czwartek, 25 czerwca 2020

Cukier

Zostaliśmy wpędzeni w chemiczny stan nałogowego obżarstwa i uzależnienia od cukrów (prostych) ukrytych w pożywieniu. Stan taki, jeśli nie jest kontrolowany, utrzymuje człowieka w ciągłym cyklu łaknienia i objadania się.

Łakniemy potraw bardzo słodkich, słonych i tłustych zarazem, z powodów innych niż głód. Skłaniają nas do tego przyczyny emocjonalne oraz obawa przed nieprzyjemnymi uczuciami, wywołanymi przez organizm w obronie przed niedosytem. Lęk przed głodem jest zakorzeniony głęboko w naszej naturze, a producenci żywności świetnie wiedzą jak go podsycać. Szczególnie jaskrawym przykładem może być reklama batonów Snickers, z hasłem: " Nie pozwól żeby dopadł cię głód".

Jeśli żywność wysoko przetworzona zbyt dobrze smakuje, to oznacza, że przemysł spożywczy tak spreparował ten pokarm, by był wyjątkowo smaczny i w tym względzie zbliżył się do tzw. punktu granicznego (Bliss Point). Oznacza to taki dobór proporcji cukru (prostego), tłuszczu (rafinowanego) i soli (rafinowanej) byśmy odebrali produkt zmysłem smaku jako prawdziwy rarytas.



Od dziesięcioleci większość z nas opiera swoje decyzje żywieniowe na głośno propagowanej i dogmatycznie traktowanej "prawdzie", usankcjonowanej przez prawodawców, naukowych ekspertów, przemysł spożywczy i czynniki rynkowe. Dogmat ten, skwapliwie wykorzystywany przez producentów żywności, doprowadził nas do życia w świecie niskotłuszczowego i wysoko przetworzonego pożywienia oraz jego nieuchronnych konsekwencji - otyłości i cukrzycy.
W żadnym badaniu naukowym nie stwierdzono, że tłuszcze nasycone podwyższają poziom cholesterolu, powodując choroby serca. Natomiast z pewnością, cukry proste powodują odkładanie się tłuszczu w organizmie i otyłość.

Tak wygląda niszczenie zdrowia przez cukier, czekoladę i pokarmy wysoko przetworzone. A zaczyna się to od subtelnych ostrzeżeń, takich jak: bóle głowy, cieknący nos, trądzik w wieku dojrzałym.

Każdego roku statystyczny Amerykanin spożywa w wysoko przetworzonych produktach spożywczych 80 kg cukru.

Syrop kukurydziany (wysokofruktozowy) to jedna z głównych przyczyn zwiększania porcji handlowych - i naszych obwodów w talii.


Tworzenie komórek tłuszczowych to nie jedyny sposób pozbywania się nadmiaru cukru przez organizm. Jest on także wydalany innymi sposobami, np. przez błony śluzowe.
Dieta wysokocukrowa upośledza również działanie układu odpornościowego.

Dieta obfitująca w rafinowane węglowodany podnosi poziom trojglicerydów w krwiobiegu. Sprzyja to formowaniu się kamieni żółciowych w woreczku.


Chwiejny, niepewny krok może być oznaką neuropatii cukrzycowej.
Rozwój neuropatii w stadium 1. może być łatwo powstrzymany a nawet odwrócony - jeśli pacjent zechce wyeliminować ze swojej diety cukier, pokarmy wysoko przetworzone, a nawet czasowo lub na stałe pszenicę oraz poprawić proporcję nierafinowanych tłuszczów. Takie działanie jest jedynym, pewnym i szybkim sposobem zahamowania postępów otyłości i neuropatii. W stadiach bardziej zaawansowanych leczenie neuropatii staje się coraz trudniejsze, a skutki coraz groźniejsze.

Cukier niszczy nasze nerwy, kierując na drogę wiodącą do permanentnych bólów, niedołęstwa, cukrzycowych owrzodzeń stóp, amputacji i śmierci. Sądzę, że świadomość tego stanowi wystarczającą motywację do wyrzeczenia się słodyczy.


Cukry rafinowane (proste) + urazy = uszkodzenie nerwów, bóle i zaburzenia czynnościowe, gangrena.

Co 7 sekund ktoś umiera z powodu cukrzycy, ale w wiadomościach słyszymy tylko o fałszywej pandemii.


Po kilku tygodniach diety bez cukru odkrywamy nową wrażliwość smakową. Słodycze stają się zbyt słodkie. Zdajemy sobie również sprawę, że wiele innych wysoko przetworzonych produktów spożywczych - nawet takich jak sos pomidorowy i zupa pieczarkowa - zawierają dodatki cukru. Kubki smakowe, nieobciążone cukrem, odzyskują uwrażliwienie na inne smaki. Wszelkie jedzenie zaczyna nam bardziej smakować, więcej przyjemności dostarcza spożywanie różnorodnych potraw.

Nie tyjemy od tłuszczu, a tyjemy od węglowodanów (cukrów). A konkretniej od nadmiaru cukrów prostych.


Kontrolowanie diety, czyli jedzenia i stylu życia, to jedyna droga sprzyjająca utrzymaniu zdrowia. Droga do leków, wypełniających kieszenie oszukańczych baronów Wielkiej Farmacji, to droga do degeneracji.


Wmawia się nam, jak niebezpieczny jest cholesterol. A to co zabija społeczeństwo, to nie cholesterol a cukier i przejadanie się.
Ordynowanie pacjentom "leków" obniżających poziomy cholesterolu dla zapobieżenia zawałom jest medycznie niewłaściwym, długofalowym biznesplanem Wielkiej Farmacji.
Po pierwsze, należy wziąć pod uwagę, że podłożem choroby naczyń wieńcowych, polegającej na blokowaniu i niedrożności tętnic, nie są tłuszcze, lecz cukier. A wieloletnia propaganda obciążająca winą cholesterol opiera się na całkowicie błędnej koncepcji.
Usiłując naprawić uszkodzenia, które są wywołane głównie przez cukier, organizm gromadzi cholesterol, tworząc tzw. płytki miażdżycowe.
Chirurgiczne zabiegi wszczepiania bypassów lub implantacji stentu w zablokowanej tętnicy w celu jej otwarcia i udrożnienia nie rozwiązuje problemu stanów zapalnych wywołanych zbyt dużą ilością cukru w diecie.
! Cholesterol jest substancją o podstawowym znaczeniu dla życia, a jego poziom we krwi nie ma nic wspólnego z jego zawartością w pożywieniu. Mimo tego w samym tylko 2013 roku firmy farmaceutyczne zainkasowały 23 mld dolarów ze sprzedaży statyn.
Przestań jeść cukry proste. Zamień je na węglowodany (złożone) i nie bój się jeść więcej tłuszczów (nierafinowanych). Pomyślisz sobie, że to jakaś bzdura, tylko dlatego, że przez całe Twoje życie sprzedawano Tobie kłamstwo. Czas się przebudzić i zmienić kurs.

Dlaczego świat medyczny i farmaceutyczny łączy tłuszcze nasycone z chorobami serca? Spytaj pieniędzy.


Spożywanie wszelkich produktów przetworzonych i pakowanych przemysłowo (w tym sprzedawanych w barach szybkiej obsługi) zawierających cukry, sztuczne słodziki, szkodliwe oleje (rafinowane), chemiczne dodatki itp. sprzyja otyłości i stanom zapalnym. Pokarmy, których należy unikać to:

. Cukier - w każdej postaci - podnosi poziom glukozy we krwi oraz intensyfikuje reakcje zapalne. Dotyczy to m. in. napojów gazowanych, energetycznych, pasteryzowanych soków owocowych, słodyczy itp.
. Tłuszcze trans, czyli tłuszcze uwodornione, znajdują się w margarynie, wyrobach cukierniczych oraz wszystkich artykułach o długich okresach przydatności do spożycia.
. Produkty mleczarskie - sprzyjają stanom zapalnym, naładowane są hormonami, antybiotykami i innymi szkodliwymi substancjami (w procesach hodowli, przetwarzania i konserwacji).
. Pszenica i wszystkie ziarna zawierające gluten są nie tylko ciężkostrawne, lecz także zakwaszające i sprzyjające stanom zapalnym. Alternatywą zmniejszającą szkodliwość glutenu jest fermentacja. Mam na myśli chleb przygotowywany na zakwasie. A także duża aktywność fizyczna (wtedy pszenica będzie paliwem dla organizmu).
. Sztuczne słodziki, takie jak aspartam, sacharyna, sukraloza itp. wiążą się z poważnymi chorobami.
. Chemiczne dodatki, takie jak substancje smakowe, np. MSG, sztuczne barwniki, stabilizatory, konserwanty, środki przeciwzbrylające, wypełniacze, emulgatory, substancje glazurujące, powlekające i zagęszczacze itp.
. Oleje kulinarne (rafinowane) - w szczególności oleje kukurydziane, sojowe i rzepakowe, które szybko jełczeją. Ich używanie powoduje uszkodzenia komórek przez wolne rodniki oraz stany zapalne.
. Alkohol - podwyższa poziom cukru i obciąża wątrobę. Nadużycie może pobudzać też reakcje zapalne organizmu.
. Wędliny (kiełbasy, balerony, bekon itp.) są konserwowane kancerogennymi azotynami wywołującymi stany zapalne.


! Przestańmy jeść cukier!
! Zacznijmy jeść tłuszcze (nierafinowane, nasycone)!
! Nie podkradajmy miodu pszczołom. Niech się nim żywią i ich kolejne pokolenia zapylają kwiaty naszej planety.


Cukier + rafinowane węglowodany = stany zapalne + uszkodzenie nerwów + trauma


Prawdopodobnie nie musiałem Cię do niczego przekonywać. Przecież każdy wie, że cukier szkodzi. Teraz tylko dodatkowo wiesz, jak szkodzi i dlaczego. Mimo tego, myśl o rezygnacji z ulubionego batonu, czy kolejnego kawałka ciasta z kremowym nadzieniem lub z czegoś podobnego (co kto lubi), jest trudne. Dlaczego? Ponieważ cukier uzależnia. A więc - jak przy wszystkich innych narkotykach - pierwszym krokiem do odzyskania panowania nad sobą jest uświadomienie, że cukier - podobnie jak inne obiekty nałogów - zawładnął Twoimi zachowaniami i fizjologią, Jedząc cukier, konsumujemy biały proszek uzależniający tak samo jak kokaina. Serotonina i endorfiny należą do sześciu głównych grup neuroprzekaźników odpowiedzialnych za zmiany nastroju i chemię mózgu. To dokładnie ten sam szlak, który aktywizują opiaty, takie jak kokaina, heroina i morfina, a także nikotyna zawarta w produktach tytoniowych. Każdy, kto próbował rzucić palenie, wie, jak trudno przezwyciężyć fizyczny głód tych uzależniających substancji. Cukier jest legalny. Uzależnia jednak tak samo jak inne wymienione substancje. Za ten nałóg płacimy otyłością, cukrzycą, kandydozą i uszkodzeniami nerwów.


Rafinowane produkty spożywcze przepełnione cukrem, solą przemysłową i tłuszczami trans są potężnymi siłami w nienaturalnym jedzeniu. Do nas jednak należy ostateczna decyzja. To my decydujemy co kupić i to my decydujemy co i ile będziemy jeść.


Powiązane posty:
link Statyny - "leki" na cholesterol
link Azotany i azotyny
link Sól
link Chleb powszedni, cz. II

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 18 czerwca 2020

Przeciwbólowa głupota

Wyobraźmy sobie, że w środku nocy z głębokiego snu budzi nas dźwięk alarmu pożarowego. Czujemy swąd dymu i intensywne ciepło, ale wyjmujemy baterię z urządzenia alarmowego i wracamy do łóżka. Czy byłoby to sensowne działanie? W ten sposób, lekceważąc istotę problemu, dolewamy oliwy do ognia. Każdy, kto zaczął przyjmować leki jako remedium, kończy tak, jak życzy sobie Wielka Farmacja: jako dożywotni konsument drogich "leków" łagodzących jedynie objawy i nie leczących głębszych przyczyn choroby. Wielka Farmacja bogaci się wtedy, gdy nasi pacjenci są coraz bardziej chorzy i coraz biedniejsi. Uśmierzanie bólu nie usuwa przyczyn choroby.

Na rynku jest mnóstwo środków przeciwbólowych i można je kupić niemal wszędzie - w aptece, w dyskoncie, na stacji benzynowej, w kiosku itd. - i to bez recepty! Są to niebezpieczne środki, które nie likwidują bólu, a blokują tylko sygnały bólowe, które docierają do mózgu. Nie usuwamy dzięki temu przyczyny dolegliwości. Przecież nie wyleczymy tabletką przeciwbólową np. próchnicy zęba. Trzeba ustalić przyczynę bólu i rozpocząć leczenie.

Wraz z bólem pogarsza się jakość życia. Są różne sposoby łagodzenia dolegliwości, jak np. wszelka forma kalisteniki, joga, medytacja, ziołolecznictwo, aromaterapia, fizykoterapia...
Ból głowy to częsty sygnał odwodnienia. Czasem pomoże po prostu szklanka wody. Na pewno nie zaszkodzi. Faszerowanie się tabletkami, to najgorszy ze sposobów.


Każdego roku tysiące osób doznaje uszczerbku na zdrowiu z powodu nadużywania leków przeciwbólowych. Dotyczy to też preparatów zwalczających objawy przeziębienia i grypy, ponieważ te środki mają te same substancje czynne (NLPZ - niesteroidowe leki przeciwzapalne). Niestety, Polacy są w czołówce, jeśli chodzi o "konsumpcję leków" bez recepty.

Skutkami ubocznymi leków przeciwbólowych są: niewydolność nerek i wątroby, dolegliwości przewodu pokarmowego, czy układu krążenia. W konsekwencji pojawiają się: bóle brzucha, zgaga, nudności, wymioty, uszkodzenie przewodu pokarmowego. Co więcej, zaburzają one krzepnięcie krwi, mogą powodować reakcje alergiczne, duszności, a nawet wstrząs anafilaktyczny.

"Leki" przeciwbólowe prowadzą do uzależnienia! Organizm przyzwyczaja się do tabletki, zmniejsza się siła jej działania i aby uzyskać oczekiwany efekt, trzeba brać coraz większe dawki, a to prowadzi do nasilenia wymienionych powyżej skutków ubocznych. Niektórzy biorą leki z przyzwyczajenia, a nie dlatego, że coś boli.
Żyjemy w społeczeństwie lekomanów.

Tak nawiasem, to nigdy nie sięgnąłem po tabletkę przeciwbólową.
A jak każdy, wiele razy odczuwałem różnego rodzaju bóle.
Przykładowo, w grudniu 2016 roku złamałem rękę z przemieszczeniem (podczas biegania). Następnego dnia miałem "nastawianie" kości, bez znieczulenia. Miesiąc bólu bez żadnych prochów.
I nie umarłem... z bólu.

Usuwanie skutków choroby nie jest ochroną zdrowia - to raczej ochrona chorób!

A czy Ty łykasz te świństwa?


Powiązane posty:
link Leki i antybiotyki
link Statyny - "leki" na cholesterol

czwartek, 11 czerwca 2020

Proroctwo Orwella

Bohaterem powieści jest Winston Smith. Mieszka w Oceanii, rządzonej przez Partię, pod zwierzchnictwem Wielkiego Brata - wodza, który włada całym krajem.
Ruchy Winstona jak i wszystkich obywateli są obserwowane. Na ścianie w domach wiszą "teleekrany", nadające propagandowe informacje. Nie można ich wyłączyć. Urządzenia służą również do śledzenia mieszkańców. Nawet podczas snu, ludzie są ciągle inwigilowani.


"Partia nie pragnie władzy dla własnych celów, lecz dla dobra ogółu. Sięgnęła po władzę tylko dlatego, iż większość ludzi to słabe, tchórzliwe jednostki, które nie potrafią radzić sobie z wolnością i z prawdą, a zatem muszą być zarządzane i systematycznie oszukiwane przez innych, znacznie od nich silniejszych (...). Partia to odwieczny opiekun słabych, sekta z samozaparciem, czyniąca zło dla dobra ogółu" (znajome, prawda? 🤔)

"Wszystko dzieje się w głowie. A co dzieje się w głowach wszystkich, dzieje się naprawdę".

System, który przedstawia Orwell stłamsił nawet ludzkie uczucia:
Żona Winstona oświadczyła, że muszą mieć dziecko. "Tak więc powtarzali ten sam przykry rytuał regularnie raz na tydzień, chyba że akurat było to niemożliwe. Katherine (żona Winstona) nawet przypominała mu rano o oczekującym ich akcie jak o czymś, co trzeba wykonać wieczorem i czego nie można zaniedbać. Posługiwała się dwoma określeniami. Pierwsze to "produkowanie dzieci", a drugie "nasz obowiązek wobec Partii". Tak jest, używała dokładnie tych słów! Wkrótce Winston z coraz większym lękiem oczekiwał wyznaczonego dnia. Na szczęście Katherine nie zaszła w ciążę i w końcu zgodziła się zrezygnować z dalszych prób, a niedługo potem rozstali się na dobre".

Winston postanawia się zbuntować. Poznaje Julię i przeżywa prawdziwą miłość. Sielanka nie trwa długo. System ich dopada. Po okropnych torturach, przegrywa walkę z władającym systemem. Przechodzi długie pranie mózgu i zostaje, jak to Partia nazywa "oczyszczony". W końcu ulega. System najpierw go "oczyszcza"- resetuje, w ten sposób, że nie jest już w stanie nawet źle myśleć o Partii, a następnie wykonuje wyrok śmierci.


Autor książki George Orwell był z pewnością wizjonerem. Książka została napisana w 1949 i stała się przepowiednią. W obecnych czasach telefony komórkowe (w powieści Orwella teleekrany) stały się narzędziem do śledzenia i inwigilacji na ogromną skalę. "Teleekrany", czyli telewizja, piorą ludzkie mózgi. A najlepsze jest to, że większość ludzi nawet nie zdaje sobie z tego sprawy do czego jest zdolny ich telewizor, telefon, smartwatch i inne urządzenia elektroniczne.
Przecież to wszystko dla naszego bezpieczeństwa 🤔


Czy czytałeś "Rok 1984"? Czy przynajmniej część z tych opisów nie wydaje Ci się znajoma? Co myślisz o obecnych czasach? Czy urządzenia, które mają służyć jednostkom nie są wykorzystywane dla wyższych celów? Napisz, proszę swoją refleksję.

czwartek, 4 czerwca 2020

Żółw

Inwestuj w długim terminie.
Idź po swoje jak żółw. Może wydawać by się mogło, że żółw jest bardzo wolny. Patrząc jednak na średnią długość życia człowieka, która wynosi ponad 70 lat, to pekspektywa np. dekady nie jest wiecznością. A jest to czas, gdzie od zera można dojść do znacznych sukcesów w wielu dziedzinach.
Jak się okazuje żółw potrafi poruszać się z maksymalną prędkością nawet od 3 do 10 km/h! W zależności od warunków.
Policz jaką drogę możesz w tym czasie przebyć, nawet będąc tak powolny jak żółw.

Cierpliwie i konsekwentnie.

Nie da się zbudować majątku na pstryk palcem. Są fuksiarze, którzy trafili los na loterii albo weszli np. w krypto nie mając o nich zbyt dużego pojęcia i akurat wystrzeliło. A później, takie zające, uważają się za guru inwestowania. Często to nie są inwestorzy tylko po prostu farciarze.
Tak jak można być pewnym w 100% lewej strony wykresu (przeszłości), tak co do prawej strony nie ma nigdy pewności.
Nie twierdzę, że nie ma traderów na rynku. Są cykle koniunkturalne, na których można opierać swoje tezy i zarabiać. Ale są też naganiacze i zające. Tak jak szybko zyskali, tak szybko mogą stracić.


Finanse to gra długoterminowa. Dlatego planuj swoje finanse na lata. W miesiąc nikt nie buduje kariery, super biznesu, czy znacznego majątku. Trzeba być na to nastawionym i być cierpliwym.


Czy wybierasz budowanie domku ze słomy, z patyków, czy z cegieł?




Budowanie na stabilnych fundamentach może być długie i mozolne tak jak ruchy żółwia. Summa summarum opłacalna jest inwestycja długoterminowa, która jest bardzo pouczająca oraz odporna na złego wilka, czyli zagrożenia, recesje, kryzysy.
Bądź mądrą świnką.

Skuteczność jest miarą prawdy. Będąc skutecznym realizujesz swoje postanowienia i cele. Dzięki temu tworzysz wspaniałe, prawdziwe życie.

Nie porównuj się z innymi. Porównuj siebie z przeszłości.
Spójrz gdzie byłeś 10 lat temu. To jest dobry punkt wyjścia.
Ja zawsze byłem samokrytyczny. Do tego dodasz perfekcjonizm i w ogóle nie ruszysz się z miejsca.

Trzeba być cierpliwym dla samego siebie tak jak dla (własnych) dzieci.


Powiązane posty:
link Wydawaj mniej niż zarabiasz


Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 28 maja 2020

Krew

Krew to dużo więcej niż tylko ciecz do dystrybucji substancji odżywczych i tlenu. Nasza krew jest najcenniejszą rzeczą, jaką mamy w organizmie. Przenosi ona wszystkie nasze myśli, emocje oraz wspomnienia i udostępnia je każdej części ciała. Krew jest twórcą życia w naszym ciele i jest ona inna u każdego człowieka. Każdy z nas ma unikalną strukturę krwi, co współdecyduje o wyjątkowości naszej struktury fizycznej i osobowości. Klasyfikacja krwi na kilka grup ignoruje tę fundamentalną wyjątkowość każdej ludzkiej istoty. W rzeczywistości istnieje tylko jeden rodzaj krwi dla każdej osoby na świecie - jego własna. Krew niesie odkodowane DNA, które wie, jakie składniki odżywcze i gdzie trzeba dostarczyć. Zna ona i reaguje na wszystkie nasze problemy, rozbieżności, mocne strony i słabości. Krew jest wypełniona wzorami i geometrycznymi konstrukcjami, które zmieniają się w zależności od naszego stanu świadomości. Każde nowe pragnienie, uczucie czy intencja, natychmiast programuje krew i wpływa na wszystkie części ciała.

Jakość naszej krwi zmienia się w zależności od naszych myśli, uczuć i emocji. Negatywne myśli tworzą toksyczną krew, natomiast szczęśliwe myśli czynią ją zdrową. Na przykład, straszne myśli wypełniają Twoją krew adrenaliną, a myśli pełne miłości zaleją ją interleukinami. Obie wydzieliny dosłownie chwytają Cię za serce, ale mają przeciwne skutki. Strach i wzrost adrenaliny powoduje panikę w sercu, zaś "zastrzyk" interleukiny wprowadza w nim emocje szczęścia i chroni przed chorobami.


Transfuzja krwi może powodować zamieszanie i chaos w organizmie oraz w ciele i umyśle. Można prawie zawsze obejść się bez transfuzji nawet przy najbardziej skomplikowanych operacjach. Chirurg musi się zdobyć na filozofię uznawania zasady poszanowania prawa pacjenta do nieprzyjmowania transfuzji krwi, a mimo to dokonywać zabiegów w sposób zapewniający pacjentowi bezpieczeństwo. Jeśli udasz, że jesteś Świadkiem Jehowy, szpital będzie zmuszony zapewnić Ci alternatywę.


Powszechna opinia na temat zaszczytnemu celowi krwiodawstwa to niestety mit. Dlaczego?

Po otrzymaniu krwi od innej osoby, otrzymasz także jej informację genetyczną i cząstkę osobowości. Układ odpornościowy może łatwo popaść w stan depresji, gdy obce DNA, od jednego lub kilku dawców, nagle i niespodziewanie wkracza do krwi przez transfuzję. W wielu przypadkach system odpornościowy nie jest w stanie odeprzeć tak dużej ilości cząsteczek wirusa i toksyn, które są obecne we krwi dawcy.

Oddawanie honorowo krwi niesie ze sobą negatywne skutki zdrowotne i nie jest takie bezpieczne. Zmęczenie, niedobór żelaza, rozstrój zdrowia - to konsekwencje dawstwa i pierwsze sygnały pogorszenia ogólnego stanu. Wielokrotne oddawanie może tylko potęgować destabilizację, a w konsekwencji prowadzić do poważnych problemów.

Moja Żona dwa razy w życiu oddała krew honorowo. Za drugim razem prawie straciła przytomność. Dostała wyraźny sygnał, że oddawać krwi nie powinna. Nie jest to "sport" dla każdego 😊 i jest obarczony dużym wysiłkiem. Nie polepsza zdrowia, a wręcz przeciwnie.


Jest jednak kilka powodów, dla których można oddać krew honorowo. W celu zmniejszenia nadmiernych ilości białka we krwi oraz obniżenia poziomu hematokrytu i gęstości krwi.



Dawstwo przeplatałem bieganiem, nawet na dystansie pełnych maratonów. Po oddaniu równowartości 18 litrów - uzyskałem tytuł Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi I Stopnia - i spasowałem z krwiodawstwem

Konsekwencją nadmiernego wysiłku i wysokiej eksploatacji organizmu (np. częste krwiodawstwo, ciąża, czy choroba) może być spadek poziomu żelaza.
Naturalnym sposobem na niedobór żelaza jest przebywanie w wysokich partiach gór. U ludów, które od wielu tysięcy lat żyją na dużych wysokościach, ewolucja wykształciła nieproporcjonalnie duże klatki piersiowe i płuca, a gęstość ich czerwonych krwinek, odpowiedzialnych za transport tlenu jest o około 1/3 większa niż u reszty gatunku.


Przy niskich wartościach hemoglobiny i żelaza pomoże także odpowiednie odżywianie. Trzeba zacząć od zapewnienia lepszej przyswajalności żelaza. Pomoże w tym unikanie w diecie błonnika nierozpuszczalnego oraz stworzenie środowiska kwaśnego w żołądku (nie mylić z zakwaszeniem organizmu). Pomocna też będzie woda z sokiem z cytryny i/lub z solą nierafinowana i używanie do potraw octu jabłkowego.


Produkty bogate w żelazo:
- zielony groszek - to bogactwo żelaza; zawiera również miedź potrzebną do syntezy żelaza,
- banany - zawierają wysokie stężenie żelaza organicznego,
- lapacho - odbudowuje krew zwiększając zawartość hemoglobiny oraz zawiera łatwo przyswajalne (koloidalne) żelazo,
- żółtka jaj,
- natka pietruszki,
- brokuły,
- fasola,
- groch,
- nalewka (ocet) pokrzywowa



Na zakończenie podaję przepis na nalewkę pokrzywową wg receptury dra Henryka Różańskiego:
Świeżą pokrzywę zalewamy 5% octem spirytusowym w proporcji 1:5, tzn. np. 100 g ziela zalewamy 500 ml octu. Najlepiej kupić ocet 10% i rozcieńczyć wodą w stosunku 1:1.
Odstawiamy w szczelnie zakręconym słoiku w ciemne miejsce (lodówka) na jakieś 2 tygodnie.
Pijemy 2 razy dziennie po 1 łyżce rozpuszczonej w 1/2 szklanki wody.
Żelazo, którego pokrzywa zawiera duże ilości, przechodzi w tym roztworze w łatwo przyswajalną formę octanu żelaza i nasz organizm może je w całości wykorzystać na swoje potrzeby.
Mikstura działa również rozpuszczająco na kamienie w układzie moczowym, przeciwcukrzycowo, oczyszcza organizm z  substancji prozapalnych.
Można ją wcierać we włosy w celu poprawy ukrwienia skóry głowy a zatem również poprawy wyglądu włosów i w miejsca objęte chorobą reumatyczną – zawarty w niej kwas mrówkowy łagodzi objawy.



Powiązane posty:
link Miłość
link Błonnik ≠ błonnik

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 21 maja 2020

W lesie

Minioną niedzielę spędziliśmy jak zwykle rodzinnie i głównie w terenie.
Tym razem byliśmy na dużym leśnym spacerze i małym szaberku.

Oto owoce naszej wyprawy:
Konwalie
Pędy sosny
Pokrzywa
W domu pachnie konwaliami jak J'adore.

Z pędów sosny powstaje syrop

A z pokrzywy została zrobiona nalewka pokrzywowa (ocet pokrzywowy) - o której szerzej napiszę w następnym tygodniu.
Pozostałe zmielone liście pokrzywy zostały wykorzystane do obiadu - jako a'la szpinak.

Spaghetti z pokrzywą


Wpis dedykuję dla tych co byli oburzeni zakazem wejścia do lasu, a nigdy do lasu nie chodzą 😊.

My uwielbiamy chodzić do lasu.
Zachęcam i Was.

Udanych leśnych wędrówek.

czwartek, 14 maja 2020

Na czym tracisz pieniądze?, cz.II

Większość osób żyje w stereotypowym przeświadczeniu i dla nich oszczędzanie równa się życie w ubóstwie i odmawianie sobie przyjemności. Na myśl o oszczędzaniu, mają wyobrażenie skąpej staruszki, która kisi emeryturę w skarpecie albo pojawia im się obraz Sknerusa McKwacza, który nic nie robi prócz oszczędzania dla samego oszczędzania.

W odpowiedzi na mój poprzedni wpis dostałem taką oto wiadomość:

"Paweł, przecież każdy wie, że przyjemność kosztuje, po co to uświadamiać, każdy ma swój rozum i robi ze swoimi pieniędzmi co chce".
"Zasada nr 1: Nie trać pieniędzy. Zasada nr 2: Nigdy nie zapomnij o zasadzie nr 1" (Buffett).
Naprawdę, marną przyjemnością jest degradowanie zdrowia i zubożanie się poprzez przykładowo: palenie papierosów, upijanie się alkoholem, picie napojów energetycznych, kawy latte i innych szkodliwych używek, jedzenie przetworzonego żarcia, słodyczy lub np. uciekanie do świata wirtualnego poprzez gry, zakupoholizm 
dla lepszego nastroju oraz wyrzucanie i niekończące się marnowanie. Stać Cię na lepsze przyjemności niż niszczenie siebie i naszej planety.



Zdaję sobie sprawę, że każdy działa według schematów i wypracowanych przez lata nawyków. Dla jednych przyjemnością będzie papieros, a dla drugiego 50 pompek. Papieros kosztuje pieniądze i zdrowie, czyli działa negatywnie, natomiast ćwiczenia, owszem, kosztują trochę wysiłku, ale w efekcie działają pozytywnie.

Oczywiście każdy z nas jest inny i "każdy ma swój rozum". Chcę zauważyć jednak, że rozum nie zawsze może być użyty w sposób dobry i właściwy dla samego siebie i dla innych. Nasze rozumy mogą również szkodzić i wpakować w kłopoty.

Przyjemność kosztuje tego, który nieumiejętnie zarządza budżetem.
Jeśli ktoś bierze pożyczkę na samochód, telewizor, wycieczkę, czy na jakąkolwiek konsumpcję, to wtedy ta "przyjemność" rzeczywiście słono kosztuje. Stajesz się tzw. współczesnym niewolnikiem - niewolnikiem pieniądza. Musisz przez długi czas i z nawiązką (z odsetkami) spłacać zaciągnięte długi. Czasami się zdarza, że dana rzecz staje się dla Ciebie już bezużyteczna, a całkowita zapłata za ten przedmiot wciąż ciąży na Twoich barkach i nadal drenuje Twoją kieszeń. Okropne uczucie, prawda?

Natomiast, kiedy kupujesz z pieniędzy, które już zarobiłeś, a najlepiej z reinwestowanych środków, to wtedy odkrywasz zupełnie nowe perspektywy. Odkrywasz wolność. Nie jesteś już niewolnikiem.

Zarabianie - oszczędzanie - inwestowanie,
(a dopiero na końcu) wydawanie.



Odpowiedz sobie na pytanie: jak i z czego będę żyć na emeryturze, kiedy będę musiał przeżyć za np. 40% pieniędzy, którymi teraz dysponuję? A to i tak bardzo dobry scenariusz dla osoby, która uważa, że "państwo" zaopiekuje się nim na emeryturze. Otóż państwo powinno zrekompensować Twoje składki, ale po prostu nie da rady tego zrobić. Nie zmawiaj sobie, że otrzymasz kiedyś godną emeryturę, bo pewnego dnia po prostu poczujesz się oszukany. Wynika to z prostego faktu: ZUS już teraz nie ma żadnych pieniędzy, które dotąd wpłacałeś!

Dlaczego wspomniałem o ZUS-ie? Bo ZUS oraz obecny rząd działają jak większość ludzi. Są przekaźnikami pieniądza. Wszystko co dostają, wydaje na bieżąco.
A dodatkowo zapożyczają się, co stale powiększa dług publiczny.
Gdybyś Ty postępował z takim rozmachem, to już dawno skończyłbyś w więzieniu albo na szubienicy.

Umiejętność nauczenia się życia poniżej swoich możliwości finansowych pozwoli nie tylko gromadzić nadwyżki, ale także może nauczyć gospodarności i wyrobić nawyk odnajdywania dodatkowych źródeł dochodu.


Niezależnie ile masz lat i w jakiej jesteś kondycji finansowej i zdrowotnej, zmieniaj po kolei mocno w Tobie zakorzenione złe nawyki i przekonania. 
Zastanów się raz jeszcze, na czym tracisz swoje ciężko zarobione pieniądze oraz swoje zdrowie? Pozorne przyjemności są nic niewarte. Wbrew pozorom, najcenniejsze dla wszystkich z nas jest to, za co nie zapłaciłeś ani grosza. Doceń to najbardziej!



Powiązane posty:
link Na czym tracisz pieniądze?
link Dodatkowe źródła przychodu

Bardzo dziękuję za Waszą aktywność.
Zapraszam do dyskusji i konstruktywnych wypowiedzi.

czwartek, 7 maja 2020

Na czym tracisz pieniądze?

Szczególnie teraz, w dobie kryzysu, niektórzy będą zmuszeni zacisnąć pasa i nauczyć się uszczelniać budżet domowy.
Nie wiesz, gdzie ucieka Tobie najwięcej pieniędzy? Podpowiem Ci:
1. Efekt "latte". Do kawki dochodzi czasem jakieś ciastko, może jakaś gazetka i robi się z takiej chwili przerwy i pozornego relaksu jakaś sumka. Może dzisiaj jest to niewiele, ale w skali miesiąca, czy roku - na pewno znaczna.
2. Papierosy. A także inne paskudztwa, które codziennie kupujesz, drenując swój portfel i niszcząc tym samym swoje zdrowie. Mam tutaj jeszcze na myśli: napoje energetyczne, słodkie przekąski, fast foody, (wyżej wymienioną) kawę i inne.
3. Chwilówki. Wszelkie pożyczki konsumpcyjne są bardzo szkodliwe dla Twoich osobistych finansów. Są betonowym kołem ratunkowym - nie pomagają tylko pogłębiają Twoje problemy finansowe. Wiem, że to jest "byznes", ale proszę Cię panie Kurski, nie puszczaj Mr Hajsów ani innych Bocianów w TVP ABC.


4. Karty kredytowe. Podobnie jak chwilówki, karty kredytowe mają na celu pożyczanie pieniędzy na procent. Z pozoru nie wiążą się z dużymi opłatami, ale po przekroczeniu okresu na spłatę zadłużenia mają bardzo duże koszty.
5. Opłaty bankowe. -za prowadzenie rachunku, -za przelewy, -za wypłatę gotówki z bankomatów, -za karty płatnicze itp. Koszty bankowe można, a nawet trzeba zminimalizować do zera.
6. Ubezpieczenia. Ubezpieczyć można chyba wszystko. Najbardziej rozwalają mnie ubezpieczalnie, które proponują dwa w jednym - ubezpieczenie i oszczędzanie. Omijaj takie formy z daleka. Generalnie większość ubezpieczeń nie ma większego sensu. Moją opinię nt. ubezpieczeń można przeczytać we wpisie polisy ubezpieczeniowe
7. Piramidy finansowe. Wszelkie formy MLM - marketingu wielopoziomowego - można o kant dupy potłuc. Szacuje się, że 99% uczestników MLM nie zarabia, a traci pieniądze. To jest chyba wystarczający argument. Tak samo uważaj i sprawdzaj dokładnie wszelkie formy lokowania kapitału. Jeśli ktoś lub coś, jak np. legendarny Amber Gold, oferuje Tobie kilkanaście procent, zwłaszcza kiedy konta oszczędnościowe i lokaty szorują przy zerze, to wiedz, że czarów nie ma.
8. Niepotrzebne abonamenty. -za tysiąc kanałów telewizyjnych, -za Netflixa, -za hiper szybki światłowód. Część comiesięcznych zobowiązań można znacznie zredukować, np. poprzez obniżenie abonamentów za usługi telekomunikacyjne. A z niektórych usług, z których nie korzystacie, można całkowicie zrezygnować.
9. Kupowanie przedmiotów z gier. Już samo granie w różnego rodzaju gry nie przynosi najczęściej żadnej korzyści, a tylko powoduje stratę czasu i zdrowia. Pomijając fakt kosztów gier, prądu i bezproduktywnego siedzenia, to są jeszcze maniacy, którzy płacą za wirtualne przedmioty, np. jakieś miecze, żeby przejść na kolejny level. Idiotyzm totalny.
10. Spontaniczne zakupy. Kupuj potrzeby, a nie zachcianki! Nie kupuj na pusty żołądek. Na zakupy (spożywcze) idź zawsze z listą zakupów. Nie kupuj dodatkowych gwarancji, bo zazwyczaj jest to nieopłacalne; i tak często się zdarza, że gwarancja nie jest przyznawana, np. "z powodu uszkodzenia mechanicznego". Jeśli masz zamiar kupić coś, co ma służyć na lata, to poczytaj o tym produkcie i przemyśl dobrze zakup (nie musisz podejmować decyzji od razu; prześpij się z tym), tak abyś był zadowolony nawet po kilku latach. Nie daj się naciągać. Dotyczy to także zachcianek ze strony dzieci. Zamiast ulegać, lepiej wytłumacz dlaczego nie warto tego czegoś kupić. Czasem nie będzie łatwo, ale jest to lepsze rozwiązanie od godzenia się na wymuszanie i zakup każdego badziewia.
11. Kupowanie markowych rzeczy. Znacznie lepiej jest kupować jakość, a nie logo. Drogie nie zawsze idzie w parze z najlepszym produktem. Często płacimy tylko za znaczek firmy. Są zamienniki w tej samej jakości, z ceną nawet kilka razy mniejszą.
12. Kupowanie nowości. Posłużę się przykładem. W 2016 roku kupiłem najnowszy zegarek Garmin. Wówczas trzeba było zapłacić za niego w Polsce 1300 zł, a ja zapłaciłem 900. Z elektroniką opcje alternatywne są takie: - poczekać kilka miesięcy, aż cena trochę spadnie (raczej odpada, bo chcesz teraz); - poszukać, czy w innych krajach można kupić ten sam produkt taniej; - znaleźć kogoś, kto sprzedaje po cenie hurtowej. Ja skorzystałem z tej trzeciej opcji.
Mimo tego, że pojawiło się już kilka nowszych wersji przykładowego smartwatcha, to nadal ten "stary" mi służy, a i technicznie zawiera wszystko co potrzeba. Kupowanie flagowców co roku nie jest potrzebne.
13. Kupowanie super-produktów. Kupowanie odkurzaczy z silnikiem rakietowym, wszystkich magicznych odchudzaczy, "zdrowych" suplementów, uzdrawiającej wody i tego typu cudów. Nie daj się rąbać na kasę.
14. Kupowanie tony zabawek. Słyszałem wiele razy stwierdzenie: "na dzieciach się nie oszczędza". Sprawdź tylko ile zabawek i gadżetów mają Twoje dzieci. "Ja nie miałem, to moje dziecko będzie miało wszystko" - tak, wszystko prócz Ciebie. Dla dziecka najważniejsza jest Twoja uwaga, obecność i miłość, a nie tona plastikowych śmieci. Nie twierdzę, że moje dzieci nie mają zabawek. Mają mnóstwo. Ale aby ograniczyć ich liczbę robimy inaczej. Jeśli chcą mieć "nową" zabawkę, to nieraz albo się z kimś wymieniamy albo sprzedajemy i za te pieniądze kupujemy inne zabawki. Są jeszcze inne sposoby, które stosujemy. Ważne żebyś nie wydawał pól wypłaty na klocki lego, a później na konsole i inne drogie, a z czasem nic niewarte zabawki.
15. Pakowanie się w promocje. Promocja w sklepie nie zawsze jest promocją dla Ciebie. Często tylko kilka produktów rzucone jest po tańszej cenie, a pozostałe mogą być nawet droższe niż u konkurencji. Dodatkowo, zdarza się, że aby skorzystać z danej promocji chcą od Ciebie żebyś zapisał się do programu lojalnościowe lub podał swojego maila i nr telefonu. Albo będą chcieli żebyś kupił coś, czego kupić wcale nie chciałeś. Pamiętaj, że to Ty masz skorzystać z promocji, a nie nabić się w butelkę.
16. Marnowanie. Sprawa dotyczy szczególnie prowiantu. Ludzie wyrzucają i marnują mnóstwo jedzenia! Pilnuj, aby nic się nie marnowało. Rób codziennie przegląd lodówki, a co jakiś czas przeglądaj szafki z artykułami mającymi dłuższą datę przydatności (przy okazji zawsze będziesz miał porządek). Planuj posiłki i rób listę zakupów. Na talerz nakładaj dokładnie tyle, ile zjesz. Nie wyrzucaj! Zagłębiając się w temat, to oprócz spożywki, często zamiast kupować nowe, można naprawić lub przerabiać stare.
17. Wchodzenie w "inwestycje", których nie rozumiesz. Nie wchodź w coś tylko dlatego, że ktoś Ci w internetach powiedział, żeby w to wejść. Jak jakieś aktywa są bardzo popularne, to jest to prawdopodobnie dobry znak, że trzeba z tych inwestycji wychodzić, a nie je kupować. Tutaj bardzo ważna jest ciągła edukacja. Nie można ulokować pieniędzy w coś, tylko dlatego, że poradziła nam to miła pani z okienka w banku albo w doradztwie finansowym. Musisz mieć pełną świadomość decyzji i ryzyka. Pełen bilans zysków i strat.

Inwestuj tak żeby nie stracić. Chroń kapitał.
Minimalizuj straty, maksymalizuj zyski.


Powiązane posty:
link Na czym tracisz pieniądze?, cz. II
link Palenie - ile Cię kosztuje?
link Polisy ubezpieczeniowe

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 30 kwietnia 2020

Sceptycyzm

Tytuł tego wpisu jest przewrotny, tak jak przewrotne potrafi być życie.
Człowiek jest kowalem swego losu, ponieważ jest władny wpływać na swe myślenie. Pod warunkiem, że karmi siebie właściwą karmą.

Świat oparty jest na absurdach. Potrzebujesz mieć otwarty umysł na różne aspekty życia. Tylko w taki sposób będziesz mógł się rozwijać oraz chronić siebie i swoich najbliższych.
Nie wszystko co było słuszne kiedyś, jest dobre dzisiaj. Nie zawsze przyjęta prawda, przez większość ludzi, oznacza prawdę ostateczną. Świat opiera się na kłamstwach, a kłamstwo powtórzone setki razy i przekazane z ust do ust, staje się prawdą, mimo, że nią nie jest.


