wtorek, 11 grudnia 2018

Zdrowy, a po wizycie chory

Znany ultramaratończyk Scott Jurek, w wieku 12 lat podczas badań kontrolnych, miał zmierzone ciśnienie krwi i lekarz stwierdził, że jest za wysokie. Dla potwierdzenia diagnozy ojciec Scotta zaprowadził chłopaka do innego lekarza. Wynik był ten sam. Lekarz przepisał proszki. Scott powiedział rodzicom, że nie będzie brał tabletek, ale rodzice byli nieugięci. Gdy Scott zaczął krzyczeć i płakać na widok tabletki, którą miał połknąć, mama Scotta odłożyła proszek.
Następnego tygodnia Scottie z ojcem pojechali do innego specjalisty. Ów lekarz wyłączył światło w gabinecie i polecił chłopcu, aby wyobraził sobie jakieś miejsce, w którym czuje się szczęśliwy. Scott pomyślał o spokojnym lesie, w piękny, letni dzień. Lekarz powiedział żeby Scott zamknął oczy i został tam, ze swoimi myślami. Dzięki temu zabiegowi ciśnienie stało się prawidłowe. Gdyby jednak wtedy Scott zaczął łykać tabletki, raczej nie zostałby zawodowym biegaczem.

Nigdy nie słyszałem żeby w Polsce jakiś lekarz zastosował podobną metodę, a przecież terapie relaksacyjne oraz zmiana diety i stylu życia mogą obniżyć ciśnienie krwi szybko i skutecznie. W praktyce jednak wizyta trwa kilka minut, gdzie lekarz czasem nawet na Ciebie nie spojrzy, bo jest zbyt mocno zajęty wypisywaniem recepty.

Na samą myśl o badaniach kontrolnych niektórzy zaczynają się denerwować. U wielu pacjentów fakt pomiaru ciśnienia w gabinecie lekarskim wiąże się z reakcją stresową. Zjawisko to znane jest jako „syndromem białego fartucha”. W przypadku takiego „nadciśnienia”, ciśnienie krwi zazwyczaj spada do normalnego poziomu zaraz po wizycie u lekarza.

Wiele osób nie lubi być sprawdzana i poddawana jakiejkolwiek kontroli. To trochę jak zatrzymanie na drodze przez policjanta lub kontrola biletów w autobusie. Niby wiesz, że wszystko jest w porządku, a jednak czujesz, że ciśnienie idzie w górę.

Lekarze nie wspominają o stresie i sposobach kontrolowania ciała za pomocą umysłu. Najłatwiej jest zrobić ze zdrowego człowieka chorego i wciągnąć go w niekończące się „leczenie”, które pozbawia zdrowia i jednocześnie nabija kieszeń przemysłowi farmaceutycznemu.

Zdrowe ciśnienie krwi może się wahać aż o 30 mmHg w ciągu dnia. Aby potwierdzić nadciśnienie należałoby dokonać kilku odczytów każdego dnia w dłuższym okresie. Inną komplikacją jest fakt, że ciśnienie skurczowe może różnić się w zależności od ramienia aż o 8 mmHg, a w niektórych przypadkach nawet o 20 mmHg.
Mierząc ciśnienie krwi używając starego sposobu pomiaru, nacisk pompowanego mankietu aparatu na naczynia krwionośne oraz towarzyszące temu zdenerwowanie, podnoszą je jeszcze bardziej.
Znaczenie ma także pozycja. Pomiaru powinno dokonywać się w trzech pozach: leżącej, siedzącej i stojącej. Wykonanie pomiaru ciśnienia tętniczego, gdy pacjent siedzi, nie powie wiele o tym, co dzieje się, gdy pacjent stoi. Takich szczegółowych badań się nie robi, bo przecież zaraz koniec wizyty i wchodzi kolejna osoba. Ogólnie przyjęło się w gabinetach, że należy pozwolić lekarzowi wykonywać jego pracę bez kwestionowania czegokolwiek. To wszystko sprawia, że tysiące zdrowych pacjentów opuszcza gabinety lekarskie z receptą na leki na nadciśnienie krwi.


Będąc dzieckiem, podczas badań kontrolnych też wykazano u mnie podwyższone ciśnienie. Przez kilkanaście dni, codziennie, zalecono mi chodzić do przychodni i dokonywać pomiaru. Przez pierwsze dwa dni ciśnienie miałem nadal za wysokie. W trzecim dniu, pielęgniarka była bardziej dociekliwa i zaczęła zadawać pytania. W końcu wyszło, że do pomiaru przystępuję wchodząc z szybkiego marszu z podwórka, bezpośrednio do gabinetu. Pielęgniarka powiedziała, żebym za każdym razem jak przyjdę na pomiar, posiedział przed gabinetem i wchodził dopiero po kilku minutach. Po takiej poradzie zostałem cudownie uzdrowiony 😊. Już nie podejrzewano u mnie nadciśnienia. Uff, miałem szczęście, że trafiłem na zorientowany personel medyczny.

Bez względu na to, czy ciśnienie jest stale podwyższone, czy nie, w podobnych przypadkach, do tych opisanych powyżej, mogą być przepisane leki na nadciśnienie. Będą one miały poważne skutki uboczne oraz mogą wywoływać np. bóle głowy, ospałość, nudności.
Ze zdrowego, zrobią chorego.

Stwierdzenie, że zdrowy pacjent ma nadciśnienie, to jeden z przykładów wywoływania chorób jatrogennych, spowodowanych przez błędy lekarskie, o których jeszcze sobie powiemy za tydzień.

Jeżeli ten materiał jest dla Ciebie wartościowy, polub go proszę i udostępnij swoim znajomym.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza