizji, to będziesz miał więcej czasu dla siebie i dla Twoich bliskich. Będziesz miał czas na czytanie, pisanie, na zabawę z dziećmi, na pasje, hobby, na Twój rozwój; na prawdziwe życie, a nie sztuczne ze szklanego ekranu.
Aby zacząć żyć własnym życiem, zamiast patrzeć, jak żyją inni, pomyśl o wpływie telewizji na Twoje życie.
Bo życie powinno być przeżywane, a nie obserwowane.


Powiązane posty:
Facebook i inne
Jesteś sterowany

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 5 marca 2020

Jedna rzecz

Kto dwa zające goni, nie złapie ani jednego (przysłowie rosyjskie).



Doba każdego z nas liczy sobie tyle samo godzin. Czemu więc niektórym udaje się zrealizować znacznie więcej niż innym? Jak to się dzieje, że jedni robią więcej, osiągają więcej, zarabiają więcej i mają więcej? Jeśli czas to pieniądz, to dlaczego czas niektórych ludzi ma większą siłę nabywcą niż innych? Sekret tkwi w tym, że ci ludzie do perfekcji opanowali sztukę docierania do sedna sprawy. Dlatego zignoruj wszystko, co w danej chwili zrobić można i skup się na zrobieniu tego, co zrobić trzeba. Ponadprzeciętne rezultaty zależą głównie od tego, jak dobrze potrafisz ukierunkować swoje działania.
Umiejętna selekcja stanowi najskuteczniejszy sposób na osiągnięcie najlepszych efektów w pracy i w życiu. Tymczasem większość ludzi jest dokładnie przeciwnego zdania. Uważają, że wielki sukces to bardzo skomplikowana sprawa, wymagająca ogromnych nakładów czasu, a ich kalendarze i listy zadań pękają w szwach.
Na pewno zależy Ci na tym, by osiągnąć coraz więcej, ale wymaga to sprawnej eliminacji zadań, a nie ich mnożenia. Potrzebujesz zajmować się mniejszą liczbą spraw, które zaczną przynosić większe efekty, a nie rozmieniać się na wiele różnych zajęć, z mizernym skutkiem. Dokładanie sobie nowych obowiązków bez porzucania starych wywiera ogromną presję na życie zawodowe i osobiste. A wraz z nią pojawiają się negatywne konsekwencje: nadmierny stres, niezdrowa dieta, brak ćwiczeń, bezsenne noce, niedotrzymane terminy, niezadowalające rezultaty, nadgodziny, utracone okazje do spotkań z rodziną oraz przyjaciółmi - a wszystko to w imię celu, który da się zrealizować znacznie prostszymi środkami, niż mogłoby się wydawać.

"Bądź jak znaczek pocztowy: trzymaj się jednej rzeczy, aż dotrzesz do celu" - Josh Billings

"Zawsze, gdy odnosiłem ogromny sukces, skupiałem się na jednej, jedynej sprawie, zaś wtedy kiedy rozmieniałem się na drobne, powodzenie przychodziło ze zmiennym szczęściem" - Gary Keller



Filozofia ograniczania przez ukierunkowanie jest prostą i skuteczną receptą na osiąganie doskonałych efektów.
Wystarczy nadać bieg jednej właściwej sprawie by puścić w ruch wiele innych - efekt domina.
Tajemnica wyjątkowego sukcesu tkwi w odpowiednim aranżowaniu sekwencji zdarzeń, a nie w ich jednoczesności. To, co pozornie zaczyna się od prostej, liniowej zmiany, nabiera dynamiki w postępie geometrycznym. Wystarczy wziąć na warsztat jedną rzecz, tę najwłaściwszą, potem kolejną i tak dalej... Z upływem czasu małe sukcesy zamieniają się w duże. Sukces rodzi sukces, a kumulacja małych zwycięstw przybliża Cię do gigantycznego triumfu. Na sukces pracuje się stopniowo, krok po kroku, sprawa po sprawie.

To nie niewiedza stanowi problem, tylko fałszywe przekonania, co do których masz pewność, że są prawdziwe - Mark Twain


Nasze życie jest pochodną dokonywanych wyborów.
Jeśli każda sprawa jest pilna i ważna, to wszystkie wydają się równie istotne. Dwoimy się więc i troimy, ale nie posuwamy się ani odrobinę do przodu. Samo działanie nie musi jeszcze oznaczać produktywności.
Jak powiedział Henry D. Thoreau: "Nie wystarczy być pracowitym jak mrówka. Trzeba wiedzieć, w co tę pracowitość inwestować".
"Najistotniejsze sprawy nie zawsze krzyczą najgłośniej" - Bob Hawke


Większość tego, co osiągamy, jest wynikiem niewielkiej części tego, co robimy - wniosek z zasady Pareto (np. 80% pożądanych rezultatów, to 20% całej pracy).
Aby uzyskać ponadprzeciętne rezultaty, wystarczy znacznie mniejszy nakład pracy, niż wydaje się większości ludzi. Nie wszystko jest równie ważne.
Lista zadań może stać się przepisem na sukces, ale dopiero po zmodyfikowaniu jej w myśl zasady Pareto. Dlatego dziel swoją listę zadań wg hierarchii ważności i zaczynaj jej realizację zawsze od zadań najważniejszych i kluczowych. Sprecyzuj swoje dążenia i wybieraj sprawy najważniejsze z ważnych.
Niezależnie od tego, ile zadań znajduje się na pierwotnej liście, zawsze można okroić ją do jednego, najważniejszego zadania.
Myśl z rozmachem, ale działaj selektywnie.


Omijaj wykonywanie wielu ważnych rzeczy naraz. Wielozadaniowość (multitasking), to mit. Gdy będziesz robił kilka rzeczy naraz, to nie zrobisz dobrze żadnej. Nie trzymaj kilku srok za ogon. Wielozadaniowość może działać tylko kiedy robisz proste czynności, które nie wymagają większego skupienia, np. słuchanie muzyki podczas ćwiczeń albo słuchanie podcastu podczas sprzątania lub czytanie książki kiedy jesteś w komunikacji miejskiej itp. Jednak w przypadku wykonywania dwóch ważnych rzeczy naraz, które wymagają Twojej koncentracji, będziesz miał okazję spaprać obie.
Wielozadaniowość spowalnia nasze działania i reakcje.

Ludzki umysł, nawet najbystrzejszy, nie może zajmować się więcej niż jedną rzeczą naraz.
Spróbuj być w euforii i w złości. Lub w jednym momencie szczęśliwy i smutny. Nie da rady!
Możesz skupić się na każdej z tych rzeczy po kolei, ale nie naraz.
Wykonuj rzeczy zgodnie z hierarchią ich ważności.
Wstawaj wczesnym rankiem i wykonuj, po kolei, swoje zadania.


Ludzie zdyscyplinowani, to ludzie, którzy potrafili wyćwiczyć pewną liczbę nawyków.
Zaś sukces polega na robieniu wszystkiego co właściwe, a nie na robieniu właściwie wszystkiego (nieistotnego).
Zmuś się do pewnej dyscypliny przez dostatecznie długi czas - badania pokazują, że potrzeba około 66 dni, aby przerodzić zadanie w rutynę. Wtedy spojrzysz na nie z zupełnie innej perspektywy. Skup się na nowym nawyku i stopniowo wcielaj go w życie, a przekonasz się, że jego utrzymanie będzie Cię kosztowało coraz mniej. To co początkowo było trudne, przeradza się w rutynę, a rutynowe zadania wykonuje się znacznie prościej.
Wypracowanie dobrych nawyków trwa dość długo. Nie rezygnuj więc przedwcześnie. Kiedy już zdecydujesz się na wyrobienie w sobie jakiegoś przyzwyczajenia, nie szczędź czasu i zmobilizuj całą samodyscyplinę, na jaką Cię stać, aby osiągnąć cel.
Właśnie dlatego ludzie z właściwymi nawykami wydają się radzić sobie lepiej niż inni. Po prostu regularnie robią to, co najważniejsze, a dzięki temu wszystko inne staje się prostsze.

Nie rozmieniaj energii na drobne. Każdego dnia masz do dyspozycji tylko pewien określony zasób silnej woli. Zastanów się więc, co jest najważniejsze, i właśnie na to spożytkuj jej zasoby. To co najważniejsze, zrób na początku dnia, kiedy masz największą ochotę do działania.


Sprawę priorytetów świetnie opisał James Patterson w powieści "Pamiętnik pisany miłością": "Wyobraź sobie, że życie polega na żonglowaniu pięcioma piłkami. Ich nazwy to: praca, rodzina, zdrowie, przyjaciele i prawość. Wszystko udaje Ci się utrzymywać w powietrzu. Ale pewnego dnia wreszcie do Ciebie dociera, że praca jest gumową piłką. Jeżeli ją upuścisz, odbije się i wróci. Pozostałe cztery piłki - rodzina, zdrowie, przyjaciele, prawość - to szklane kule. Jeśli się którąś upuści, może się odbić, wyszczerbić lub nawet roztrzaskać".
Gdy jest pora na pracę - pracuj, a kiedy nadejdzie czas relaksu - odpoczywaj. Ryzyko upadku pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczniesz mylić priorytet.
Wyjątkowe życie to sztuka nieustannego balansowania.


Nikt nie wie, gdzie kończy się jego potencjał, więc przedwczesne zamartwianie się barierami to tylko strata czasu.
Wiara w siebie otwiera drzwi do możliwości, które dotychczas skrywałeś głęboko w sobie.


Wszyscy dysponujemy tą samą ilością czasu. A ponieważ to co robisz jest podyktowane skalą tego co planujesz, rozmach zamierzeń stanowi fundament do realnych osiągnięć.
Myślenie to paliwo do działania, zaś działanie determinuje rezultaty.
Wyznaczanie granic to ograniczenie potencjalnych efektów. Człowiek sam sobie tworzy sztuczne bariery - szklany sufit i zamykanie się w (złotej) klatce.
Ale można temu łatwo zapobiec - mierz jak najwyżej z największym rozmachem, na jaki Cię stać, i dopiero na tej podstawie działaj, aby osiągnąć sukces na wytyczonym poziomie.

Carol S. Dweck odkryła, że istnieją dwa rodzaje nastawienia umysłu:
- jedno - rozwojowe, związane z szerokim myśleniem i poszukiwaniem okazji do rozwoju; tacy obierają skuteczniejsze metody nauki, na ogół przyjmują optymistyczną postawę i osiągają więcej,
- drugie - sztywne, nakierowane na ograniczenie się i unikanie porażki.

Nie pozwól, by myślenie w małej skali ograniczało Ci życie. Myśl przebojowo, mierz wysoko, działaj odważnie. I przekonaj się, jak daleko Cię do zaprowadzi.

"Wszystkie te: Mógłbym - Zrobiłbym - Powinienem - uciekły i skryły się przed jednym treściwym: Zrobione" - Shel Silverstein


Droga do najtrafniejszych odpowiedzi wiedzie przez trafne pytania.
Dlatego stawiaj sobie decydujące pytania, np. Jaką jedną rzecz mogę zrobić, aby być zdrowszym, ale taką, że gdy będzie zrobiona, wszystko inne stanie się prostsze albo nieistotne?


Definicja sukcesu: trzeba robić odpowiednie rzeczy, w odpowiedni sposób, w odpowiednim czasie.
Przepis na wyjątkowe życie:
wyznacz sobie cel, miej priorytety, bądź produktywny.



Nie pozwól, aby Twoje cele były ulepione z ludzkich pragnień, czyli były jak studnia bez dna, którą próbujemy za wszelką cenę wypełnić, szukając kolejnych rzeczy mających przynieść satysfakcję i szczęście. To mrzonka, która skazuje nas na nieustanną szamotaninę, a w konsekwencji na niepowodzenie.


Dr Martin Seligman uważa, że na stan szczęśliwości wpływa 5 czynników:

• pozytywne emocje i przyjemności,
• osiągnięcia,
• relacje międzyludzkie,
• zaangażowanie,
• sens istnienia.

Życiowy cel jest motorem naszych poczynań.

Ci, którzy zapisują swoje zadania, mają o 39,5% większe szanse na ich zrealizowanie.
Priorytet może być tylko jeden - "jedna rzecz".

Zarezerwuj swój czas, i skoncentruj wszystkie swoje myśli i energię na bieżącym zadaniu.


Większość z nas osiąga poziom umiejętności, który uznaje za wystarczający i po prostu przestaje się uczyć. Włączają autopilota i docierają do jednej z najpowszechniejszych barier w rozwoju:" dobrze jest, jak jest".
Ci którzy dążą do wyjątkowych rezultatów, nie mogą kończyć swojej drogi w punkcie "dobrze jest, jak jest" ani też godzić się z innymi granicami rozwoju. Jeśli chcesz pokonywać kolejne bariery, potrzebujesz przyjąć inną mentalność - mentalność ludzi pomysłowych i bogatych, a nie ograniczonych, biernych i biednych.


Bądź odpowiedzialny. Ludzie odpowiedzialni przyjmują niepowodzenia i nie zrażają się nimi. Biorą na klatę problemy i nie przestają walczyć. Ludzie odpowiedzialni są nastawieni na konkretne efekty i nigdy nie poprzestają na działaniach, umiejętnościach, wzorcach, systemach i relacjach, które się nie sprawdziły. Bez wahania dają z siebie wszystko i robią wszystko, aby osiągnąć swój cel. Ludzie odpowiedzialni osiągają efekty, o których inni mogą tylko pomarzyć.
Jeśli chodzi o życie - można być albo jego autorem, albo ofiarą; być odpowiedzialnym, albo nie.


Kluczem do klęski jest chęć zadowolenia wszystkich. Dlatego jeśli nie będziesz potrafił wystarczająco często mówić "nie", tak naprawdę nigdy nie będziesz mógł powiedzieć "tak" swojej jednej rzeczy i jej osiągnąć.

"Jeśli bałagan na biurku symbolizuje bałagan w głowie, to czego symbolem jest puste biurko?" - Albert Einstein

Jeśli sam występujesz w obronie swoim ograniczeń, to cóż - musisz się z nimi pogodzić.


GOSPODAROWANIE ENERGIĄ - rozkład dnia bardzo produktywnego człowieka:

• Odpowiednia ilość snu, ćwiczenia fizyczne i właściwe jedzenie - źródło energii fizycznej.
• Uściski, pocałunki i wspólny śmiech z najbliższymi - źródło energii emocjonalnej.
• Ustalenie celów i ułożenie planów, uczenie się, czytanie - źródło energii umysłowej.
• Afirmacje, (medytacja, modlitwa) - źródło energii duchowej.
• Rezerwowanie czasu na jedną rzecz - źródło energii biznesowej.
Jeśli pierwszą część dnia spędzisz na pozyskiwaniu energii, jego pozostała część okaże się łatwa. Jeżeli będziesz potrafił zachować wysoką wydajność do południa, to inne rzeczy zrobią się niemal same. Umiejętne zaplanowanie pierwszych godzin każdego dnia jest najprostszą drogą do ponadprzeciętnych rezultatów.

Abyś miał szansę na osiągnięcie efektywności i ponadprzeciętnych rezultatów, ludzie i Twoje fizyczne otoczenie muszą sprzyjać Twoim celom.
"Tylko ci, którzy zaryzykują pójście za daleko, mogą się przekonać, jak daleko da się dojść - T. S. Eliot

W każdym z nas walczą dwa wilki. Jednym jest strach, drugim wiara. Wygrywa ten, którego karmisz.