Powierzanie swojego największego aktywa - zdrowia - w 100% światu farmaceutycznemu jest niedorzecznością. Niezrozumiała jest dla mnie wiara w leki, czyli truciznę, a odrzucanie naturalnych, metod, które mają wiarygodne i naukowe uzasadnienia. A traktuje się te metody jak przeżytek i znachorstwo.
Naturalną metodą na otyłość jako chorobę cywilizacyjną, która jest początkiem praktycznie wszystkich innych chorób, jest zmiana stylu życia, nawyków żywieniowych, ciągłe wdrażanie ćwiczeń fizycznych, zdecydowanie większy ruch, a nie garść "lekarstw". Oczywiście, prościej jest wziąć tabletki. Nie kosztuje to praktycznie żadnego wysiłku.
Tak samo prosto jest nie pracować, oddać się komuś w opiekę, wziąć zasiłek.

Ocknij się!
Twoim zdrowiem, Twoją rodziną, Twoimi finansami, Twoim życiem, Tobą - tylko Ty jesteś w stanie najlepiej się zatroszczyć.

Człowiek jest twórcą swego losu, swej ziemskiej doli, a zwłaszcza swego poziomu majątkowego. Jeśli będziesz robił to co wszyscy - narzekał, złorzeczył, nie budował - to zawsze będziesz słaby i zależny. Ten standard zachowania, to niedowierzanie i powątpiewanie w siebie. Potrzebujesz wyjść poza te ramy.

Cechą charakterystyczną wszystkich istot ludzkich jest sceptycyzm w stosunku do nowych, czy innych idei. Sceptycyzm to cecha ludzi małej wiary. Wyróżniają się nią osoby, które nie chcą sami zweryfikować wiele tematów. Za herezję uznaje się zdrowy rozsądek.
Społeczeństwo zawierza tylko powszechnym praktykom i sponsorowanym doniesieniom z mediów.


Ważne żeby umysł był kontrolowany.

Nie wierz telewizji i najpopularniejszym mediom.
Czytaj, ucz się, sprawdzaj, weryfikuj.
Bądź czujny i miej otwarty umysł.


Powiązane posty:
link Telewizja kłamie
link Jesteś sterowany

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.

czwartek, 23 kwietnia 2020

Azotany i azotyny

Kilkakrotnie pokazywałem, dlaczego mięso nie powinno królować w jadłospisie człowieka (linki z tamtymi wpisami znajdziesz na końcu).

Często słyszę stwierdzenie, ale "przecież warzywa też zawierają chemię". Tak, m. in. azotany - sole kwasu azotowego - które mają zastosowanie jako nawóz. W wyniku stosowania azotanów warzywa mają podwyższoną jego zawartość. Jednak bardzo rzadko się zdarza, aby zawartość związków azotowych w warzywach przekraczała dopuszczalne normy. Dla przykładu, ilość azotanów w pomidorze wynosi średnio 6,5 mg/kg, a wartością dopuszczalną jest aż 200 mg/kg.


Trzeba zwrócić uwagę, że azotany w dużych dawkach przekształcają się w azotyny, a to właśnie one stwarzają niebezpieczeństwo dla zdrowia.
Oprócz tego, że azotany w dużych dawkach przekształcają się w toksyczne azotyny, to same azotyny występują w przetworach mięsnych, gdzie są używane jako konserwant chroniący przed jadem kiełbasianym oraz w produktach mlecznych.
Nadmierna ilość azotynów w żywności jest niebezpieczna dla zdrowia i może prowadzić do nowotworów.

Azotany - występujące w roślinach - są generalnie bezpieczne dla człowieka. Dopuszczalne spożycie azotanów wynosi 5 mg dziennie na kilogram masy ciała. To oznacza, że osoba ważąca 70 kg może spożyć do 350 mg azotanów dziennie. Skoro średnia zawartość w pomidorach to 6,5 mg/kg pomidorów, to proszę zobaczyć jak ciężko jest przekroczyć dzienny limit. Jeśli nawet jakimś trafem dopuszczalne spożycie azotanów zostałoby przekroczone, dopiero wówczas całkiem bezpieczne azotany przekształcają się w toksyczne azotyny.
Natomiast azotyny występujące w produktach mięsnych i mleczarskich stają się od razu toksyczne w zbyt dużych dawkach. Dopuszczalne spożycie dla azotynów wynosi tylko 0,1 mg dziennie na kilogram masy ciała. 70-kilowy osobnik może przyjąć zaledwie 7 mg szkodliwych związków, gdzie np. ilość azotynów w peklowanych produktach mięsnych może sięgnąć nawet 180 mg/kg.

Poza tym w procesie gotowania zawartość azotanów w warzywach zmniejsza się średnio o połowę (pozostała ilość pozostaje w wywarze). Stężenie azotanów w świeżo wyciskanych sokach jest również nieco mniejsze niż w surowych warzywach.

Związki azotu mogą występować także w wodzie pitnej. Jony te w niewielkiej ilości występują naturalnie, ale ich zawartość może zostać znacznie powiększona poprzez przedostawanie się w wyniku wypłukiwania z nawożonych pól uprawnych i przesiąkania przez grunt.
Z tego względu zawartość azotanów w wodzie jest znacznie większa na terenach wiejskich i może przekraczać dopuszczalne normy bezpieczeństwa. Dotyczy to wody wodociągowej (na wsiach), a także wody ze studni. Dlatego powszechna opinia, że woda ze studni jest bardzo zdrowa w wielu przypadkach może być mitem.

Jak już zostało powiedziane, azotyny są powszechnie stosowane jako konserwant w przetworach mięsnych i nabiale. Producenci na etykietach zamiast chemicznej nazwy "azotyn sodu" stosują nazwę handlową "E250 - substancja konserwująca". Jak również inne: E249, E251, E252. Brzmi lepiej, prawda.

Co więcej, azotyny utleniają jony żelaza zawarte w hemoglobinie. Krew traci zdolność transportowania tlenu, co prowadzi do niedotlenienia mięśnia sercowego i układu nerwowego.


Krótko mówiąc, warto ograniczyć lub wyrzucić z jadłospisu wędliny i mięso nie tylko ze względu na zawartość szkodliwych azotynów.
Patrząc na coraz większą suszę, w kraju i na świecie, weź pod uwagę również fakt, że spożycie mięsa także przyczynia się do jej pogłębiania.


Powiązane posty:
link Wegetarianie żyją dłużej i zdrowiej
link Wege stało się koniecznością
link Odżywianie zgodne z grupą krwi

Rozpowszechniaj dobro.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę, zostaw komentarz i udostępnij swoim znajomym.