Niezwykłe życie jest jak unoszenie i buduje się je selektywnie. Sukces rodzi sukces. Kolejny dobry nawyk buduje się na dobrym nawyku. Właściwa kostka domina przewraca kolejną - i tak dalej.
Nie możesz od razu przeskoczyć na koniec. Dopiero wiedza i impet pozwolą Ci przeżyć naprawdę niezwykłe życie.
Ale to nie stanie się samo. Trzeba się o to zatroszczyć.
Szczęśliwe życie jest kwestią wyboru.



Powiązane posty:
Esencjalista

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 27 lutego 2020

Dieta ketogeniczna

Dieta ketogeniczna, niskowęglowodanowa, Atkinsa albo polska wersja - dieta Kwaśniewskiego (zwana optymalną) - kierowane są dla osób z nadwagą i bazują głownie na założeniu "jedz tłuszcz, a zgubisz tłuszcz". Powyższe sposoby odżywiania są do siebie podobne. Zakładają niskie spożycie węglowodanów i zastąpienie ich produktami bogatymi w białko i/lub tłuszcz (mięso, ryby, nabiał, jaja). Z diety eliminuje się produkty węglowodanowe, takie jak: pieczywo, kasze, ryż, ziemniaki. Warzywa są dopuszczone, ale tylko te zawierające niską zawartość węglowodanów.

Co dzieje się po kilku latach stosowania tego sposobu odżywiania?
W wątrobie pojawiają się kamienie. Może również dojść do zaburzeń rytmu serca, reumatoidalnego zapalenia stawów i innych schorzeń. Dolegliwości te spowodowane są zatruciem białkowym.

Jeżeli stosujesz dietę ketogeniczną i chcesz na niej pozostać, proponuję uważną obserwację swojego ciała. Jeśli zaczynasz czuć tępy ucisk w woreczku żółciowym lub ból w stawach, mięśniach bądź w głowie, albo pojawia się śluz i problemy z zatokami, nalot na języku lub inne oznaki zatorów, prawdopodobnie będziesz musiał przemyśleć swoją dietę!

W takim razie, jaką dietę zastosować?
Wdrożenie na stałe zróżnicowanej diety wegetariańskiej jest odpowiedzią, której szukasz.
Ale to nie wszystko. Gdy odnajdziesz w swoim życiu odpowiedź, którą niejednokrotnie wykładam Tobie na tacy, i tę odpowiedź zastosujesz, to kolejnym krokiem ku lepszemu zdrowiu będzie oczyszczenie się z tego, co utworzyło się przez wiele lat w wątrobie i woreczku żółciowym.


Nie zauważysz negatywnych skutków diety o wysokiej zawartości białka do chwili, gdy ściany naczyń krwionośnych będą znacznie pogrubione przez nadmiar białka. Zbyt dużo białka zwierzęcego powoduje potężną reakcję immunologiczną w celu usunięcia obcego DNA i martwych, skoagulowanych i uszkodzonych białek z mięsa i produktów mlecznych. A tak naprawdę tylko ułamek energii potrzebnej ciału zaspokajany jest przez żywność.
Jeśli skoncentrowane białko byłoby niezbędnym elementem diety człowieka, to dlaczego natura nie odzwierciedla tej potrzeby, kiedy tworzy ludzkie mleko w piersi matki? Zawiera ono śladowe ilości białka, ok 1,1-1,6%, a mimo tego dziecko odżywiając się tylko na samym mleku matki przez pierwszych 6 miesięcy życia dokonuje skoku rozwojowego, rozwijają się u niego narządy i organy, i potraja swoją masę urodzeniową.
Jeśli najdoskonalsze jedzenie Natury nie zawiera dużej ilości białka, to dlaczego mielibyśmy jeść skoncentrowane białko mięsa, gdy jesteśmy starsi i już nie rośniemy?


Przyczyną otyłości jest spożywanie rafinowanego, przetworzonego żarcia oraz siedzący tryb życia, a nie geny.

Właściwy sposób odżywiania i detoksykacja pozwoli zachować zdrowie. Aby utrzymać dobrą kondycję i szczupłą sylwetkę nie można zapominać o ćwiczeniach fizycznych i o odpowiednim poziomie ruchu.


Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 20 lutego 2020

Bogaty ojciec

Ponad 25 mln sprzedanych książek z tej serii. Klasyka edukacji finansowej i rozwoju osobistego. Niesamowity bestseller.



Recenzji, opisów, cytatów i rekomendacji tej książki jest już cała masa i nadal pojawiają się kolejne mimo tego, że książka powstała 1997 r.
Polecam obejrzenie prezentacji książki na vlogu rozwojowiec.pl



A potem oczywiście zachęcam do niejednokrotnego przeczytania całej lektury "Bogaty ojciec Biedny ojciec".


To była jedna z pierwszych książek, którą "przerobiłem" na moim Kindle'u w 2012. Dzięki temu arcydziełu utwierdziłem cel, do którego zmierzam - wolność.

Czytając tę książkę od razu można spostrzec prostotę przekazu. W tym tkwi jej magia. Stosując te proste zasady i ucząc się finansowego abecadła, szybko można zauważyć postępy w finansach osobistych.


Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 6 lutego 2020

Mój przyjaciel Kindle

We wrześniu 2011 roku ukazał się czytnik Amazon (czwartej generacji), nazwany po prostu Kindle. Była to mniejsza i lżejsza wersja poprzedniego czytnika, pozbawiona fizycznej klawiatury.

Wkrótce dowiedziałem się o tym urządzeniu i pomyślałem:
będę mógł przeczytać na nim niemal każdą książkę. Ale czad.
I powiedziałem: "Kochanie, pod choinkę chcę dostać od Ciebie Kindle'a".

To był jeden z najlepszych prezentów jakie mogłem dostać.

Co prawda za jakiś czas wymieniłem tamtego Kindle'a na nowszą wersję z diodami LED (Paperwhite). Zwykły Kindle ze swoim tzw. elektronicznym papierem i bez podświetlenia, w ciemności  miał oddawać urok zwykłej, papierowej książki. Stwierdziłem jednak, że wolę elektroniczny papier podświetlony diodami i widzieć tekst również w ciemności. Stąd moja decyzja o wymianie.
To była bardzo dobra decyzja.



Przeczytałem dzięki temu wynalazkowi setki książek. Zdecydowaną większość z nich nie przeczytałbym, gdyby nie Kindle.

Za pomocą Kindle przeczytałem wiele wspaniałych książek biznesowych, o tematyce zdrowotnej, finansowej, rozwoju osobistym, motywacji, biografie wybitnych ludzi, a czasem mogłem po prostu się odmóżdżyć i wciągnąć jakąś szmirę albo coś lekkiego, dla równowagi.
W kolejce mam zawsze wiele następnych książek do przeczytania. Do tych najbardziej wartościowych wracam ponownie. To niewyczerpalna kopalnia wiedzy.


Bateria w Kindle trzyma kilka tygodni. Zawsze kiedy tylko sygnalizuje, że jest słaba, docieram na miejsce i ją ładuję. Tak żeby mój Kindle był zawsze gotowy do użycia.

Wgrywanie książek jest banalne. Najprostszym sposobem jest podłączenie czytnika do komputera poprzez kabel USB i wrzucenie plików do katalogu "documents".


Kindle przydaje mi się najczęściej w komunikacji miejskiej. Tak zwane międzyczasy, to idealne momenty na kolejne dawki wiedzy.

Od ponad 8 lat, odkąd mam Kindle'a, przeczytałem morze książek, a może tylko z 10 książek na papierze. Za pomocą Kindle odkrywam, uczę się, rozwijam. Kindle to dla mnie najlepsza uczelnia.

Jest zawsze ze mną. Siedzi sobie w plecaku i czeka aż się ulokuję i po niego sięgnę.
Jest moim prawdziwym przyjacielem 😀.


Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.